Facebook Google+ Twitter

Parytety do śmietnika

Parytety są zaprzeczeniem demokracji i ideologii feministycznych. Przede wszystkim zaś, nie chcą ich kobiety. Socjalistyczny wynalazek, który zawitał nad Wisłę, powinien jak najszybciej spłynąć do Bałtyku i zatopić się w jego głębinach.

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Manifa_%285505618930%29.jpg This file is licensed under the Creative Commons Attribution 2.0 Generic license / Fot. Kuba BożanowskiSednem feminizmu jest dążenie do równouprawnienia. W pierwszej fazie feministki walczyły o prawa polityczne, w drugiej o obyczajowe, w trzeciej, trwającej obecnie, chcą ugrać coś więcej. Ma to niewiele wspólnego z równouprawnieniem.

Jak wyglądałby świat, gdyby w każdej dziedzinie życia wszyscy byli równi? Ktoś wyobraża sobie parytety w przedszkolach i panów przedszkolanków? Dzisiaj mężczyzna, starający się o pracę w takiej placówce, odsyłany jest z kwitkiem przez kierowniczki. Jakie nasuwają się skojarzenia? Pedofil, zboczeniec, ciota.

Na tysiąc położnych w Polsce, przypada jeden mężczyzna. Każdy, kto zdecydował się na taką profesję, niemal bez przerwy tłumaczy się z tego, co właściwie robi na sali porodowej. Na studia położnicze dostaje się niewielu mężczyzn, kończą je nieliczni (jeśli któremukolwiek się to uda). Stosując retorykę i praktykę feministek, trzeba jasno powiedzieć, że są oni dyskryminowani i należy walczyć o ich prawa. A narzędziem w tej walce są parytety.

Statystyki sądowe, dotyczące przyznawania opieki nad dziećmi, są dla mężczyzn bezlitosne. W przypadku rozpadu związku ojciec stoi na przegranej pozycji. Jawna dyskryminacja?

W gimnazjum w mojej miejscowości, w kadrze nauczycielskiej liczącej około 25 osób, znajduje się dwóch mężczyzn. Nawet w tak zmaskulinizowanej dziedzinie jak wychowanie fizyczne, zajęcia prowadzą same panie. W liceum proporcja wynosi 1 do 6. Należy to skorygować parytetami?

Teoretycznie, i to w dość niedługim czasie, powstać może Partia Mężczyzn. Czy nie jest absurdem, że na listach wyborczych będzie musiała umieścić kobiety? A co jeśli statut ugrupowania nie będzie dopuszczał takiej możliwości?

A co jeśli mężczyźni mocno zaangażują się w ruch maskulinistyczny? Co z tańszymi biletami dla kobiet do klubów i na mecze? Czy są one przejawem dyskryminacji?

W Szwecji wprowadzono parytety przy rekrutacji na studia wyższe (50/50). Wyniki egzaminów zaczęły mieć drugorzędne znaczenie, zwłaszcza na kierunkach, które tradycyjnie zdominowane były przez jedną z płci (idealny przykład to wspomniane wcześniej położnictwo). W skutek tych praktyk, wiele studentek było dyskryminowanych. Będąc zdecydowanie lepiej przygotowanymi do studiowania, musiały ustąpić miejsca swoim kolegom, którzy niekiedy kompletnie nie nadawali się do zdobycia konkretnego zawodu. Z pomysłu szybko się wycofano, kiedy szwedzkie sądy zaczęły być zalewane przez pozwy od niedoszłych studentów i studentek.

W klubie parlamentarnym Ruchu Palikota, partii najsilniej walczącej o parytety, znajdują się 4 kobiety. Tylko transseksualna Anna Grodzka jest posłanką powszechnie znaną. Pytania?

