
O wypowiedzenie się na ten temat poprosiłam Roberta Laskusa (LCN - nick od Le Chat Noir czyli Czarny Kot), który jakiś czas temu zaczął swoją przygodę z tym sportem.
Od jak dawna trenujesz parkour?
–
Parkour w czystej formie, takiej, w jakiej został stworzony przez Davida Bella trenuję od mniej więcej pół roku. Wcześniej przez około 2 lata trenowałem bardziej "trickowanie na barierkach" i akrobatykę, choć uważałem to za parkour.
A dlaczego akurat wybrałeś ten sport a nie coś, co robią wszyscy np. grą w piłkę?
–
No więc właśnie chodzi o to, że to robią wszyscy, ja zawsze lubiłem "chodzić swoimi ścieżkami", a poza tym w żadnym sporcie, który uprawiałem wcześniej (właśnie piłka nożna, capoeira) nie odnalazłem tego, co teraz daje mi parkour.
Tego, co daje Ci parkour?
–
Przede wszystkim poczucie wolności. Jak wiadomo w parkour chodzi o swobodne przemieszczanie się po mieście, a więc nie jest się ograniczonym praktycznie niczym. Jedyne, co nas ogranicza to nasza wyobraźnia.
Żeby trenować parkour trzeba pokonać wiele barier, głównie te psychiczne. Jak sobie z tym radzisz?
–
Na pewno bardzo pomocna jest w tym metoda małych kroczków. Czyli stopniowania trudności wykonania danego elementu. Najprościej wytłumaczyć to na przykładzie schodów. Chcemy skoczyć z powiedzmy 10 schodka, ale się boimy. Więc wchodzimy na pierwszy i skaczemy, potem drugi, trzeci... i tak dalej, aż dojdziemy do tego upragnionego 10. Inna sprawa to na pewno zasady bezpieczeństwa. Tzn., jeśli czegoś naprawdę się boimy, wynika to z tego, że nie jesteśmy pewni swoich umiejętności. Może to wynikać ze słabszego dnia lub po prostu z tego, że wcześniej tego nie robiliśmy. Wtedy warto sobie odpuścić ten element i wrócić do niego np. za miesiąc, po wcześniejszym przygotowaniu psychicznym i fizycznym.
Wspomniałeś o bezpieczeństwie. Czy uległeś już jakimś poważniejszym kontuzjom związanych z tym sportem?
–
Na szczęście jak do tej pory obyło się bez poważniejszych urazów. Wynika to może właśnie z tego, że za nim coś zrobię wole być pewny, że jestem w stanie to zrobić.
Powiedz mi, trenujesz sam czy z kolegami?
–
Obecnie na stałe trenuje z Krystianem (Alpinie). Przez październik chcieliśmy zebrać jeszcze parę osób, które naprawdę chciałyby zacząć skakać. Na treningi obecnie przychodzi dość spora grupka osób, a po październiku wybierzemy osoby, które najczęściej były na treningach i u których widać zaangażowanie, jakie wkładają w parkour. Więc po październiku na pewno będzie nas więcej, biegających razem na stałe. Do niedawna ćwiczył ze mną Kuba (Norris), który razem ze mną założył AM, ale niestety z przyczyn zdrowotnych nie może obecnie dalej biegać. Przy okazji pozdrawiam go i życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia.
A cóż to takiego AM?
–
AM to skrót od nazwy naszego teamu - Akrobatyka Miasta. Ta nazwa wielu mylnie kojarzy się z akrobatyką jako saltami itp. Nam bardziej chodzi o akrobatykę jak dziedzinę sportu zajmującą się ogólnie rozwojem sprawnościowym człowieka. Z resztą jak wiadomo akrobatyka jako sport to nie tylko salta. Co z drugiej strony nie oznacza, że uważamy, że flipy (salta) nie są częścią parkour. Jak już wcześniej wspomniałem w parkour chodzi o płynne przemieszczanie się, więc jeśli potrafisz do płynnego biegu dodać np. jakieś salto, to jak najbardziej jest to parkour. Ostatnio w tym temacie rozgorzała gorąca dyskusja szczególnie na polskich forach. Znalazło się wielu przeciwników salt. Moim zdaniem jest to bez sensu, ponieważ parkour został stworzony po to, aby móc cieszyć się wolnością, tymczasem niektórzy jak widać chcą coś narzucić, a więc i ograniczyć.
Gdzie trenujecie, tzn. czy macie swoje "miejscówki", do których zawsze powracacie?
–
W obecnej chwili na każdym treningu staramy się nie ograniczać do paru miejsc tylko biegać po całym mieście. Wiadomo natomiast, że jeśli ktoś dopiero zaczyna, bez sensu jest od razu takie bieganie, ponieważ najważniejsze na początku jest załapanie podstaw, które najlepiej jest jednak opanować w jednym miejscu. Wszystko zgodnie z zasadą: "Zanim nauczysz latać, naucz się lądować". Wiadomo natomiast, że jest parę ulubionych miejsc, na które nie raz się powraca...
Biegacie po całym mieście. Czy zwracają na Was uwagę przechodnie? A jeśli tak to czy zdarza Wam się usłyszeć różnorodne komentarze?
–
Ojjj tak (śmiech) zdecydowanie różnorodne. Paradoksalnie najczęściej najmilsze komentarze słyszymy od ludzi starszych, którzy nas nieraz podziwiają i cieszą się, że mamy jakąś pasje, natomiast ludzie w średnim wieku, a także młode małżeństwa dość często nas krytykują. W ich oczach jesteśmy tylko zwykłymi wandalami niszczącymi elewacje budynków, barierki, murki.. blablabla. Zdarzają się oczywiście wyjątki w obydwu wypadkach. Choć jest to dość dziwne, ponieważ z jednej strony wszyscy tak narzekają na tą młodzież, na to, jaka jest, że nie ma zajęć, że stąd biorą się wszystkie złe rzeczy typu używki, agresja, a z drugiej strony, gdy już znajdziemy sobie jakieś zajęcie pierwsze co słyszymy to krytyka.
Jakie cechy według Ciebie są najważniejsze u osób trenujących parkour?
–
Przede wszystkim wytrwałość i chęci. To jest najważniejsze. Jeśli chcesz ćwiczyć parkour i odpowiednio się do tego przyłożysz na pewno przełoży się to na widoczne postępy. Przyda się również mocna psychika, ale nawet jeśli jej nie masz, a natomiast masz sporo chęci, na pewno prędzej czy później wykonasz dany element.
Robercie bardzo dziękuję Ci za rozmowę i krótkie przybliżenie tego, czym naprawdę jest parkour dla kogoś, kto go trenuje. Mam nadzieję, że tych, którzy uważali ten sport za wandalizm, choć trochę przekonaliśmy. Życzę powodzenia i sukcesów w dalszych treningach.
–
Również dziękuje za rozmowę. Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem Wam świat parkour i jego filozofię. I jeszcze przesłanie do wszystkich, którzy zaczynają ćwiczyć. Naprawdę nie załamujcie się i nie poddawajcie. Parkour jest sztuką przemieszczania się, sztuką, która daje największą wolność. Warto poświęcić ten czas i wysiłek włożony w treningi, ponieważ daje to niesamowitą przyjemność. Warto poprzez treningi poznać lepiej siebie, swoje lęki, i wreszcie warto wciąż dążyć do samodoskonalenia się zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Wszystkim życzę powodzenia w treningach i zero kontuzji.