Facebook Google+ Twitter

Pary o nieco wyższych dochodach i lepszych szansach awansu

Dlaczego pełne równouprawnienie związków homoseksualnych jest bardziej korzystne dla większości heteroseksualnej niż dla homoseksualnej mniejszości?

Rano o 7 świat jest jeszcze w porządku. Inaczej niż wieczorem o 19. Wtedy zaczynają się serwisy informacyjne w telewizji: najpierw Panorama, potem Fakty, potem Wiadomości. Pojawia się minister edukacji, który chce, aby wszystkie kraje europejskie zakazały „propagandy homoseksualnej” i minister szkolnictwa, który chce takową zabronić w szkołach. Ja, biedny telewidz, siedzę przed ekranem i zastanawiam się: wiem, co to jest faszyzm, komunizm, marksizm i liberalizm, nawet czytałem o relatywizmie i konstruktywizmie – ale jaki obraz świata, jaka ideologia mogłaby się kryć za homoseksualizmem? Pewnie, myślę sobie, to jest po prostu przeciwieństwo heteroseksualizmu. Tylko, na Boga, co to jest? Jakaś ideologia, która próbuje wyjaśnić funkcjonowanie świata i postuluje jakiś nowy porządek na podstawie seksu między kobietami i mężczyznami? Jakaś nowa filozofia?

 

Żaden z ministrów tego nie wyjaśnia, ale żaden też nie zostawia wątpliwości, że homoseksualizm jest zły i dlatego nie wolno go propagować. Kiedyś ministrowie i ich zwolennicy nie lubili Żydów, potem nie lubili Rosjan i Niemców, teraz nie lubią homoseksualistów. O ile niechęć do ostatnich wydaje mi się jeszcze jakoś zrozumiała i – w określonych  sytuacjach – nawet racjonalna, o tyle niechęć wobec pełnego równouprawnienia homoseksualistów jest całkowicie irracjonalna zwłaszcza ze strony heteroseksualnych obywateli. To brzmi jak paradoks, ale gdyby zwłaszcza tak prorodzinni, konserwatywni politycy jak Giertych i Orzechowski podeszli do problematyki racjonalnie i chłodno – wówczas walczyliby o to, aby pary tej samej płci mogły dziedziczyć, pobrać się, a nawet adoptować dzieci. Powiedziałbym, że zwłaszcza możliwość adopcji dzieci przez pary tej samej płci, to postulat, który bardziej leży w interesie heteroseksualnej większości niż w interesie homoseksualnej mniejszości.

 

W opinii heteroseksualnej większości, homoseksualiści są seksualnie bardziej rozwiąźli, częściej zmieniają partnerów, nawiązują kontakty w dziwnych, podejrzewanych barach, do których „normalni” nie mają dostępu, tworzą związki, w których psy zajmują miejsce dzieci, dziwnie się ubierają, izolują się. Duża część elementów tego stereotypu wynika właśnie z faktu, że homoseksualiści nie są akceptowani przez większość i wobec tego wolą ukrywać pewne zachowania, których nie musieliby ukrywać, będąc heteroseksualni. Jest jednak też różnica obiektywna: pary homoseksualne nie mogą mieć dzieci i wobec tego mają duże trudności z zakładaniem rodziny. Odczuwają to jako dyskryminację, choć jednocześnie daje im to pewną ekonomiczną przewagę nad heteroseksualną większością. Jeśli bowiem para tej samej płci już decyduje się mieszkać razem, to przeważnie obaj partnerzy zarabiają. Skoro nie mogą zakładać rodziny i mieć dzieci, to nie ma powodu, aby jeden z partnerów (lub partnerek) został w domu. Podczas gdy porównywalna para heteroseksualna albo żyje z jednej pensji albo – jeśli żyje z dwóch – musi ponieść znaczące wydatki na wychowanie, edukację i utrzymanie dzieci – pary homoseksualne mogą w 100 proc. korzystać z podwójnych zarobków. Jak wiadomo, możliwość wspólnego opodatkowania przez małżonków (z których pary homoseksualne nie mogą korzystać) tej przewagi nie niweluje. Można więc śmiało założyć, że partnerzy homoseksualni, którzy znajdują się w podobnej sytuacji zawodowej i zarobkowej jak para heteroseksualna (która po jakimś czasie będzie miała dzieci), będą i więcej zarabiać i szybciej awansować niż ich heteroseksualna konkurencja. Być może, w pewnym momencie „para homo” stanie się nawet zwierzchnikiem „pary hetero” – mimo, że obie pary miały na początku równy start.

