Facebook Google+ Twitter

Parytety bzdety?

Dzień Kobiet. Międzynarodowy. Jak na to nie patrzeć, progesteron zobowiązuje. Zabieram więc głos „w sprawie”. Właściwie to wszystko zaczęło się 5 lutego br., gdy, w „Wysokich obcasach”, natrafiłam na list tygodnia.

Czytelniczka pani Emila, opisała bardzo ciekawie swoje „dochodzenie” do słuszności wprowadzenia parytetów. „Postanowiłam dorobić, pilnując dzieci (…) Dziewczynka (3-letnia) podeszła i plastikowym konikiem zaczęła uderzać o blat stolika (…) Kobieta (mama polonistka - dopisek autorki) złapała dziewczynkę za ramiona i powiedziała: Marysiu, jesteś dziewczynką, dziewczynki są delikatne i nie hałasują”(…). Nie minęło pięć minut, kiedy chłopiec (5-letni) z wielkim hukiem, rozwalił wieżę z klocków. Mama potrząsnęła zrezygnowana głową i powiedziała: Ach, ci chłopcy, tyle mają energii, ciągle hałasują”. No i w tym momencie pani Emilii zapaliła się w głowie lampka kontrolna. Bo przecież „mniej lub bardziej nieświadomie pozbawia się dziewczynki apetytu na zdobywanie świata” i autorka dochodzi do powodu, dla którego „kobietom tak opornie idzie wkraczanie na salony polityczne”, bowiem już w dzieciństwie wyprano nas z ambicji.

Sytuacja klarowna, nieprawdaż? A jednak siedziała we mnie jak drzazga i przy okazji wczorajszego święta postanowiłam ją boleśnie, ale jednak wyłuskać. Mam, bowiem wątpliwości, czy aby na pewno parytety rozwiążą problem. Czy to nie będzie jak plaster na osteoporozę? Może raczej powinnyśmy skupić się na dzieciach i ich wychowaniu w duchu mądrego równouprawnienia (zdolności, możliwości). Tylko czy świat dóbr konsumpcyjnych nam na to pozwoli? Przecież „możesz więcej”, „chcesz więcej”, „just do it”, „musisz to mieć”, „jesteś tego warta”…. stawia nas na przegranej z góry pozycji.

Może to nie nam potrzeba parytetów a rewolucji edukacyjnej na miarę palenia staników wśród przedszkolanek, nauczycieli i rodziców? Może zamiast parytetów brzęczyki z elektrowstrząsami? Takie obroże jak dla więźniów uaktywniające się, gdy zaczynamy mówić rzeczy „nieparytetowe”. Nie tak dawno moja koleżanka Kasia, opowiadała, jak na zajęciach adaptacyjnych do przedszkola 2,5 latek złapał za wózek dla lalek i zaczął nim jeździć po sali. Reakcja matki: zaczerwienienie, przyśpieszony oddech, tłumaczenia…Reakcja innych matek: uśmieszki, spojrzenia na boki, politowanie.

Tak na marginesie: taki Scooby Doo jest dla chłopców. mała kobietka / Fot. Ewa SzafranowiczDlaczego? Kup majtki dla 4-latki z motywem bohatera tej kreskówki to pogadamy. Zresztą dziewczynkom jest łatwiej. Mogą nosić spodnie, choć moja latorośl krzyczy, że nie chce, bo to dla chłopaków… Ale poprzez proces socjalizacji uczymy się równouprawnienia w wersji media light. Co mogę (mieć, kupić, robić), a nie jakie mam obowiązki w znaczeniu prawa. Stąd może to oburzenie ze strony mojej płci, gdy okazało się, że wejście free do klubu dla pań to dyskryminacja.

Czy jest to ten sam kaliber braku równości, co niższa pensja? Lekceważenie tematu przemocy domowej? Makijaż jako prowokacja? Nie sądzę. Coś jednak musi w tym być, bo gdy piszę artykuł siedzę w dresie, ale założyłam kolczyki i pomalowałam usta. Łatwiej tak pisać mi o równouprawnieniu…. Chłopców buntowników gloryfikuje się, a niepokorne dziewczynki są „passe”. Nie wiem jak to możliwe, że całe rzesze feministek wychowują córki na modłę sprzed stu lat. Idealna córka: grzeczna, uśmiechnięta, cicha, bezwolna, spolegliwa. Tu polecam wszystkim lekturę książki Gro Dahle, "Grzeczna": Wrzeszcz, kop, gryź! Ta książka doskonale oddaje klimat tematu. Główna bohaterka Lusia jest „śliczna, pilna i zdolna: pisze starannie, szczotkuje zęby dokładnie, nie przeszkadza starszym, czyta książki, przytakuje, kiedy trzeba, uśmiecha się od ucha do ucha i zgłasza na lekcjach, podnosząc rączkę z równiutko obciętymi paznokietkami.(…)". Pewnego dnia przestaje być niewidoczna i staje się godną naśladowczynią Pippi Langstrumpf.

