Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10608 miejsce

Pasja, taniec i śpiew, czyli "Lejdis Tango" w Studio Buffo

Z okazji Dnia Kobiet w Studio Buffo odbył się niezwykły koncert, którego motywem przewodnim było tango, pełne temperamentu i pasji.

Paweł Woźniak, Maciej Miecznikowski, Anna Iberszer, Anna Ozner, Ewelina Flinta, Marcin Kołaczkowski, / Fot. Darek Senkowski, Studio BuffoPodczas koncertu "Lejdis Tango" wystąpili wyjątkowi wokaliści: Ewelina Flinta, Anna Ozner, Maciej Miecznikowski i Marcin Kołaczkowski. Do tanga przygrywał zespół Tango Attack, w składzie: Grzegorz Bożewicz (bandoneon), Piotr Kopietz (bandoneon), Piotr Malicki (gitary), Witold Cisło (perkusja), Sebastian Wypych (kontrabas) oraz Hadrian Filip Tabęcki (fortepian), który odpowiadał za aranżacje piosenek i kierownictwo muzyczne.

Dodatkowo w rolę konferansjera wcielił się Marcin Kołaczkowski, który był niezwykle zabawny. Czytał życzenia od panów z sali i dodawał do tego śmieszny wierszyk lub anegdotkę, np. taki toast: Wypijmy za mężczyzn, którzy nas zdobyli, za facetów, którzy z nami byli, kolesi, co nas stracili, frajerów, co nas rzucili oraz szczęściarzy, co nas poznają i za zdrowie tych, których naprawdę kochamy.

Trzeba przyznać, że repertuar koncertu "Lejdis Tango" został dobrany znakomicie. Podobnie jak artyści biorący udział w tym niezwykłym wydarzeniu. I choć wszystkie utwory były wyjątkowe, jednak kilka wykonań szczególnie zapadło mi w pamięć.

Marcin Kołaczkowski, Anna Ozner / Fot. Monika Pastuszak, Studio BuffoPierwszym utworem była piosenka "Tangowalka" Jacka Bończyka w wykonaniu Marcina Kołaczkowskiego. Nic nie poradzę, nie poradzę na to, że mnie nie uczył tanga tańczyć tato. I nie wyrażę mych ukrytych pragnień tańcem żarliwym. Nie zatańczę ładnie. Tańczący facet zawsze, daję słowo, wygląda, wybacz, trochę groteskowo. Śmiesznie się pręży, śmiesznie się napina. Zdradza go mina - jaki będzie finał... Podobała mi się także choreografia do tej piosenki - tango w wykonaniu Anny Iberszer i Piotra Woźniaka, który początkowo udawał, że nie potrafi tańczyć.

Bardzo podobała mi się także piosenka "Libertango" w wykonaniu Eweliny Flinty i Macieja Miecznikowskiego. Wokalistka śpiewała po angielsku, a jej partner - po polsku. Chodź niech nas poniesie rytm. Noc i nic, i tylko my. Dotnij mnie, a zniknie smutny świat. Miłość jest, dopóki tango trwa. Niech nas porwie tańca szał. Zmysłów wir i pożar naszych ciał. To nie my, to duch ten nami gra. Miłość jest, dopóki tango trwa. Więc nim umilknie tanga szał, obejmij mnie. Taniec krótko trwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.