 

O dziwo, ten stan rzeczy jednak nie oburza nikogo. To, co politycy jak Giertych i Orzechowski zarzucają gejom i lesbijkom, to nie potencjalna przewaga finansowa, lecz „niemoralny tryb życia” i to, że ten tryb nie prowadzi – bo nie może prowadzić – do prokreacji. Jedno i drugie są jednak ściśle ze sobą powiązane: Dlaczego „pary homo” miałyby się zachować jak „pary hetero” – skoro nie mogą wychować dzieci? Gdyby im pozwolono na adopcję, na wspólne opodatkowanie, na małżeństwo, dziedziczenie – innymi słowy: na wszystko, na co pozwala się parom heteroseksualnym, to odpadłyby wszystkie powody, aby się zachowywać inaczej niż przewiduje to tradycyjny model rodziny. Wtedy „pary homo” przestałyby się zachowywać zgodnie ze stereotypem i zaczęłyby się dopasować do stereotypu „tradycyjnej rodziny”. Badania z krajów, gdzie takie rodziny funkcjonują pokazują, że rodzice homoseksualni są bardziej świadomymi, troskliwymi i dbającymi opiekunami swoich dzieci niż rodzice heteroseksualni. Jest to logiczne: musieli się bardziej starać, aby zostać rodzicami, są pod większą kontrolą heteroseksualnej większości.

 

W momencie, kiedy taka para adoptuje dzieci, znika też jej ekonomiczna przewaga nad heteroseksualną większością: musi ograniczyć konsumpcję, ma większe wydatki, musi podporządkować część ambicji zawodowych dobru dzieci – w wielu przypadkach zapewne nawet bardziej niż ich heteroseksualna konkurencja. Ta bowiem może sobie na wiele pozwolić zanim ktoś zaczyna kwestionować jej zdolność do wychowania potomstwa; pary homoseksualne natomiast cały czas są na świeczniku: sąsiedzi plotkują, urzędy sprawdzają, prasa czuwa. Jeśli „para hetero” się upija i zaniedbuje dzieci, dla opinii publicznej jest to powód, aby oskarżyć pijaków i ewentualnie żądać ograniczenia sprzedaży alkoholu. Jeśli „para homo” się upija i zaniedbuje dzieci, będzie to powód dla opinii publicznej aby kwestionować zdolność homoseksualistów do wychowania dzieci.

 

Dzięki takim mechanizmom pełne równouprawnienie homoseksualistów to najszybsza ścieżka do zrównania zachowań homoseksualistów z zachowaniami heteroseksualistów, do tego, aby zachowywali się maksymalnie zgodnie z drobnomieszczańskimi stereotypami na temat tradycyjnej rodziny. Być może, po jakimś czasie niektórzy homoseksualni rodzice wstąpią nawet do LPR i zaczną głosić hasła o „polityce prorodzinnej” i „ulgach dla rodzin wielodzietnych”. W tej chwili nie mają do tego powodu. W tej chwili mogą w pełni korzystać z przewagi ekonomicznej nad resztą   – pod warunkiem oczywiście, że ukrywają swoją orientację seksualną.

W ten sposób homofobiczne kampanie PiS i LPR to najlepsza ochrona interesów ekonomicznych nieformalnych par homoseksualnych.

Klaus Bachmann

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Obiecałem badania, więc tu są:
1. Uwe Sielert, Professor pedagogiki i członek rady pedagogiki seksualnej na uniwerku w Kilonii. W 2000 roku opublikował książkę pod tytułem "Gleichgeschlechtliche Lebensgemeinschaften in sozialethischer Perspektive". Streszczenie zostało opublikowane w 7.7.2000 na stronie dokumentacji Frankfurter Rundschau.
2. A. Dijke, L. van Terpstra: Wel kinderen, geen man: lesbisch an "alleenstaand" moederschap. s'Gravenhage 1991.
3. Timothy Biblarz, Judith Stacey: (nie mam tytulu) w: Amercian Sociological Review January 1998.
4. F.B. van Rooji: Homoseksueel vaderschap. Eeen vergelijkend oderzoek naar homoseksuele mannen die kinderen hebben gekregen voor en tijdens hun homoseksuele leefstijl. Doktorat na uniwerku Amsterdam (UvA) 2001.
Dla tych, którzy nie znaja niemieckiego lub holenderskiego:
1. To ksiazka o zwiazkach tej samej plci w punktu widzenia etyki społecznej
2. To o lesbijkach i wychowaniu przez nie dzieci
3. To badanie n. t. różnic w zachowaniu dzieci wychowanych przez rodzice hetero i homo.
4. To badanie ilosciowe (statystyczne) o homoseksualnych mezczyznach wychowujaych dzieci

Jeszcze do Beaty, jesli ona to czyta: Tu w ogole nie chodzi o to, kto ma sie zajac naszymi dziecmi po naszej przedwczesniej smierci, bo to i tak bedzie ktos z rodziny a nie ktos obcy. Tu chodzi na przyklad o to, czy dla dzieci w domu dziecka jest lepiej wogole nie miec rodzicow (opiekunow rodzicopodobnych) czy na przyklad dwoch facetow lub dwie kobiety. Na marginesie: Polskie prawo nie zabrania, aby dwie rozwodki wspolnie wychowaly dzieci, prawda? Opinia publiczna i prawo wkraczaja (ewt) dopiero wtedy, kiedy sie okaze, ze te dwie kobiety spia w jednym lozku. A to ja sie zastanawiam, od kiedy panstwo moze sie wtracac do tego, z kim ktos sypia?


