Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39835 miejsce

Parszywa jedenastka Euro 2008

Tworzenie różnych jedenastek odbywa się zwykle po turnieju. Tym razem postanowiliśmy już przed pierwszym gwizdkiem stworzyć zespół piłkarzy, którzy czymś się ostatnio wyróżnili (większość negatywnie). Wszyscy oczywiście zagrają na Euro.

Andres Palop. Kto powiedział, że bramkarz nie może strzelać goli? Stereotyp przed laty przełamywali m.in. Rene Higuita i Jose Luis Chilavert, teraz czyni to Andres Palop z Sevilli. Przed rokiem w doliczonym czasie gry spotkania Pucharu UEFA nieoczekiwanie wbiegł w pole karne rywali i zdobył głową bramkę, która przedłużyła jego drużynie szanse na awans. W finale rozgrywek popisał się asystą, a w serii rzutów karnych obronił aż trzy. Nie wiemy, na kim się wzoruje, ale podejrzewamy, że osobą tą jest Hans-Jörg Butt. Niemiecki golkiper nie tylko świetnie bronił karne, ale jeszcze lepiej je wykonywał i walczył nawet o tytuł króla strzelców Bundesligi. Palopa w akcji na Euro raczej nie zobaczymy – jest dopiero trzecim bramkarzem Hiszpanów – ale jeśli Hiszpanie będą przegrywać w ostatnich minutach, to kto wie...

Josip Simunić. Niepozorny obrońca reprezentacji Chorwacji przed dwoma laty stał się pierwszym graczem, który w finałach MŚ otrzymał w jednym meczu... aż trzy żółte kartki. Dopomógł mu w tym sędzia Graham Poll (niestety na Euro go nie będzie), który zapomniał wyjąć czerwony kartonik po pokazaniu drugiej żółtej – jak się później okazało, pomylił Chorwata z Australijczykiem o tym samym numerze. Simunić zdążył mu się jednak narazić raz jeszcze, w doliczonym czasie gry. W międzyczasie na boisku wybuchło takie zamieszanie, że do dziś nie wiadomo, w którym dokładnie momencie sędzia Poll zakończył mecz. A w relacji tekstowej na oficjalnej stronie FIFA druga żółta kartka Simunica znikła zaraz po meczu w niewyjaśnionych okolicznościach.

Pepe, czyli najgorszy debiut w historii Realu Madryt. / Fot. Florian K for WorldcupWiki / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Pepe_madrid.JPGPepe. Jego ubiegłoroczny debiut w Realu Madryt pełen był najróżniejszych wrażeń. Spowodował rzut karny, asystował przy jednej z bramek (ale dla rywali), a na koniec wyleciał z boiska. Po takim wejściu większość graczy musiałaby pakować manatki i jeszcze tego samego wieczoru opuścić stolicę Hiszpanii. Pepe jednak został i wywalczył z drużyną mistrzostwo. Teraz mierzy w mistrzostwo Europy, choć trener Scolari niechętnie wypuszcza go na boisko. Bo gdy już się na nim pojawi, mogą się dziać prawdziwe cuda.

Carlos Marchena. Może nie jest wirtuozem futbolu. Ale lepiej go nie faulować, bo można za to nieźle oberwać. Przekonał się o tym Nicolas Burdisso z Interu, który przed rokiem do spółki z Marcheną sprowokował gigantyczną bójkę po jednym ze spotkań Ligi Mistrzów. Wystarczyło, że Argentyńczyk popchnął Marchenę, a już doskoczył do niego David Navarro (też z Valencii) i potężnym ciosem złamał nos, po czym uciekał przez pół boiska, ile miał sił w nogach. Zresztą – zobaczcie sami... Oczywiście ktoś spyta, dlaczego Marchena, a nie Navarro? Odpowiadamy: Navarro nie jedzie na mistrzostwa. Szkoda.

Marco Materazzi, jeden z największy brutali na Euro.  / Fot. Users Cryptex, Jacopo86, Snowdog on it.wikipedia / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Marco_Materazzi.jpgMarco Materazzi. Tego pana przedstawiać chyba nie trzeba. Jeżeli jednak ktoś go nie kojarzy, przypomnimy: to ten, który powiedział Zidane’owi, że woli jego siostrę, a trzy sekundy później otrzymał od Francuza cios. A wszystko to w pamiętnym finale MŚ 2006 w Niemczech. Spece od ruchów ust jeszcze tydzień później zastanawiali się, co tak właściwie Materazzi powiedział Zidane’owi. Jeśli ktoś uważa, że to niewystarczający powód, by umieszczać go w naszej jedenastce, uspokajamy: Marco ma na koncie znacznie więcej podobnych numerów. Niektóre z nich możecie znaleźć tutaj. Po ich obejrzeniu trudno się dziwić, że Andrij Szewczenko uciekł z Serie A do Premier League.

