Facebook Google+ Twitter

Pat Metheny o Polsce: - W ludziach tutaj jest muzyka

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-10-06 09:08

Dlaczego granie jazzu to sprawa polityczna, a Polska jest takim wyjątkowym krajem - opowiada Path Metheny, jeden z najwybitniejszcy muzyków jazzowych

Dariusz Szreter: - Przyjechałeś do Polski na prasową promocję swojego nowego albumu. Jak to jest, podróżować po świecie tylko po to, żeby odpowiadać na pytania dziennikarzy, zamiast grać na gitarze?

Fot. AKPAPat Metheny: - Rzeczywiście to dziwne uczucie: przechodzić poprzez tę gehennę lotniczych podróży, mieszkania w hotelach, żeby pod koniec dnia nie mieć przyjemności zagrania koncertu. Z drugiej strony jestem bardzo dumny z mojej ostatniej płyty, więc przyjemnie jest rozmawiać na jej temat.

- Większość pytań pewnie się powtarza. Nie nudzi cię to?


- Udzielanie wywiadów przypomina nieco granie jazzowych standardów. Grasz je wiele razy, ale każdy dziennikarz, to jakby inny, nowy basista w zespole. Melodię więc znasz dobrze, ale zawsze możesz zagrać ją odrobinę inaczej.

- Koncertujesz na całym świecie. Czy zauważyłeś, żeby w ostatnich latach, w atmosferze narastających antagonizmów politycznych i cywilizacyjnych, wojny z terroryzmem, coś się zmieniło również w „muzycznej geografii”? Czy są miejsca na świecie, gdzie amerykańska muzyka i muzycy przestali być mile widziani?

- Nie mogę powiedzieć, żebym tego doświadczył. Główną różnicą jaką zauważam po 11 września, to rosnące utrudnienia w podróżowaniu. Odprawa na lotnisku, która nigdy nie była przyjemna, teraz staje się koszmarem. Szczególnie jeśli ma się ze sobą instrumenty i sprzęt nagłaśniający. Więc jeśli tylko mogę, unikam podróżowania samolotem i staram się korzystać z autobusów. Natomiast w tym sensie, o jaki pytasz, chyba nic się nie zmieniło. Grałem w Maroko, grałem naprawdę w różnym otoczeniu politycznym i zawsze miało to tylko wymiar muzyczny.

- Nigdy nie czułeś potrzeby, żeby nagrać coś zaangażowanego politycznie?

- Dla mnie już sam fakt bycia muzykiem jazzowym jest aktem politycznym. Cała idea improwizacji jest krańcowym wyrazem indywidualizmu. Mało gdzie było to tak widoczne, jak w Europie Wschodniej, przede wszystkim w Polsce, w latach 60. Wtedy muzycy grający jazz, a szczególnie jego odmianę free, oraz skupione wokół nich środowisko, byli przez komunistyczne władze traktowani bez mała jako zagrożenie systemu. Jest jeszcze jedna strona zagadnienia. Jeśli mówimy, że coś jest polityczne, niekoniecznie znaczy, że to jest polityczne. I na odwrót: jeśli nie mówimy, że jest polityczne, to nie znaczy, że nie jest. Muzyka ma taką pojemność, że może mówić o czymś, a jednocześnie przekraczać to.

- Skoro doszliśmy do muzyki pora przejść do pytań o nową płytę. Nagrałeś ją w duecie z jednym z najzdolniejszych pianistów młodej generacji, Bradem Mehldauem. Wcześniej nigdy nie graliście razem. Jak przebiegała współpraca - tak jak sobie to wyobrażałeś czy też poszło to w jakąś niespodziewana stronę?

- To prawda, prawie się nie znaliśmy przed wejściem do studia. Ale jestem fanem Brada, odkąd po raz pierwszy usłyszałem jak gra. Byłem zaszczycony, kiedy dowiedziałem się, że on mnie podziwia i opowiada, że moja muzyka miała na niego wpływ. Właściwie od chwili kiedy się zetknęliśmy przewijał się pomysł, żeby coś wspólnie nagrać. W połowie ubiegłego roku zaczęła się między nami intensywna wymiana maili na ten temat, ale nikomu o tym nie mówiliśmy. Chcieliśmy uniknąć presji oczekiwania ze strony wytwórni płytowej. Wreszcie spotkaliśmy się w studiu, przynieśliśmy muzykę, którą każdy z nas napisał na tę okazję. Rezultaty okazały się ekscytujące. Będą z tego dwie płyty. Druga płyta ukaże się na początku przyszłego roku i będzie zawierać głównie nagrania zarejestrowane w kwartecie, bo na tej, która wyszła teraz większość nagrań to duet.

- To rzadkie zestawienie instrumentów: sama gitara i fortepian. Najbardziej znana w dziejach jazzu płyta nagrana w takim składzie to „Undercurrent” Billa Evansa i Jima Halla, jeszcze z 1961 r. Zdawaliście sobie chyba sprawę, że trudno wam będzie uniknąć porównań z tym albumem?

