Pozycja materiału w rankingach:
Nie będziesz wykolejeńcze miał bogów przed Gusem Van Santem, chciałoby się po obejrzeniu „Paranoid Park” powiedzieć. Gwiazda kina niezależnego nieprzerwanie zajmuje się portretowaniem outsiderów, a nowy film, to dowód jego doskonałej formy.
Przez wszystkie lata swojej działalności Van Sant jak nikt inny penetrując psychikę outsidera, dokonał rekapitulacji otaczającej nas rzeczywistości. Postacie jego filmów czasem wyobcowane na własne życzenie („Buntownik z wyboru”), a czasem odrzucone przez otoczenie („Moje własne Idaho”) łączyło jedno - stały na rozdrożach i nie rzadko ich życiowe wędrówki kończyła się tragicznie („Last Days”).
skatera, jedną nogą stojącego w świecie dorosłych drugą jednak wciąż wśród nastolatków. Nasz bohater to normalny amerykański dzieciak, który wychował się w typowym toksycznym dla młodego człowieka środowisku. Z jednej strony rozwodzący się rodzice, którzy synem się nie interesują, z drugiej dziewczyna traktująca chłopaka jak środek do uzyskania towarzyskiej pozycji. Sam Alex jest zdystansowany do wszystkiego, szkoła go nudzi, normalne życie też, z egzystencjalnego letargu budzi go tylko deskorolka.
Znany z „trylogii śmierci” (umowna nazwa trzech ostatnich filmów reżysera) sposób narracji tutaj też został przeniesiony. Piękne, lecz tak chłodne, że wręcz dokumentalne zdjęcia, powolny, niby obojętny rozwój fabuły, czasem bliski socjologiczno - psychologicznej obserwacji, a czasem zanurzający się w konwencji kryminału. To wszystko przełamane świetną muzyką (między innymi Elliot Smith, którego biografia, swoją drogą, to też doskonały materiał na kolejny film Van Santa). Zobacz także:
Artykuły
(32)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.14)
Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Can't be what you are to be, gotta be what you want to be
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Klara Maj 27.06.2008 15:29
nie daję minusa, bo to śmieszne. Czyjejś pracy i chęci nie można karać jakimiś głupimi minusami.
co uważałam, napisałam i stwierdzam, że jak to w życiu, z jednymi można się pospierać i poprowadzić dyskusję, z innymi tylko strzelać focha.
tak, że.
Marcin Świerczek 27.06.2008 15:27
Arogancję? Przynajmniej nie mam na tyle tupetu by wygłaszać opinie w charakterze prawdy ostatecznej. A jeśli recenzja jest tak słaba to daj minusa, od tego jest.
Klara Maj 27.06.2008 15:18
subiektywne zdanie nalezy cenić, ale nie arogancję w podejściu do spraw, które składają się na całośc jakiegoś zjawiska, w tym przypadku filmu.
niezależnie od tego o czym napisałeś a o czym nie, chciałam zrócić uwagę, że jest to niekomplenta a więc słaba recenzja.
Marcin Świerczek 27.06.2008 14:22
Ktoś kto przeczytał moją recenzje, wie że są to moje własne odczucia na temat filmu. I wcale nie uważam, żeby pustka, czy obraz amerykańskiego społeczeństwa w ogóle, były w tym filmie najważniejsze. "Last Days", "Moje Własne Idaho" czy wspomniane przez ciebie "Za wszelką cenę" to są filmu w których ten pierwiastek "jałowości" jest jasno określony. W "Paranoid Park" wbrew temu co mówisz tego wcale nie jest tak dużo, dlatego po macoszemu wątek ten potraktowałem. Dla mnie najważniejsza jest obserwacja wewnętrznej przemiany Alexa i jest to to dla mnie punkt wokoło którego cały film się kręci.
Co do montażu nie wspomniałem też o wielu innych rzeczach, które również nie zostały zastosowane przypadkowo, nadmierne rozpisywanie się o takich rzeczach moim zdanie tekstu szczególnie nie wzbogaci tym bardziej, że o prowadzeniu narracji najważniejsze moim zdanie rzeczy wypisałem.
Klara Maj 27.06.2008 12:06
jakby ktos opierał się tylko na tej recenzji, to by pomyślał, że to kolejny film o wyobcowaniu nastolatków i dalej: że kogo to obchodzi. Nie oddałeś w recenzji tego, co w tym filmie jest najistotniejsze, warte uwagi nie tylko dla tych, których interesuje egzystencja dorastających chłopców w Portland.
Gus vn Sant praktycznie w każdym swoim filmie, także w genialnym moim zdnaiem "Za wszelką cenę" z Nicole Kidman, pokazuje swój obraz współczesnego społeczeństwa amerykańskiego. Obraz ten nie jawi się w jasnych barwach. Pokazuje pustkę ludzi żyjących w dobrobycie. Tak samo w tym filmie. Wszyscy wszystko mają, związki się rozpadają, rozwody nie są nieszczęsciem, tylko normą, nikt nie musi się o nic starać, żyje w totalnym zblazie, tak jak ten nastolatek, konsumuje nawet przypadkową smierć. To społeczeństworprzeżarte pustką i beznadzieją, nie na skutek niedostatku i biedy, tylko konsumpcji. Po nic nie muszą sięgać, o nic sie starać. To społeczeństwo, gdzie ma spektakularnego dobra ani takiego samego zła, wszystko jest skrajnie zamazane i jałowe.
Porażająco smutny film, który ten smutek podkreśla za pomocą niekonwencjonalnego montażu. Nie wspomniałeś np. o tym, że film nie zachowuje chronologii zdarzeń. A każdy zabieg formalny jaki stosuje rezyser nie jest w filmie przypadkowy.