Daniele De Rossi. Podobno Real Madryt jest gotów wyłożyć za niego każde pieniądze. Radzimy jednak dwa razy się zastanowić. Do naszej jedenastki oryginałów De Rossi wcale nie trafia za umiejętności piłkarskie, tylko za to, co zrobił Brianowi McBride'owi podczas MŚ 2006. Jeżeli Włoch rzeczywiście marzy o zastąpieniu Francesco Tottiego w roli kapitana Romy (są takie pogłoski), to jest na najlepszej drodze – Totti też miał swoje za uszami, jak choćby oplucie Duńczyka Poulsena podczas Euro 2004. W tym roku De Rossi będzie miał jeszcze większe pole do popisu, bo za każde uderzenie łokciem sędziowie zamierzają karać czerwoną kartką.

Andrij Arszawin. To chyba jedyny obecnie piłkarz, który pisze książki. No dobra, może nie jedyny. Jerzy Dudek opublikował w 2006 r. swoją autobiografię, jednak szczęścia mu nie przyniosła, bo na mistrzostwa do Niemiec nie pojechał. Na Euro też go, rzecz jasna, nie będzie. W przeciwieństwie do Arszawina, który prawdopodobnie za wiele sobie – mimo wszystko – nie pogra. Pauzuje bowiem dwa mecze za czerwoną kartkę w spotkaniu eliminacyjnym z Andorrą. Jak zatem widać, święty też nie jest. Z wydaniem kolejnej książki radzilibyśmy się jednak wstrzymać do zakończenia turnieju, bo a nuż zrobi furorę? Wayne Rooney po Euro 2004 podpisał kontrakt na pięć książek za 12 mln funtów. To, że książki ktoś mu pisał, to już inna sprawa.

Fredrik Ljungberg. Nieśmiertelny pomocnik reprezentacji Szwecji (tak, to on strzelał nam gole, które nie pozwoliły za Wójcika awansować na Euro 2000) wciąż w grze! Niestety, w ostatnich miesiącach coraz mniej słyszymy o jego piłkarskich osiągnięciach. Przypomnimy zatem coś innego: podczas MŚ 2002 pobił się na treningu z kolegą z zespołu, Olofem Mellbergiem. Piłkarze walczyli tak zaciekle, że musieli rozdzielać ich koledzy. W 2006 r., też przed mistrzostwami świata, powtórzyli ten wyczyn. Niestety nie wiemy, kto wygrał za drugim razem, gdyż nie uchwyciły tego kamery.

Mehmet Aurelio. Z urodzenia Brazylijczyk, z reprezentacji – Turek. Podejrzewamy jednak, że trochę tureckiej krwi też ma, sądząc po wybuchowym charakterze. Obrażony przez Ricardinho z Besiktasu Stambuł podczas jednego z ligowych spotkań, postanowił zaczaić się na niego na stadionowym parkingu. Co było dalej, możecie zobaczyć sami.

Alexander Frei. Szwajcarzy może i grają piłkę nudną jak flaki z olejem, ale poza tym nie są wcale tak grzeczni i zdyscyplinowani. A już szczególnie ich najlepszy napastnik, Alexander Frei. Przed czterema laty w Portugalii postanowił pójść w ślady wspomnianego już Tottiego i opluł jednego z rywali. To jednak nic w porównaniu z bójką po meczu Turcja - Szwajcaria w 2005 r., jaką sprowokował, obrażając trenera gospodarzy. Na boisku wywiązała się wówczas regularna bitwa, do której dołączyli kibice. Teraz obydwie ekipy znów zmierzą się ze sobą, Fatih Terim wciąż jest szkoleniowcem tureckiej reprezentacji, a w obydwu zespołach gra mnóstwo piłkarzy pamiętających owe zajścia – w tym oczywiście Frei. Może być ciekawie.

Theofanis Gekas - "rozbójniczek" - jest podstawowym napastnikiem reprezentacji Grecji. / Fot. Andreas Nowak / http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Gekas.jpgTheofanis Gekas. Pamiętacie dwumecz Panathinaikos Ateny – Wisła Kraków w eliminacjach do Ligi Mistrzów w 2005 r.? Mało brakowało, by „Biała Gwiazda” awansowała do fazy grupowej. Wśród Greków był jednak zawodnik, który tak skutecznie prowokował wiślaków, iż jeden z nich – Radosław Sobolewski – w końcu wyleciał z boiska. „To taki rozbójniczek”, mówił wówczas o Gekasie Jacek Gmoch. Dwa lata później „rozbójniczek” był już królem strzelców Bundesligi. Jak widać, można i tak. Teraz zagra w ekipie, która broni tytułu mistrza Europy.

Ławka rezerwowych


Artur Boruc. Potrafi rzucić się z pięściami na kolegę z drużyny podczas meczu, przeprowadza prowokacje religijne przed tysiącami fanów wrogiej drużyny, a na niewygodne pytania odpowiada „pomidor”. Do tego twierdzi, że w ogóle nie interesuje się futbolem. Przynajmniej i my mamy jakiegoś oryginała!

