Facebook Google+ Twitter

Pasmo klęsk polskiego rządu

Dla prezydenta i rządu miniony rok to pasmo sukcesów: gospodarka ma się dobrze, większość sejmowa – mimo licznych afer i awantur – jest w miarę stabilna. Jednak na arenie międzynarodowej nie mamy się czym pochwalić.

"Sukcesy" odniesione przez przypadek

Tydzień temu pisałem o “sukcesach”, które odniosła koalicja trochę jakby przez przypadek i do których się nie przyznaje: na przykład fakt, że dzięki włączeniu LPR i Samoobrony do rządu mamy liczne skandale obyczajowe i rozmaite dziwaczne projekty, które polaryzowały społeczeństwo i spowodowały, że o przemocy w szkołach, o molestowaniu kobiet, o agresji seksualnej wobec dzieci możemy teraz dyskutować o wiele swobodnej, niż jeszcze parę lat temu. Rząd przyczynił się do obalenia licznych tabu, których obiecał strzec i które znienawidzone przez polityków rządowych środowiska mniejszościowe i zgnili liberałowie od dawna chcieli zburzyć

Pasmo klęsk w polityce zagranicznej

Ten mimowolny postęp w polityce wewnętrznej kontrastuje jednak z licznymi klęskami w polityce zagranicznej i to nawet wtedy, kiedy stosuje się miary wypracowane kiedyś przez myślicieli tych tendencji ideologicznych, na które powołują się partie rządzące. To przewodnia zasada endeckiej polityki zagranicznej mówiła, że stosunki polsko-niemieckie i polsko-rosyjskie muszą być lepsze niż stosunki niemiecko-rosyjskie. Retoryczne pytanie na początek nowego roku: Czy tak dziś jest?

Obecny rząd stał się zakładnikiem osobistych fobii wiodących polityków. Prezydent się obraża na prasową satyrę i bojkotuje Szczyt Weimarski. Potem, aby ratować twarz, propaguje pomysł „europejskiej armii”, podporządkowanej przewodniczącemu Komisji Europejskiej, który nie ma ani kompetencji, ani mandatu demokratycznego, ani aparatu, aby wypełniać zadania wojskowe. Członkowie rządu wydają oświadczenia o działalności małej niemieckiej spółki w Niemczech, która porwała się z motyką na słońce, skarżąc Polskę przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Przez kilka dni politycy koalicji nie mogą się dogadać, czy Polska powinna renegocjować Traktat z Niemcami z 1990 czy Traktat z 1991 roku, czy może podpisać zupełnie nowy traktat albo załącznik do starych traktatów - aż w końcu tracą zainteresowanie tematem. Rządzący też nie wiedzą, czy Wspólna Polityka Spraw Zagranicznych Bezpieczeństwa UE powinna zostać „pogłębiona i wzmocniona” (rząd w informacji dla Sejmu) czy „oprzeć się nadal na zasadzie jednomyślności i kompetencjach państw członkowskich” (premier i prezydent). Nie wiedzą też, czy Polska w końcu jest za ratyfikacją Traktatu Konstytucyjnego UE (prezydent najpierw ogłasza go martwym, potem w Berlinie mówi, że „coś powinno się uchwalić, co może się tak nazywać", ale wie że chce go zmienić, choć nie mówi, gdzie i jak. Komisja Europejska rozpoczyna debatę ogólnoeuropejską o projekcie wspólnego rynku energetycznego, który załatwiłby prawie wszystkie polskie kłopoty z dostawami energii z Rosji, ale rząd, zamiast się włączyć do tej dyskusji, propaguje powołanie „energetycznego NATO.” Raz po raz rząd wysyła żołnierzy do Iraku, Afganistanu, Libanu i innych zakątków świata – bez dyskusji o sensie, celach i strategii ich wycofania. Dla czytelnika gazet, polscy żołnierzy tam są, bo w ten sposób rząd chce załatwić zniesienie wiz do Stanów Zjednoczonych. Dla dyplomatów amerykańskich oznacza to, że muszą ten moment maksymalnie przeciągać, bo w dzień po zniesieniu wiz w Polsce już nie będzie żadnego poparcia dla udziału polskich wojsk w walce z terroryzmem.

Z ostatniej informacji rządu o kierunkach polityki zagranicznej dowiadujemy się, że Polska nadal popiera demokrację, reformy rynkowe i przystąpienie do UE Ukrainy. Nie ma natomiast ani słowa o Turcji, o której w tej chwili dyskutuje cała Europa. Wynika to z braku strategii wobec UE w ogóle, co zresztą przyznają autorzy informacji. Ale obecna koalicja rządzi już od ponad roku – jak długo jeszcze chce uprawiać politykę zagraniczną bez strategii i koncepcji? Jak długo może trwać sytuacja, w której dla polskich dyplomatów i polityków od przystąpienia Turcji do UE, przyszłości unijnych instytucji i europejskiego rynku energetycznego ważniejsze są pomysły „Powiernictwa Pruskiego” i artykuły w niemieckich gazetach?

Między wierszami komentarzy wielu europejskich gazet można już znaleźć odpowiedź: Tak długo, jak rządzi ta ekipa. Komentatorzy grają zatem na zwłokę, zakładając, że z tym rządem nie da się nic sensownego załatwić, więc trzeba czekać na jego obalenie, albo nawet trochę się do niego przyczynić. To tylko kwestia czasu, kiedy ten kpiarski, lekceważący klimat udzieli się politykom w Berlinie, Paryżu i Londynie.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

... w ostatniej "Polityce" oczywiście

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest to kolejny artykuł z cyklu krytyki rządu, niczym niemal nie różniący się od wielu poprzednich i nic nowego nie wnoszący. Nikt z uznanych publicystów nie chce się podjąć prawdziwe rzetelnej oceny dokonań i "dokonań" rządu. A czytam np. wywiad z Kwaśniewskim w ostatniej polityce i zastanawiam się, jak to jest, że choć wypowiada się on oczywiście krytycznie, to potrafi chociaż przynać, że rozwiązanie WSI i stworzenie CBA "to są rzeczy ważne", że "sprzeciw wobec decyzji rosyjskich był słuszny", że minister obrony narodowej prowadzi "bardzo aktywną działalność za granicą", że koncepcja lustracji prezydenta Kaczyńskiego to "minimalizowanie złych skutków", a wreszcie że "Jarosław Kaczyński wykazał wiele zmysłu politycznego i przebiegłości". Lewicowy prezydent potrafi, a publicyści nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.