O tym, że kobiety radzą sobie w polityce świadczą one same. Angela Merkel jest obecnie jedną z najbardziej wpływowych osób w Europie. Przykładów, byłych i obecnych polityków kobiet, jest mnóstwo: Margaret Thatcher, Julia Tymoszenko, Julia Gillard, Hilary Clinton, Condoleezee Rice (i jej siostra robiąca wielką karierę w dyplomacji), Dalia Grybayskaite, Catherine Ashton, Indira Gandhi, Isabel Peron, Golda Meir, Benazir Bhutto, Jóhanna Sigurðardóttir, Jadranka Kosor i wiele innych. Z polskich przykładów wspomnieć można Hannę Suchocką, Hannę Gronkiewicz-Waltz, Ewę Kopacz czy Annę Fotygę.

Wśród wymienionych działaczek mamy takie, które zmieniały bieg historii czy piastowały najwyższe państwowe stanowiska w społeczeństwach tradycyjnych, zdominowanych przez mężczyzn. W końcu mamy siostry Rice, czarnoskóre dyplomatki i premier - lesbijkę z Islandii. Wspomnijmy też o pani Peron: w momencie, gdy rozpoczynała kampanię prezydencką, kobiety w Argentynie nie miały jeszcze praw wyborczych. Mało?

Czy ktoś zadał sobie trud i sprawdził, w jak dużym stopniu kobiety interesują się polityką? Może nie chcą się w nią mieszać? Nie trudno zauważyć, że mężczyźni przejawiają więcej zainteresowania tą dziedziną. Są aspekty życia, w których jedna płeć odnajduje się lepiej od drugiej. Każdy chyba ze zrozumieniem przyjmuje dysproporcję pomiędzy liczbą mężczyzn i kobiet, które uprawiają piłkę nożną.

W końcu też, i to jest chyba najmocniejszy argument, należy zaznaczyć, że same kobiety nie akceptują parytetów. Podzielić możemy je na dwie grupy: tę, która parytety uważa za sztuczną ingerencję w życie i tę, która parytety uważa za coś upokarzającego. Twierdzą bowiem, że nie potrzebują pomocy, by poradzić sobie w polityce*. Kobieta jeśli chce to potrafi (i warto tutaj zapytać o to polskie parlamentarzystki).

Parytety to socjalistyczny wynalazek, sztucznie próbujący regulować życie. Państwo próbuje decydować za partie polityczne i firmy (w przypadku parytetów w radach nadzorczych). W końcu też zaprzeczają demokracji, bo dzięki nim kobiety mają większe prawa od mężczyzn a feminizm ze swej natury dąży do równouprawnienia, nie zaś do zdobycia specjalnych przywilejów dla kobiet.

* korzystałem z opinii studentek politologii, przygotowywanych do działalności politycznej

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Dając kobietom taki przywilej jakim jest parytet ośmiesza się je, podkreślając niejako ich intelektualną nierówność wobec mężczyzn..
Niestety w pewnych kierunkach mężczyźni uważają swoją wyższość, nie dopuszczając kobiet, ale jeśli jakaś kobieta jest lepsza od mężczyzna powinna mieć równe szanse,

Komentarz został ukrytyrozwiń

żadna z działaczek lewicy, same prawicówki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze:
co do pierwszego; to oczywiście skróty myślowe. Kobiety a feministki to różnica (w tym sensie, że "feministki" nie są reprezentantkami wszystkich kobiet). Tak samo gdybym oddzielnie zestawił np. mężczyzn i piłkarzy, bo Ci drudzy nie są reprezentantami ogółu mężczyzn. Może to lekko niezgrabne, ale taki był zamysł.

Co do drugiego: raz, że zaznaczam, iż korzystałem z opinii studentek (bo też parytety w Polsce obowiązują tylko w tej dziedzinie). Dwa, że nie napisałem, że "większość". Przyznam jednak, że dla pełnego zobrazowania tematu powinienem sięgnąć po takie statystyki. I chyba tego zabrakło. Dzięki za uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A takie hasełko: "wszyscy mamy równe żołądki"...