Carles Puyol. Morale kapitana Barcelony i reprezentacji Hiszpanii musiało nieco spaść, gdy dowiedział się, że jest... najbrzydszym piłkarzem Euro 2008. Tak przynajmniej uznali redaktorzy witryny Who Ate All The Pies, jednego z blogów poświęconych mistrzostwom. W zestawieniu 15 najbrzydszych znalazł się też jeden z Polaków, Jakub Wawrzyniak (choć niektórzy twierdzą, że jego miejsce powinien zająć Jacek Krzynówek). Puyola możemy pocieszyć, że wśród wyróżnionych znaleźli się wcale nie gorsi od niego zawodnicy: Franck Ribery, Edwin van der Sar, Andrea Pirlo i inni.

Olof Mellberg. Patrz: Fredrik Ljungberg.

Zdenek Pospech. Tego pana wyróżniamy za nazwisko. Zresztą to miejsce zapewne należałoby się też któremuś ze Słowaków, gdyby tylko grali na Euro 2008. Swojsko brzmiące nazwiska naszych sąsiadów grających w Lidze Mistrzów 2005/06 w Artmedii Bratysława zachwyciły nawet komentatora TVP, Macieja Iwańskiego: Jan Kozak, Branislav Obżera, Roman Konecny, Daniel Tchur (czyt. tchórz), Peter Burak... Zdenek Pospech, choć jest Czechem, też oczywiście gra w Artmedii. Z konwencji wyłamuje się jedynie Ukrainiec Andrij Niesmacznyj (Dynamo Kijów). A propos nazwisk – szkoda, że na Euro nie może grać Ghana. W jej składzie na MŚ 2006 był niejaki Razak Pimpong, o którym pisano, że „jego nazwiska nie da się po prostu zapomnieć”. Pamiętacie?

Niko Kovac. Liderowi chorwackiej ekipy udała się niemała sztuka. W ostatnim sprawdzianie przed Euro 2008 jego drużyna zremisowała 1:1 z Węgrami, a obie bramki strzelił właśnie Kovac. Co więcej, był bliski strzelenia trzeciego gola, ale trafił w poprzeczkę (nawet nie pamiętamy, czy swojej bramki, czy przeciwnika – zresztą czy to istotne?). Nie wiadomo, czy gdyby mu się udało, zaliczono by mu hat-trick w reprezentacji narodowej. Chyba niestety nie.

Adrian Mutu. Z Chelsea wyleciał w 2004 r. po starciu z nie byle kim, bo z trenerem José Mourinho. Prawdziwą przyczyną opuszczenia Londynu była jednak afera kokainowa – test przeprowadzony na początku sezonu 2004/05 wykazał, że rumuńskiemu napastnikowi nieobce były narkotyki. Dostał siedem miesięcy zawieszenia i karę finansową w wysokości 20 tys. funtów. Powrócił na boiska dopiero w maju 2005 r.

Antonio Cassano. Po Euro 2004, gdzie był najlepszym z najgorszych włoskich piłkarzy, popełnił dwa błędy. Pierwszy: przeszedł do Realu Madryt, wiedząc, że czeka go rola piątego napastnika (albo i szóstego, trudno powiedzieć). Drugi: gdy już dostał szansę i strzelił kilka goli, zaczął zdecydowanie zbyt wiele czasu spędzać w McDonald’s i innych fast foodach. Gdy trenerem Królewskich został Fabio Capello, natychmiast przeprowadził test Coopera, w którym Cassano uzyskał najgorszy wynik. Nic dziwnego, skoro przy wzroście 175 cm ważył 86 kg. Podobno od każdej tygodniówki odciągano mu pewną kwotę, w zależności od nadmiaru kilogramów. Aż dziw bierze, że wytrwał w Realu aż do 2008 r. Teraz trener Donadoni zabrał go na Euro, co wywołało prawdziwą burzę wśród włoskich kibiców.

Za miesiąc zapraszamy na ciąg dalszy – po zakończeniu turnieju przedstawimy specjalną Antyjedenastkę. Nie wątpimy bowiem, że znajdą się zawodnicy, którzy i na samym Euro 2008 coś wywiną. Mają na działanie całe trzy tygodnie. Kto wie, może zobaczymy wśród nich również niektórych z powyższej ekipy? Czas pokaże.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

+ Dużo pracy i dobrze napisane. No i ciekawe przede wszystkim :).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.06.2008 11:14

(+) niezle :))) ubawilem sie po pachy :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daję plusa,:D
To iście wybuchowy team:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobrze napisane, pomysł świetny. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobra robota, plusior za ciekawy tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst, czyta się przyjemnie i jest przeoryginalny. :)

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre.

Do filmowej "parszywej dwunastki" brakuje trenera. Pewnie by się znalazł jakiś...

Cóż oznacza tajemnicza liczba mnoga ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

j.w.

Komentarz został ukrytyrozwiń

masa dobrej roboty, fajny pomysł, ciekawie napisane...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst na ochlodę emocji :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.