PS:
Odpowiedz na pytanie Michała jest pod jego artykułem, bo wydawało mi się, że tam lepiej pasuje niż tu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I plus dla Klausa - podoba mi się, że dałeś się wciągnąc w dyskusje pod tekstem. Wreszcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, ja też z przyjemnoscią myślę o tym, że jestem aż tak ważna, że trzeba się mnie wstydzić przed resztą Europy. Do niedawna "musiałam" wstydzić się bycia katoliczką, potem - wstydzić się doktoratu (bo pracodawcy krzywo patrzą), potem - odwagi i ostrego podejścia w negocjacjach handlowych (jak już założyłam firmę). Ile wstydu, a ile sukcesów jednocześnie. Wstydźmy się więc, a wyjdziemy na swoje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dlaczego nie możemy dyskutować tu? Czy są jakieś przeszkody Michale?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zainteresowanych sprawami polsko-niemieckimi zapraszam także do dyskusji na moim blogu tutaj:

http://mementomori.salon24.pl/8400,index.html

Pozdrowienia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witajcie! Widze ze udalo mi sprowokowac dyskusje :)) Taki byl cel. Kazdy ma oczywiscie prawo aby sobie zyczyc, kto ma wychowywac jego dzieci, czy maja to byc heteroseksualni, homoseksualni, nimfomani, mnichowie, cyklisci albo jeszcze ktos inny - tylko z takich osobistych preferencji nie wynikaja zadne wnioski dla calego spoleczenstwa ani dla polityki.
Co do badan - w tej chwili nie jestem w domu i nie mam dostepu do tych danych - ale ja sie bardzo szczegolowo z nimi poznalem podczas mojej pracy w Holandii i po powrcie do domu chetnie zamieszczam linki. Ale z gory przyznaje, ze tak jak kazde badania mozna je oczywiscie krytykowac i kwestionowac - to jest przeciez istota naukowowsci, ze badania podlegaja dyskusji, wiec prosze tam nie szukac ostatecznej prawdy.
Ja wogole nie uwazam, ze homo i hetero sa jakos inni i ze tworzenie teorii o tym ma sens. Homo zachowuje sie inaczej, poniewaz stosunek wiekszosci do nich ich do tego zmusza. Poniewaz adopcja jest dla nich bardzo trudna, to sa bardziej przywiazany do tych dzieci, niz ktos, ktory nie mial takich trudnosci. Tak, jak - prawdopodobnie (bo nie znam badan ani danych empirycznych) - rodzice, ktorzy sa hetero i adoptowali dzieci tez sa pewnie bardziej swiadomi jako rodzice i bardziej przywiazani niz ktos, ktoremu (aby przejsc do innej skrajnosci) rodzilo sie dziecko przez nieuwage. Ja homoseksualistow traktuje tak samo jak wsyzstkich innych - to, co ich rozni od wiekszosci, jest przede wszystkim stosunek wiekszosci do nich. Ja on sie zmienia i umozliwia im normalne zycie, to absoluatna wiekszosc tych roznic, ktore teraz jeszcze istnieje, zniknie.

A pytan Michala Tyrpy nie zauwazylem, moze dlatego, ze nie przegladam calego serwisu w24. Jesli to wazne, to prosze o powtorzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niektórzy ministrowie nadal nie lbiuą Żydów, Rosjan i Niemców...


Beato -> badania nad rodzicielstwem osób homoseksualnych prowadzone są od lat 60 tych. Tak tak, ówczesne dzieci teraz mają już własne wnuki. Najobszerniej zbiera wyniki American Psychological Association

kilka linków
http://www.apa.org/pi/lgbc/policy/parents.html
http://www.apa.org/ i/lgbc/publications/lgpsummary.html
http://www.apa.org/pi/lgbc/publications/lgparenthome.html
http://www.apa.org/pi/parent.html

możesz też posłużyć się wyszukiwarką i odnaleźć wyniki badań na temat rodzin tworzonych przez osoby homoseksualne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato i Olu, czy wy chcecie, żebyśmy musieli się was wstydzić przed Europą?
Co do teoryj, istnieją i takie, że geje i lesbijki są bardziej od innych agresywni. Nie wiem czy należy w nie wierzyć. Co prawda miałem okazję poznać takie osoby, ale czy ich istnienie i zachowania wolno uogólniać do poziomu teorii? Hmm..

P.S. Jak widzicie, Klaus nie poradził sobie z moimi pytaniami z zeszłego tygodnia. Nie przeczę, jedne nie były łatwe inne mogłyby się okazać (tzn. odpowiedzi na nie) arcywstydliwe.
Tym chętniej zapraszam do rozwiązania zagadki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

E, tam. Są też teorie,. że geje są "bardziej wrażliwi", "bardziej inteligentni". Wszystko mozna nagiąć. Wszystko zależy od charakteru człowieka. Obawiam się jednak, że dużo pieniędzy to trochę za mało, by stworzyć rodzinę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.