Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Parę groszy dla dziecka?

Pozycja materiału w rankingach:

69286 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 30pkt

Oceń:

Parę groszy dla dziecka?


Widząc człowieka sięgającego do portfela po drobne dla żebraka, zastanawiamy się, czy to on jest tym litościwym, a my tymi bezdusznymi, czy może na odwrót?

- Ma pan może coś dla dziecka?
- Niestety nie (sądząc po dwóch siatkach z wodą mineralną, nie mam nawet nic dla siebie)
- Ma pan może coś do jedzenia? Moje dziecko jest takie głodne...
- Niestety nie mam (siatki, j/w)
- A może ma pan jakieś drobne na jedzenie?
- Niestety nie pracuję i nie mam pieniędzy.

Kobieta zamilkła i odeszła. Co jej miałem powiedzieć? W gruncie rzeczy mówiłem prawdę, ale co powiem za kilka miesięcy, kiedy będę miał stałą pracę?

Historii, jakich się nasłuchał każdy z nas, nie sposób zliczyć. Szczególnie, że często spotykamy tych samych żebraków kursujących na zarezerwowanych dla siebie liniach tramwajowych lub przebywających ciągle na tym samym parkingu czy rogu ulicy. Prośby są najczęściej dwie - albo na dzieci albo na leki. Z tymi dziećmi to różnie bywa, bo raz ta pani mówi, że na córkę, raz, że na syna, a zapytana wprost czy syn czy córka, w końcu mówi, że i to i to. Udowodnić jej, że kłamie? Po co? Dla niej i tak to lepiej płatna „praca” niż zajęcie kasjerki w supermarkecie za 900 zł. Jednego dnia pójdzie gorzej, drugiego dostanie kilka stów.

Najczęściej żebracy zaczepiają tekstem „Da pan na bułkę/chleb?” Wtedy człowiek się zastanawia, czy dać proszącemu jedzenie czy pieniądze. Pieniądze wyda zapewne na coś innego, a podarowaną bułkę wyrzuci. Oczywiście są też tacy, którzy naprawdę potrzebują jedzenia. Dlaczego jednak nie skorzystają z istniejących w każdym mieście punktów, które pomagają ludziom w potrzebie, głodzie czy chorobie?

Innym przykładem ludzi mówiących prawdę o tym, na co zbierają pieniądze, są alkoholicy. Dwadzieścia groszy do wina, pięćdziesiąt, bo suszy... Zastanowiłbym się jednak, czy wspierając tego człowieka finansowo, pomagamy mu czy może szkodzimy. W momencie dawania pieniędzy na twarzy żebraka odmaluje się radość wynikająca z faktu, iż niedługo będzie mógł się napić. Jednak jak się poczujemy, kiedy następnego dnia znajdziemy tę osobę zamarzniętą na śmierć w pobliskim parku? Przecież mogliśmy zapobiec tej tragedii.

Nie nakłaniam tutaj do całkowitego zrezygnowania z czynów społecznych, ale raczej zmiany sposobu pomagania. Mamy możliwość przekazania jednego procentu naszego podatku na rzecz instytucji społecznych. To nic nie kosztuje, a bardzo pomaga. Zawsze też możemy podarować pieniądze jakiejś fundacji. Nawet jeśli przekażemy drobną sumę, zostanie ona lepiej spożytkowana i trafi do ludzi najbardziej potrzebujących, a nie do wyłudzaczy czy oszustów, których tak pełno na ulicach.

Zobacz także:

Marcin Kulikowski OFFline profil autora

Autor: Marcin Kulikowski

Napisz do autora

Artykuły (2) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 26 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 10

Sortuj komentarze:

Marcin Kulikowski 23.01.2008 21:10

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 37

Chyba może nie wpuścić... przecież tak jest z selekcją w klubie - nie każdy wejdzie. Prawnie to nie wiem, bo nie zagłębialiśmy się w tym temacie.
Fakt, że dla wielu to pójście na łatwiznę. Człowiek się nie narobi, a zarobi. Zaś dla niektórych grup Romów żebranie to po prostu pełnoprawna profesja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 23.01.2008 19:25

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 51

nie zyjemy w średniowieczu, gdzie ludzie bywali naznaczani biedą od urodzenia, po smierć praktycznie. Każdy, jeśli ma 2 ręce, 2 nogi i sprawny umysł może sie o siebie zatroszczyc sam i żebranie to pójście na łatwiznę.
ile razy mi się zdarzało żebrającemu cos dać i uzyskać podziękowanie w postaci rechotu z frajerki/ na Chmielnej ostatnio, kiedy dałam dychę/. albo daje gówniarzowi na oko 8 letniemu pieniądze a on w zamian oferuje, że umyje mi szyby w aucie, wracam, a auto nie dość, że brudne jak było, to jeszcze oplute.
to całe pochylanie się nad bezdomnymi, żebrzącymi to jest takie ckliwe kompensowanie sobie poczucia winy, że ja mam lepiej chyba.
tylko, żebym miała lepiej, to ja na to ciężko pracuję i nikt mi nic za darmo nie daje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Kulikowski 23.01.2008 09:24

