Facebook Google+ Twitter

Pasza - wspomnienie o Pawle Karelinie

Już jutro oficjalne rozpoczęcie Pucharu Świata w skokach narciarskich. Jak co roku, Kuusamo powita zawodników arktycznym mrozem, silnym wiatrem i ciągle sypiącym śniegiem. Niby nic szczególnego, jednak ten sezon będzie inny niż pozostałe.

Jeszcze nigdy nie czułem się tak dziwnie przed startem rywalizacji najlepszych skoczków świata. Prawdopodobnie nie jestem w tym osamotniony. Wielu kibiców również czuje pustkę, jaka będzie towarzyszyła im przez te kilka miesięcy. I chyba długo nas nie opuści, ciągle przypominając nam kogo zabraknie na belce startowej. Czy (a jeśli tak, to kiedy) przyzwyczaimy się do tego, że Adam Małysz już nie pokaże więcej swojego „atomowego” odbicia, Andreas Kuttel nie rozśmieszy kibiców przed telewizorami, a Michael Uhrmann zamieni narty na chorągiewkę trenera? W końcu, czy przyzwyczaimy się do braku w stawce jednego z najbardziej obiecujących zawodników, który był jedyną nadzieją Rosjan na medal olimpijski w Soczi? Kto by pomyślał, że również i Pawła Karelina zabraknie w Pucharze Świata. Zabraknie, bo odszedł z tego świata.

W przeciwieństwie do wymienionych wcześniej skoczków, „Pasza” (jak nazywali go pieszczotliwie koledzy z reprezentacji) nie planował odstawienia nart w kąt. Wiązał wielkie nadzieje z nadchodzącym sezonem. Czuł, że nadchodzi ten moment, w którym pokaże światu pełnię swojego talentu i możliwości. Jego kariera skończyła się szybko. Za szybko - na jednej z autostrad w okolicach jego rodzinnego miasta Niżnego Nowogrodu.

Karelin debiutował w Pucharze Świata w sezonie 2007/2008, mając siedemnaście lat. Przed jego rozpoczęciem z rosyjskiego sztabu dochodziły głosy, że właśnie nadchodzi jeden z największych rosyjskich talentów. Już wtedy mówiono o nim, jako o przyszłym mistrzu świata, który miał być gwarantem wielu sukcesów reprezentacji Rosji na najważniejszych imprezach. Chłopak z charakterem, ciężko doświadczany przez całe swoje życie, silny psychicznie, nie mający żadnego respektu dla rywali. Słowem, Dmitrijowi Wasiljewowi rósł silny konkurent w konkursach indywidualnych i równorzędny partner w konkursach drużynowych. Choć wtedy jeszcze nie imponował wynikami, zdołał zająć miejsce w pierwszej dziesiątce jednego z konkursów - w Bischofshofen uplasował się na 9. pozycji. Sezon zakończył jako 32. skoczek świata.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dawidzie, myślę, że bliscy i przyjaciele Pawła będą Ci wdzięczni za to wspomnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.