Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38949 miejsce

Pasieka pana Marcina, czyli szlachetne hobby

Pan Marcin jest elektronikiem. Na co dzień pracuje u potężnego operatora sieci komórkowej. Pasieka, którą zajmuje się "od święta" - to dla pana Marcina świetna odskocznia od problemów zawodowych. Pasiekę odziedziczył po ojcu, który także traktował to zajęcie jako szlachetne hobby.

Rozświetlona słońcem polana, okolona akacjowym lasem, to idealne miejsce dla pasieki. / Fot. foto: Ewa Łazowska Pasieka pana Marcina liczy sobie kilkanaście uli. Kiedyś było ichPan Marcin przy swoich pszczołach. / Fot. foto: Ewa Łazowska więcej, ale - jak mówi - postępujące skażenie środowiska powoduje, że pszczoły chorują i giną. Tego roku pan Marcin musiał zlikwidować kilka pszczelich rodzin, ponieważ tajemnicza choroba pszczół nie oszczędziła także i jego pasieki.

Pszczele królestwo pana Marcina ma od lat swoją siedzibę na obrzeżach jednej z wsi letniskowych pod Zgierzem. Okolica tutaj piękna i jeszcze nie całkiem skażona cywilizacją. Grądowe i akacjowe lasy wokół, a także płynąca wartkim nurtem rzeka Moszczenica, wszystko to sprawia, że ten urokliwy zakątek jest prawie idealny dla bytowania pszczół

Pasieka pana Marcina stoi na łąkowej polanie, która kiedyś była sadem owocowym. Pozostałości po wiekowym sadzie to bardzo stare, ale jeszcze owocujące jabłonie i grusze - tego lata obficie obsypane owocami. Stare konary drzew aż łamią się od tej owocowej obfitości, a słodycz pysznych gruszek odmiany klapsa przyciąga roje os, w tym także szerszeni, których tego lata jest wyjątkowo dużo.Jesień za pasem. Stara grusza na pasiecznej polanie zmienia już kolor liści. / Fot. foto: Ewa Łazowska

Wczoraj złożyłam wizytę pszczołom pana Marcina. Mimo zagrożeń Letnie klimaty z pasieką w tle. Na pierwszym planie arnika - dość już rzadko spotykana na łąkach - bylina o właściwościach leczniczych. / Fot. foto: Ewa Łazowskacywilizacyjnych i postępującej degradacji środowiska podopieczne pana Marcina produkują miód najlepszej jakości, o czym miałam się okazję przekonać osobiście, degustując pozostałości tegoż miodu z ubiegłorocznych zbiorów.
To głównie miód akacjowy - znany ze swych wartości leczniczych. Zapytałam pana Marcina czy rozmawia ze swoimi pszczołami. Odpowiedział mi tak: - Ja z nimi nie rozmawiam. Ja ich słucham. Moje pszczoły mają czasami wiele do powiedzenia...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

AL-szamanka
  • AL-szamanka
  • 30.08.2012 19:48

Z góry już żałuję pana Marcina i jego pszczół także. Pszczelarstwo to hobby związane z prawdziwą naturą, której to coraz mniej wokół nas. Miód akacjowy kojarzy mi się nieodparcie z dzieciństwem, gdyż wakacje często spędzałam u Cioci, posiadaczki wspaniałej pasieki. Wielkie, mleczarskie kany pełne słodkiej zawartości stały równym rzędem pod ścianą w spiżarni. Przyznaję, że rezygnowałam z używania chochli, wolałam wsadzać w miód palec, a potem dokładnie go oblizywać - wtedy smakował najlepiej. W spiżarni potrafiłam spędzić godzinę lub więcej, co często kończyło się kompletnym przesłodzeniem i koniecznością zażycia kropli żołądkowych - z fascynacji miodem nie wyleczyły mnie do dzisiaj :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo interesujący temat. Pobudził moje wspomnienia z dzieciństwa. W samym Tarnowie, była pasieka. Te "pracujące pszczoły" dawały znać o słońcu, pogodzie i chęci życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No niestety. Większość ludzi zachowuje się na wielu płaszczyznach dokładnie tak, jakby widzieli akurat tyle co do czubka własnego nosa... :/
Pozdrawiam wzajemnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Aneto, dziękuję za obszerny komentarz. Rozmawiałam z panem Marcinem także o zagrożeniach na jakie narażone są pszczoły. A przecież, jak napisała w swoim komentarzy pani Barbara - to pszczoły także decydują o jakości i ilości plonów. Póki co - wymieranie pszczół obchodzi i martwi głównie pszczelarzy - przynajmniej w naszym kraju. Jest to smutne i świadczy o znikomej wiedzy społeczeństwa na temat związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy produkcją żywności, a zagrożeniami cywilizacyjnymi i niekontrolowanym często pościgiem za "tanią" żywnością. Vide np. opryski i tym podobne zabiegi chemiczne. Pszczoły znajdują się tutaj na pierwszej linii zagrożenia. Powtórzę raz jeszcze - przykre to i smutne, ale chyba już nieodwracalne... Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, chętnych do pisania o polityce trochę jest; dadzą sobie radę ;)
Pszczół rzeczywiście jest coraz mniej, problem staje się ogólnoświatowy niestety. 30 lat temu głównym zagrożeniem była warroza, osy, szerszenie, myszy.. A ostatniej zimy tylko na Pomorzu wyginęlo 30 % pszczół. Zagrożeń jest masa - opryski, uprawy w monokulturze, ostatnio nosemoza [rodzaj biegunki pszczół], wilgotne zimy, bardziej szkodzące pszczołom niż mróz.
Rozbudowa miast i osiedli niestety eliminuje kolejne mniejsze i większe pasieki. Szkoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pszczoły to wspaniałe hobby...i jakże pożyteczne. Nie tylko o miodzie myślę, przecież bez pszczół umarlibyśmy z głodu, bo same owady nie zapylą wszystkiego... Czytałam gdzieś, że plantatorzy migdałów - tzn drzew migdałowych, wypożyczają sobie pszczoły, przewożą je z plantacji na plantację...
Mnie też się marzy taki jeden ul, ale nie dla dekoracji tylko.

Zazdroszczę też tych grusz. Mam w pamięci zakodowane na podniebieniu smaki takich owoców "starej daty"...

Ewo, 200-tny art już chyba zaplanowany. Dziś bowiem jest wernisaż Jacka Lipowczana w Łodzi.
A więc, nie o polityce, lecz jest okazja o kulturze, o malarstwie... czekamy na relację...Liczę na Ciebie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest to mój 199-ty tekst, opublikowany na tej stronie. Nie jest wykluczone, że jest to już jeden z ostatnich tekstów w mojej "karierze" na tym portalu. Do rozprawiania o polityce zupełnie się nie nadaję. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.