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 43

Nie wpuścili, bo podobno kiedyś tam żebrał i już nie może wejść. Przykre to, ale zdarza się dość często. W Złotych tarasach jest podobna sytuacja. Razem z kolegą pisaliśmy o tym artykuł, ale z powodu braku dowodów nie uznaliśmy tego tekstu za dobry/rzetelny. Były podejrzenia, że ochrona w ZT poniża i bije bezdomnych. Udało nam się tylko raz dotrzeć do mężczyzny, który opowiedział nam historię jak został dotkliwie pobity i trafił do szpitala. Do dziś utyka na lewą nogę. O ile dobrze pamiętam to chyba mówił, że przysnął na ławce w ZT.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyna Rozlatowska 23.01.2008 01:10

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 46

Plus za dobry tekst.
Zawsze, kiedy pojawia się osoba prosząca o pieniądze, waham się, na ile to, co mówi, jest prawdziwe. A najbardziej w tym wszystkim cierpią dzieci...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Kulikowski 22.01.2008 23:30

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 45

Dzięki za miłe słowa. Tak to prawda, czasem trzeba pomóc. Gdy razem z kolegą robiliśmy artykuł o bezdomnych na dworcu centralnym ludzie prosili nas o jakąś drobną pomoc. Jeden od razu poszedł kupić sobie wino za parę złotych, drugi zaś poprosił nas nie o pieniądze lecz o cheeseburbera z mac'a. Wiedzieliśmy wtedy, że te pieniądze na kanapkę nie są zmarnowane. Smutne było jednak to, że nie mógł on wejść do restauracji, ochrona go nie wpuściła, mimo że prosiliśmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Rzeczkowski 22.01.2008 19:56

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 42

(+)

"Jednak jak się poczujemy, kiedy następnego dnia znajdziemy tę osobę zamarzniętą na śmierć w pobliskim parku? Przecież mogliśmy zapobiec tej tragedii."
Zapobiec, nie dając pięćdziesięciu groszy...? Znam związek między spiciem się i zamarznięciem, ale nie przekonuje mnie ten fragment.

Do liceum jeździłem przez Dworzec Centralny. Czasami zaczepiali mnie bezdomni i prosili o jakieś grosze na jedzenie. Odpowiadałem zawsze, że nie mam i proponowałem zamiast tego swoje drugie śniadanie. Czekając na przyjazd autobusu, widziałem, jak jedli te kanapki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 22.01.2008 19:28

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 36

Gratuluję, tekst subtelnie porusza problem żebractwa i narusza godności człowieka.
Pokazanie sytuacji ze strony rozterek człowieka - darczyńcy budzi zawsze kontrowersje.
Nie każdy ma odwagę do wypowiedzi na forum.
Jeszcze raz gartuluję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marika Przybył 22.01.2008 18:12

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 44

Bardzo dobry tekst. Gratuluję.
(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Kowol 22.01.2008 13:04

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 36

Temat ważny, felieton prawdziwy. Plus.

Mój przyjaciel ma na to sposób. Znalazł rodzinę, o której wie, że jest w realnej potrzebie i jej pomaga w miarę swoich możliwości. Kasa idzie autentycznie na jedzenie dla dzieci, a on z czystym sumieniem odmawia na ulicy.
Tak naprawdę, każde z nas, jeśli dobrze się rozejrzy znajdzie biedę w najbliższym otoczeniu. Taką realną, wymagającą pomocy, a nie zajmującą się ulicznym marketingiem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teresa Hućko 21.01.2008 23:27

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 38

Problem jest rzeczywiście bardzo poważny. Ja zawsze widząc żebrzące kobiety z dziećmi, czy innych wyciągających rękę lub pukających do drzwi, mam mieszane uczucia. Często odmawiam, ale też często daję, bo nigdy nie mam pewności co jest oszukaństwem a co prawdą. Dlatego moja ofiarność jest podyktowana tezą, że lepiej jest dać się wykorzystać na niewielką w końcu sumę, jak nie wspomóc w autentycznej może potrzebie.
Słuszna jest uwaga o odpisie od podatku, bo w ten sposób zasila się kasę konkretnej organizacji na określony cel i to z mojego wyboru. Ale Ci wyciągający rękę są często poza zasięgiem tych organizacji czy instytucji z różnych powodów. Toteż dalej zostaniemy z dylematem "dać", "nie dać"

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.