Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

137488 miejsce

Parnassus: człowiek, który oszukał widza

Jeśli nie chcemy zostać oszukani przez diabła, dopilnujmy, aby droga która obieramy, nie prowadziła przez drzwi do sali kinowej.

Parnassus / Fot. OrganizatorPóźne wrocławskie popołudnie, omiatam zmęczonym wzrokiem salę, w poszukiwaniu osoby równie znużonej filmem. Głowę zaprzątają mi różne myśli, po kolei układam sobie optymalny plan zagospodarowania reszty dnia. Mimowolnie wracam do obserwacji innych osób, które podobnie jak ja zaszyły się w tej sali, być może w ucieczce przed zaśnieżonymi chodnikami i ulicami uśpionego dziś miasta. Przypominam sobie słowa znajomej, rodowitej mieszkanki Wrocławia, która nie pamięta jeszcze takiej zimy w swoim mieście.

Nagły atak zimy musiał być równie dużym zaskoczeniem dla samych służb miasta, sam poranną drogę do pracy spędziłem na uciążliwym przedzieraniu się przez śnieżne zaspy na ulicach i jeszcze białe chodniki gdzieniegdzie "poszatkowane" śladami mieszkańców miasta.

Czy ucieczka do ciepłego to jedyny powód, jaki zgromadził tutaj te wszystkie osoby? Zapewne nie, więc może jeszcze legenda samego Heatha Ledgera wypełniła cała salę kinową? Na pewno jest to jeden z głównych powodów dla których film cieszył się sporym zainteresowaniem jeszcze przed samą premierą, dodatkowo za świetną reklamę robiła także aktorska śmietanka, która współtworzyła obraz.

Wyśmienita obsada elektryzowała widownię zanim film dodarł do sal kinowych. Niezapomniany z roli kapitana Jacka Sparrowa, sam Johnny Depp widoczny na większości bilbordów, w samym filmie gości na ekranie zaledwie przez parę minut. Żywię szczerą nadzieję, że jego obecność w większości zwiastunów i plakatach to filmu, nie przysporzy mu złych komentarzy i trwale nie zwiąże go z tym obrazem. W kolejne wcielenia głównego bohatera filmu wcielili się, Jude Law oraz życiowy partner naszej rodaczki Alicji - Colin Farrell.

Kiepskiego filmu nie wytaruje nawet najlepsza obsada, a Parnassus niewątpliwie należy do takich filmów. Przed wizytą w kinie warto zadać sobie pytanie: wybieramy się do kina czy na film? Dodać należy, że obraz może okazać się wyśmienitym tłem dla wspólnie spędzonych chwil z naszą druga połówka, o ile przywykliśmy do odgłosów spożywanego popcornu i otwieranych puszek piwa, jaki wypełni sale kinową zaraz po rozpoczęciu reklam. Tak, możemy być pewni, że sama fabuła filmu nie wciągnie naszego gościa i nie zaprzątnie jego uwagi, która cała będzie mógł skupić na nas.

O sukces naszej randki zadbał sam Terry Gilliam, który całą swoją kreatywność ograniczył do obstawiania filmu znakomitymi nazwiskami, całkowicie zapominając o fabule. Kino opuszczałem naprawdę zmieszany, inaczej niż zwykle w takich sytuacjach, moje wątpliwości pozbawione były chęci usprawiedliwiana autora i jego dzieła, czy to moją intelektualna dyspozycyjnością danego dnia czy brakiem odpowiedniej wnikliwości potrzebnej do zrozumienia wybitnego dzieła wyprzedzającego swoja epokę. Film po prostu był kiepski i w moim przekonaniu nic nie jest w stanie uratować go od takiej oceny.

Najpewniej pan Gilliam w ślad za swoim tytułowym bohaterem, wziął udział w zakładzie z diabłem we własnej osobie, wpuszczając do kin film pozbawiony konwencji i ładu, sprawiającego wrażenie kręconego na siłę. Kto zwycięsko wyjdzie z tego zakładu? Każdy powinien odpowiedzieć sobie sam na to pytanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

ja także właśnie te cechy cenie sobie w filmach, a przynajmniej właśnie filmy o takich cechach najtrwalej zapisują mi sie w pamięci. Dalej będę upierał się przy zdaniu ze Parnassus był kieeeeepski.Jaka wymowa symboliczna? Jakie symbole?Bardzo chętnie o tym podyskutuje, być może coś mnie ominęło ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje odczucia po filmie są zupełnie inne. Dla mnie ten film ma niezwykłą wymowę symboliczną i można próbować go interpretować na wiele sposobów. Ja w kinie bardziej niż wartką akcję i dobre efekty cenię sobie pobudzenie do myślenia, a to udało się "Parnassusowi" według mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie się film podobał, przy czym jestem zdania (i tu zgadzam się z krytykami), że widz musi lubić kino Gilliama albo przynajmniej barkowo przepych. Natomiast nie mogę zupełnie przytaknąć na zarzuty braku logiki czy (nawet) niespójności.
W moim przekonaniu, zarówno kolejność (wymuszonych) przemian Tony'ego, jak i ich długość ma swoje uzasadnienie (wystarczy uzmysłowić sobie, jak w kolejnych transformacjach zachowuje się anty-bohater) - chociaż oczywiście pojawia się pytanie, jak film wyglądałby, gdyby nie śmierć Ledgera...
Co do tekstu powyżej - szczerze mówiąc, nie wiem czy to recenzja, czy opis (nieudanej chyba?) randki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmmm i tak zamierzam go zobaczyc... Przyznac trzeba, że film w tv zareklamowany dobrze i do tego zapowiedziany jako najbardziej oczekiwany film roku....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy sposób widzenia kina ; ))) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.