Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Parytety – czyli jak daleko zaszłyśmy we własnej głupocie

Pozycja materiału w rankingach:

8322 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 10pkt

Oceń:

Parytety – czyli jak daleko zaszłyśmy we własnej głupocie


Jak daleko można zajść w dążeniu do równości? Gdzie kończą się jej granice a zaczyna jawna dyskryminacja? Postaram się odpowiedzieć.

Z racji Dnia Kobiet oraz przywileju studiowania politologii, miałam okazję uczestniczyć w odbywającej się na UMCSie, na wydziale politologii, feministycznej debacie dotyczącej wprowadzenia parytetu. Parytet - jakby ktoś z was nie wiedział - to nic innego, jak sztucznie narzucony wymóg, by w parlamencie zasiadało 50 proc. kobiet. Oczywiście zwolenniczki bronią się, że chodzi tylko o to, by umożliwić kobiecie pewny start, miejsce na liście, że - jak mówi dr Sylwia Nadgrodkiewicz z Zakładu Filozofii i Socjologii Polityki UMCSu - ma to na celu zmuszenie wyborcy do wybierania kompetencjami a nie płcią.

Jest tu jednak pewna luka. Pomijając to, czego mnie uczą na studiach ("Nie myśl, że Twój rozmówca jest głupi, on jest dziesięć razy głupszy od Ciebie"), tkwi w tym rozumowaniu założenie, że wyborca jest idiotą. Owszem, zgodnie z najnowszymi badaniami psychologicznymi, jak podaje "Newsweek", przy urnach dokonujemy wyborów bardziej emocjonalnych niż racjonalnych, w Naszych głowach uruchamiają się mechanizmy podobne do tych, które rządzą Nami na zakupach. Co to jednak ma wspólnego z kobietą? Nikt Nam nie zabroni uznać jej za dobry produkt i kupić skreślając krzyżyk przy jej nazwisku.

Chcemy umożliwić kobietom pewny start. Ok, ale czy ktoś spytał ile chce go mieć? Z wewnętrznych źródeł wiem, że naprawdę nie ma problemu z tym, żeby umieścić kobietę na liście wyborczej. Mało tego, te naprawdę zdeterminowane potrafiły "dopchać się do władzy" z ostatniego miejsca. Henryka Strojnowska z ramienia PO, jak sama twierdzi, przeszła osiemset mieszkań w śródmieściu celem zareklamowania się. Dziś jest wojewodą lubelskiego. To nie tu jest problem. Problem jest w liczbie kobiet, które chcą. Zgodzę się, że w pewnych pokoleniach jest to siła myślenia stereotypami: miejsce kobiety jest w domu, a mężczyzna może się bawić w politykę.

Co zmieni parytet? Nic. Kobiety nie zaczną się nagle aktywizować, nie staną się bardziej solidarne ze sobą, nie będą się ustawiać sznurkiem w kolejce. Nie będą bo parytet nie zastąpi psychologa. Nie powie im: jesteś wspaniała, cudowna i świetna, masz szansę, wykorzystaj ją! Nie. Parytet będzie mówił: jesteś tu by zapchać dziurę, nikogo nie obchodzą Twoje kompetencje.

Zobacz także:

Ewelina Kwaśniewska OFFline profil autora

Autor: Ewelina Kwaśniewska

Napisz do autora

Artykuły (5) Galerie (0) Średnia ocen (4.83)

Wiek: 23 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska

O mnie: Ewelina 'AngelFire' Kwaśniewska Absolwentka klasy humanistycznej XXI Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie (potocznie zwanego Biskupiakiem). Obecnie studentka Politologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Sędziuję wyścigi... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Roman Woźniak 10.03.2010 09:42

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 72

Panowie przeczytajcie. Panie powinny przeczytać. Toż to napisała kobieta, choć młoda ale napisała dobrze.
Zawsze gdyby zabrakło iluś do 50% to te z przodu dozbierałyby do właściwej proporcji. Tylko czy te z końca listy byłyby dobre jako radne, posłanki. To byłyby figurantki. Tyle mielibyśmy z parytetów.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.