Ileż to oczami wyobraźni można dostrzec potencjalnych parytetów z tym związanych. Ciekawe, które mają szansę zacząć obowiązywać.
Aż się boję, bo większość zdaje się mieć te żołądki jednak nieco większe ... ale od czego? od "normy"? Przecież podobno większość wyznacza "normę". Resztę trzeba do normy dostosować :)

( ponad 50% populacji ma nadwagę lub otyłość )

Komentarz został ukrytyrozwiń

To słowo świdruje mi w uszach taką sztucznością, że w żaden sposób nie mogę powstrzymać się przynajmniej od uśmiechu, gdy je słyszę.

Parytety nasuwają mi na myśl "parypety i wdegację" Grzegorza Laty...

Natomiast praźródło tego terminu zawsze kojarzyło mi się z parytetem złota, ale nigdy nie z jakąkolwiek równością między płciami. Nie wiem dlaczego Autor widzi w socjalizmie jego genezę? Z ruchem feministycznym, to i owszem, chyba dałoby się je powiązać. Ale feminizm równy socjalizmowi...? Ciekawe...

Reasumując. Dla mnie parytet jest czymś gorszym od poprawności politycznej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Parytety są jak w dowcipie...

Przychodzi do KGB stary Izaak Mojsiejewicz i powiada, że chce paszport,
bo ma zamiar wyemigrować.
Oficer pyta się go:
- Co się stało? Wytrzymaliście Stalina, Chruszczowa, Breżniewa,
pierestrojkę i kryzys, a teraz, gdy
nareszcie można odetchnąć, chcecie emigrować na stare lata???
- To ... z powodu homoseksualizmu.
- Przecież wy nie macie tego problemu!
- U mnie w porządku, ale widzę co się dzieje.
Za Stalina homoseksualistów r o z s t r z e l i w a l i . Za
Chruszczowa wsadzali do p a k i.
Za Breżniewa przymusowo l e c z y l i. Za Gorbaczowa przestali się
nimi zajmować, a potem
homoseksualizm zrobił się m o d n y .
To ja chcę wyjechać, póki jeszcze nie jest o b o w i ą z k o w y .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.04.2013 15:36

Albo inny przykry wniosek: mężczyźni pracujący w przedszkolu to pedały i cioty.

Stereotypowe polaczkowate myślenie. Przychodzi mi na myśl prawicowy poseł SP, Patryk Jaki, ten od karaczanów, które pomylił z pluskwami. Reporter "Superstacji" zapytał go ostatnio o coś, a on chciał odpowiedzieć używając argumentu złych homoseksualistów. Powiedział "te pedały i lesbijki to to i to".

To są stereotypy prawicowych umysłów. Łukaszu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz, ok, jednak jeżeli piszesz, że:

/...same kobiety nie akceptują parytetów/

i jednocześnie:

/...feministki (...) chcą ugrać coś więcej./ [parytety]

to wychodzi prosty, logiczny wniosek, że feministki to nie kobiety...


Przyznam się, że nie znam proporcji, czyli liczby kobiet ( i mężczyzn) popierających parytety, ale ustalenie tego wydaje mi się podstawą. Zamiast tego wstawiłeś "same kobiety". I już. A może się mylisz ? Jakieś badania..?

( nie sądzę, żebyś się mylił, tak a propos, ale co innego coś napisać, a co innego coś udowodnić. Czy to nie Ty w jednym z ostatnich komentarzy napisałeś, że w necie można napisać wszystko..? :) )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Parytety są o tyle bezsensowne, że ich wprowadzenie nie zlikwiduje stereotypów ani uprzedzeń. Np. kobieta wprowadzona w struktury władzy wyłącznie na mocy parytetu nie będzie traktowana poważnie i niewiele zdziała.
Najważniejsza jest skuteczna walka z kwitnącym w naszym kraju nepotyzmem oraz zwyrodniałymi przywilejami korporacyjnymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dopracowany tekst, z mnóstwem informacji obnażających feministyczny absurd. Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.