Ciekawostką jest dla mnie również to, jakimi będą dorosłymi: rodzicami, partnerami dzisiejsze dzieci. Wychowywane często partnersko przez oboje rodziców a też z większym udziałem ojców. Od pewnego czasu obserwuję z wózkami ok.20-25 proc. mężczyzn co jeszcze 10 lat temu prawie nie funkcjonowało. Zawdzięczamy to jednak nie parytetom a kryzysowi (o zgrozo!) i zmianie systemów pracy (home office).

Zostaję, więc dziś z mnóstwem pytań. Wiem jedno, „taka będzie przyszłość jak wychowamy nasze dzieci”. Idę więc pogłaskać moją małą przyszłą kobietę. A od jutra auto-brzęczyk. Czego wszystkim na „tak” z moją teorią, życzę. A tym, co są z nią „na bakier” zacytuję głównego bohatera z Truman Show: „Dzień dobry, a gdybyśmy się dziś już nie zobaczyli to dobry wieczór i dobranoc”.

PS. Ciekawe, że wczoraj dostałam więcej życzeń od koleżanek, przyjaciółek niż od mężczyzn. Czyżby dzień ten ewoluował w kierunku Seksmisji Machulskiego? (Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy Cię nie zdradzi!). A przy okazji korzystając, że jestem w mediach (na tzw.wizji) chciałam podziękować panom za „życzenia, pończochy i kwiaty”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Igor
  • Igor
  • 23.03.2011 13:49

ale mi te okreslenia pasuja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

panowie przodem:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Igor
  • Igor
  • 17.03.2011 12:57

jakies propozycje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może powinniśmy zweryfikować pajęcia "zniewieściały mężczyzna" i "męska kobieta"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Igor
  • Igor
  • 15.03.2011 13:55

wprowadzanie jakichkolwiek limitow kwotowych jest ograniczeniem wolnosci zrzeszania sie i tworzenia partii politycznych ( tak jak np. napisal Pan Adam odnosnie Partii kobiet)..... moze wychowaniem jestesmy w stanie cos zmienic ale czy naprawde o to nam chodzi abysmy mieli w przyszlosci zniewiescialych mezczyzn i meskie kobiety?

Komentarz został ukrytyrozwiń

wazystkie dzieci wychowuje sie moloscia i tylko miloscia !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszulo, miałaś wspaniałe dzieciństwo i żadnych zahamowań. Ważne jest żeby startować w dorosłe życie bez obciążeń z dzieciństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako matka córki nie jestem autorytetem w sprawie synów, ale podpisuję się pod stwierdzeniem, że mamy takich mężczyzn, jakich sobie wychowamy. A lubimy przesadzać w obie strony: albo wpajamy potomkowi przekonanie, że prawdziwy facet ma jak ognia unikać wszelkich babskich czynności i swoją kobietę trzymać na krótkiej smyczy, albo hodujemy wydelikaconego metroseksualistę, co to nie wbije gwoździa w ścianę (jeszcze złamałby sobie paznokieć, biedactwo!) i kręcimy nosem na każdą potencjalną towarzyszkę życia naszego drogocennego synusia. To tylko dwa warianty z wielu, efekty widać na co dzień. Uczmy synów szacunku do kobiet, to i parytety nie będą potrzebne.
Zauważcie też, drogie Panie, jak my się lubimy nawzajem poniżać, tworząc negatywne stereotypy (vide "kura domowa").

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie tak dawno moja koleżanka Kasia, opowiadała, jak na zajęciach adaptacyjnych do przedszkola 2,5 latek złapał za wózek dla lalek i zaczął nim jeździć po sali. Reakcja matki: zaczerwienienie, przyśpieszony oddech, tłumaczenia…Reakcja innych matek: uśmieszki, spojrzenia na boki, politowanie. "

O rany. Ja się całe dzieciństwo bawiłam samochodami, koparkami, miałam łuk i procę, poza tym ciągle bawiłam się z Lucka z "Dzikiego Zachodu". Ciekawe, czy moi rodzice mieli z tym problem ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tym bardziej, mając na uwadze to nagranie: <a href="link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.