Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32082 miejsce

Parytety – czyli jak daleko zaszłyśmy we własnej głupocie

Jak daleko można zajść w dążeniu do równości? Gdzie kończą się jej granice a zaczyna jawna dyskryminacja? Postaram się odpowiedzieć.

Z racji Dnia Kobiet oraz przywileju studiowania politologii, miałam okazję uczestniczyć w odbywającej się na UMCSie, na wydziale politologii, feministycznej debacie dotyczącej wprowadzenia parytetu. Parytet - jakby ktoś z was nie wiedział - to nic innego, jak sztucznie narzucony wymóg, by w parlamencie zasiadało 50 proc. kobiet. Oczywiście zwolenniczki bronią się, że chodzi tylko o to, by umożliwić kobiecie pewny start, miejsce na liście, że - jak mówi dr Sylwia Nadgrodkiewicz z Zakładu Filozofii i Socjologii Polityki UMCSu - ma to na celu zmuszenie wyborcy do wybierania kompetencjami a nie płcią.

Jest tu jednak pewna luka. Pomijając to, czego mnie uczą na studiach ("Nie myśl, że Twój rozmówca jest głupi, on jest dziesięć razy głupszy od Ciebie"), tkwi w tym rozumowaniu założenie, że wyborca jest idiotą. Owszem, zgodnie z najnowszymi badaniami psychologicznymi, jak podaje "Newsweek", przy urnach dokonujemy wyborów bardziej emocjonalnych niż racjonalnych, w Naszych głowach uruchamiają się mechanizmy podobne do tych, które rządzą Nami na zakupach. Co to jednak ma wspólnego z kobietą? Nikt Nam nie zabroni uznać jej za dobry produkt i kupić skreślając krzyżyk przy jej nazwisku.

Chcemy umożliwić kobietom pewny start. Ok, ale czy ktoś spytał ile chce go mieć? Z wewnętrznych źródeł wiem, że naprawdę nie ma problemu z tym, żeby umieścić kobietę na liście wyborczej. Mało tego, te naprawdę zdeterminowane potrafiły "dopchać się do władzy" z ostatniego miejsca. Henryka Strojnowska z ramienia PO, jak sama twierdzi, przeszła osiemset mieszkań w śródmieściu celem zareklamowania się. Dziś jest wojewodą lubelskiego. To nie tu jest problem. Problem jest w liczbie kobiet, które chcą. Zgodzę się, że w pewnych pokoleniach jest to siła myślenia stereotypami: miejsce kobiety jest w domu, a mężczyzna może się bawić w politykę.

Co zmieni parytet? Nic. Kobiety nie zaczną się nagle aktywizować, nie staną się bardziej solidarne ze sobą, nie będą się ustawiać sznurkiem w kolejce. Nie będą bo parytet nie zastąpi psychologa. Nie powie im: jesteś wspaniała, cudowna i świetna, masz szansę, wykorzystaj ją! Nie. Parytet będzie mówił: jesteś tu by zapchać dziurę, nikogo nie obchodzą Twoje kompetencje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Panowie przeczytajcie. Panie powinny przeczytać. Toż to napisała kobieta, choć młoda ale napisała dobrze.
Zawsze gdyby zabrakło iluś do 50% to te z przodu dozbierałyby do właściwej proporcji. Tylko czy te z końca listy byłyby dobre jako radne, posłanki. To byłyby figurantki. Tyle mielibyśmy z parytetów.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.