Facebook Google+ Twitter

Pat Metheny: Zostawiłem w Polsce coś od siebie

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-09-30 11:57

Rozmawiamy kompozytorem i gitarzystą, który promował w Polsce swą nową płytę.

Fot. Archiwum Gazety KrakowskiejPańska najnowsza płyta, nagrana z pianistą Bradem Mehldau, jest bardzo kameralna, właściwie unplugged. Czy to oznacza, że zamierza Pan wrócić do klasycznych form jazzowych?
– Nie myślę o tym w tych kategoriach. Wykonawca powinien wykorzystać każdą okazję, by opowiedzieć nową muzyczną historię. Mam nadzieję, że moja muzyka brzmi prawdziwie i niesie czytelny przekaz. Muzykę można tworzyć na nieskończenie wiele sposobów. Ja zawsze zaczynam poszukiwania od dźwięku, brzmienia i nie pozwalam umknąć okazji, gdy takie nowe brzmienie się pojawia. Ta płyta jest dokumentacją spotkania dwóch muzyków, którzy po prostu usiedli i zagrali. Doświadczyłem już takich spotkań, m.in. z Charlie Hadenem i Jimem Hallem, pod pewnym względem były one podobne, nigdy jednak nie miałem okazji obcować z takim talentem! Poza tym, samo połączenie gitary i fortepianu jest stosunkowo rzadkie i niewyeksploatowane. Gdy ujrzałem Brada po raz pierwszy na scenie, natychmiast stałem się jego fanem. Poczułem się wyróżniony i zaskoczony, gdy w jednym z wywiadów powiedział, że jestem dla niego kimś ważnym.

Bardzo Pan skromny. Wasza wspólna płyta, choć zrealizowana oszczędnymi środkami, od pierwszych sekund pulsuje tą samą energią, znaną z poprzednich nagrań, w bardziej rozbudowanych składach. Czy z Lyle Maysem, Pańskim stałym pianistą, będzie Pan nadal współpracował?
– Oczywiście, wciąż mamy sobie wiele do powiedzenia.

Czy uważa się Pan za jazzmana, czy raczej woli Pan o sobie myśleć jako o kompozytorze?
– Kompozycja i improwizacja to właściwie bardzo podobne zjawiska, które jednak przebiegają w odmiennych temperaturach. Improwizacja jest gorąca, dzieje się w chwili, towarzyszą jej nieprzewidywalne zjawiska, podczas gdy kompozycja daje czas na chłodne przemyślenia.

Pamięta Pan nagraną przed trzema laty płytę z Anną Marią Jopek? Jaki, z perspektywy czasu, jest Pański stosunek do tego nagrania?
– To było fantastyczne doświadczenie, a Anna Maria Jopek jest jedną z najwspanialszych osób, jakie udało mi się spotkać. Okazja, aby przyjechać do Polski i być ze wspaniałą wspólnotą jazzową pod jej, Anny Marii, przewodnictwem, była dla mnie szczególnie ważna dzięki moim ścisłym związkom z Polską. Przyjechałem tu po raz pierwszy w połowie lat osiemdziesiątych i zostałem wspaniale przyjęty przez publiczność. Trzy lata temu miałem okazję nie tylko poznać na nowo tę część świata, ale również zostawić tu coś od siebie.

Ma Pan jakieś nowe plany związane z polskimi muzykami?
– Trzy lata temu, to był szczególny czas, miałem sporo wolnego i co dla mnie typowe – to nagranie po prostu przyszło do mnie. Z reguły nic nie planuję. Staram się być czujny, bo nigdy nie można przewidzieć, co się stanie. Ja jestem szczególnie mało przewidujący.

Nad czym Pan w takim razie pracuje?
– Nad drugą płytą z Bradem, która pojawi się na początku nowego roku. Podczas, gdy w obecnym nagraniu przedstawiamy się przede wszystkim jako duet, w nowym będziemy grali w kwartecie. Kończę również zgrywanie tria z Christianem McBridem i Antonio Sanchezem. To dokańczanie pracy sprzed dwóch lat.

rozmawiał Tadeusz Płatek

Pat Metheny

Przed tygodniem w Warszawie odbyła się promocja najnowszej płyty Pata Metheny’ego zatytułowanej „Metheny/Mehldau”. Wybitny gitarzysta tym razem nie wystąpił, niewykluczone jednak, że usłyszymy go na żywo w przyszłym roku. Artysta planuje bowiem tournée po Europie.
Pat Metheny ma na swoim koncie ponad 50 płyt, na których występował m. in. z Charlie Hadenem, Davem Hollandem, Johnem Scofieldem i Michaelem Breckerem. W Polsce najlepiej znana jest nagrana wspólnie z wokalistką Anną Marią Jopek i najwybitniejszymi polskimi instrumentalistami jazzowymi płyta „Upojenie”.
Metheny wytworzył własny rozpoznawalny styl, charakteryzujący się skomplikowaną, choć konsonującą – przyjemną dla ucha – melodyką i harmonią. Jest autorem wielu popularnych standardów jazzowych, które nagrywa wielokrotnie, zawsze w innych konfiguracjach instrumentalnych i coraz to nowych aranżacjach (np. „Letter from Home”). Mniej znane są jego quasi rockowe nagrania (jak np. „Zero Tolerance for Silence”). Artysta znany jest z perfekcjonizmu – muzycy nagrywający razem z nim „Upojenie” wspominali kilkunastogodzinne sesje nagraniowe, które jednak przyniosły nadspodziewany efekt. Płyta sprzedała się w 400 tysiącach egzemplarzy, a krytycy jednogłośnie okrzyknęli ją wydarzeniem muzycznym roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.10.2006 00:01

Pat dziękuję Ci za jedną bardzo specialną płytę - Ty wiesz którą ;)
To nie muzyk - to czarodziej! Polecam jego muzykę wszystkim którzy go nie znają ;)

z.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.