Ktoś nabywał za przysłowiowe grosze udział w spółce tylko dlatego, że pracował tam dziesięć czy dwadzieścia lat. W ten sposób bez najmniejszego ryzyka pracownik dostał w posiadanie majątek, który pozornie tylko wypracował. W istocie za pracę dostawał wynagrodzenie. Z jakiej to racji pracownicy mieli dodatkowe prawo do tego majątku!? Doprawdy kradzież na Polakach doskonała.
Nikt temu się do dziś nie przeciwstawił. Więcej! Do dziś tak to się robi, a współudział w tej grabieży dokonanej na Narodzie, mają wszystkie siły polityczne od lewicy do prawicy, bez wyjątku!
Tak ,,sprawiedliwie'' sprywatyzowane zakłady stawały się prezentem (sam nie wiem za co!?) dla ówczesnych PRL-owskich dyrektorów (ówczesnych menadżerów), którzy wykupywali udziały tych majątków od nie w pełni świadomych posiadania pracowników. Bo o coś co dostaje się za darmo - się nie dba! A o coś co się ciężko wypracuje - się walczy!
I tak nastąpiła przemiana PRL-owskiej nomenklatury w ,,zatwardziałych'' kapitalistów, którzy dorobili się legalnej fortuny tylko dlatego, że byli akurat w tym czasie komunistycznymi szefami firm położonych w świetnych miejskich (i nie tylko) lokalizacjach.
Dziś trwa w najlepsze pozbywanie się tych firm, nabytych sprytnie przez ówczesnych dyrektorów, a dziś wiekowych menadżerów, bez liczenia się z wypracowanym przez lata wizerunkiem firmy, czy osobami związanymi całymi rodzinami z tymi firmami.
No cóż... liczy się przecież tylko interes! I to czysty jak kryształ.
Autor: Mariusz Szachnowski
Tekst pierwotnie opublikowany na stronie
prawica.netAutor publikuje również na stronie
demokracja-bezposrednia.org