- Przystępując do nagrań nie rozmawialiśmy ani o tej, ani o żadnej innej płycie. Co więcej - później udzielaliśmy wspólnie kilku wywiadów, dziennikarze oczywiście pytali o „Undercurrent” i okazało się, że Brad w ogóle jej nie zna! Oczywiście słyszał o niej, ale jej nie słuchał. Więc trudno mówić o jakichkolwiek odniesieniach.

- Kilka lat temu nagrałeś album z polską wokalistą Anną Marią Jopek. U nas był on oczywiście bardzo popularny. A jak został przyjęty w USA. Dostrzeżono go tam w ogóle?

- Moi najwierniejsi, hardkorowi fani doskonale go znają. Są nawet tacy, którzy mówią, że to ich ulubiona płyta. Dla mnie to także wyjątkowe nagrania. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie robiłem, bo to przecież nie tylko Anna Maria, ale wszyscy muzycy na płycie, poza mną, to Polacy. No i nagraliśmy to tutaj, w Polsce. Zanurzyłem się więc na tej płycie całkowicie w polskości. Dla mnie to ważne, bo tak się złożyło, że miałem okazję przyjeżdżać regularnie do waszego kraju od połowy lat 80. Naprawdę bardzo, bardzo kocham waszą publiczność. Uważam was za społeczeństwo „wewnętrznie” muzyczne. Muzyka zajmuje ważne miejsce w waszej kulturze, także w aspekcie historycznym. Można powiedzieć, że w ludziach tutaj jest muzyka. Już za pierwszym razem odczułem wzajemną łączność i zgodność między tym, co mieliśmy do zaoferowania, a wrażliwością publiczności. Praca z polskimi muzykami była okazją do tego, by przynajmniej częściowo zrewanżować się, oddać coś temu miejscu, gdzie przez lata byłem zawsze tak doceniany i oczekiwany.

- Więc kiedy znowu dla nas zagrasz?

- Kiedy ukaże się nasza druga płyta z Bradem, planujemy trasę, która zajmie nam większość przyszłego roku. O ile się nie mylę, jej przebieg jest jeszcze do końca ustalony. Jest więc szansa zagrania w Polsce.

- Pamiętam, że trafiłem gdzieś na twoją radę dla młodych muzyków, która brzmiała dość niezwykle: bądź zawsze najsłabszym facetem w zespole, w którym grasz. Brzmi to jak paradoks. Co dokładnie miałeś na myśli?

- Najlepszym sposobem doskonalenia się jest przebywanie między muzykami, którzy są od ciebie lepsi, którzy mogą cię czegoś nauczyć i zainspirować, żebyś sam stał się lepszy. Często zdarza się, że spotykasz muzyków, którzy brylują na tle reszty zespołu. To może być zabójcze dla ich rozwoju. Ja zawsze staram się pracować z takimi muzykami, których osobowość może mnie ubogacić.

- A w waszym duecie z Bradem Meldau, kto jest tym słabszym?

- (śmiech) Powiedziałbym, że ja. Brad jest jednym z najbardziej „kompletnych” muzyków z jakimi grałem. Ale jestem pewien, że i on się czegoś ode mnie nauczy. Mam nad nim tę przewagę, że chodzę po Ziemi 15 lat dłużej i prawdopodobnie zagrałem kilka tysięcy koncertów więcej niż on. Wiem, że już jest zadowolony z tego, co osiągnęliśmy wspólnie do tej pory, a przecież najlepsze, czyli granie na żywo przed publicznością, dopiero przed nami.

- Oby też w Polsce.

Rozmawiał Dariusz Szreter

Pat Metheny


Pat Metheny ma na swoim koncie ponad 50 płyt, na których występował m. in. z Charlie Hadenem, Davem Hollandem, Johnem Scofieldem i Michaelem Breckerem. W Polsce najlepiej znana jest nagrana wspólnie z wokalistką Anną Marią Jopek i najwybitniejszymi polskimi instrumentalistami jazzowymi płyta „Upojenie”.

Metheny wytworzył własny rozpoznawalny styl, charakteryzujący się skomplikowaną, choć konsonującą – przyjemną dla ucha – melodyką i harmonią. Jest autorem wielu popularnych standardów jazzowych, które nagrywa wielokrotnie, zawsze w innych konfiguracjach instrumentalnych i coraz to nowych aranżacjach (np. „Letter from Home”). Mniej znane są jego quasi rockowe nagrania (jak np. „Zero Tolerance for Silence”). Artysta znany jest z perfekcjonizmu – muzycy nagrywający razem z nim „Upojenie” wspominali kilkunastogodzinne sesje nagraniowe, które jednak przyniosły nadspodziewany efekt. Płyta sprzedała się w 400 tysiącach egzemplarzy, a krytycy jednogłośnie okrzyknęli ją wydarzeniem muzycznym roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.11.2006 00:29

Uwielbiam jego muzykę, a poprzednia płyta The Way Up prezentuje kosmiczny poziom, nieosiągalny dla innych muzyków. Tak trzymać!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.