Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6865 miejsce

Patogenne skutki niskiego poziomu melatoniny

Nie trzeba mieć gruntownej wiedzy historycznej, aby szybko dostrzec, że historia Polski obfituje w wydarzenia ilustrowane figurą ofiary i morzem przelanej krwi.

Z pewnego punktu widzenia można wręcz przyjąć, że najeźdźcze armie przewalały się przez nasz kraj ze wschodu na zachód i z północy na południe, niszcząc, rabując, gwałcąc i profanując co się tylko da. Większość literatury przedmiotu dowodzi też, że agresorzy reprezentowali określony fenotyp oraz socjotyp. Innymi słowy – ma ich łączyć zespół cech psychofizycznych wyrażający się m.in. tym, co znany fizjonomista/morfologista Theodor Piderit określał mianem „veiled look”.

Hannibal Lecter - blondyn? / Fot. AKPAZnaczna część środowisk naukowych, zwłaszcza zaś antropolodzy i socjolodzy kultury, nie wspominając już o kryminologach, jest zgodna w tym, że najbardziej zdehumanizowane jednostki odznaczają się charakterystyczną powierzchownością, w której dominantę stanowi jasne owłosienie. Na dowód przytacza się rozliczne przykłady – od Kaliguli i Heroda zaczynając, na Beri, Leninie, Rokossowskim i Goebbelsie kończąc. Historia oferuje także cały rezerwuar innych jasnowłosych „bohaterów”, którzy krwawo tłumili powstania narodowe, rozpalali ogień na stosach czy zasilali organizację Klu Klux Klan. Co więcej – te same źródła dowodzą, że najbardziej bezwzględni inkwizytorzy rzadko kiedy wywodzili się spośród osób ciemnowłosych. Nie może zatem dziwić, że nawet Hannibal Lecter i Marilyn Manson – popularne ikony wyrafinowanego wynaturzenia pop-kultury – to właśnie blondyni.

Przeświadczenie o społecznych i psychologicznych reperkusjach tego fenotypu jest tak dalece utrwalone (jako rodzaj obowiązującej kliszy wizualnej i mentalnego standardu), że rzutuje na nasz język oraz zachowania. Dowodzi tego chociażby fakt, że niektóre matki stosują wobec dzieci prostą technikę mnemotechniczną, powtarzając: „Kochaj chłopców, dziecko, byle nie blondynów, bo blondyni bałamucą nie kochają i porzucą”.
Z tych kilku zaledwie przykładów możemy wnosić, że społeczna i kulturowa rezerwa – czy czasami nieukrywana idiosynkrazja wobec blondynów – jest bardzo silna i oddziałuje na nasze role oraz postawy. Podążając zaś tym tropem, możemy pokusić się o skonstruowanie tezy o (niekoniecznie spiskowej) roli blondynów w kształtowaniu dziejów oraz ich wpływie na kształt i wyraz naszej doczesności.

Komu z nas nie zrobiono świństwa? Złośliwie nie zajęto miejsca parkingowego? Nie wepchnięto się przed kasę poza kolejnością? W 90 proc. przypadków takie aspołeczne zachowania przejawiają blondyni. Należą do nich także agresywni pseudokibice oraz awanturujący się pijaczkowie. Co więcej – kiedy zginie nam portfel można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że nie ukradł go brunet. Tę oczywistość można uniwersalizować i przenosić na inne domeny życia społecznego.

Niektóre źródła prasowe dowodzą przecież, że gdy na czele rządu stoi blondyn, szansa na pomyślność dla obywateli takiego państwa jest bliska zeru. Ekstremalny poziom bufonady i arogancji uniemożliwiają jakikolwiek konstruktywny dialog i podejmowanie decyzji o motywacjach innych niż egoistyczne. Schodząc zaś na grunt bardziej realny, mogę przytoczyć fakt, że ponad trzy tygodnie temu napisałam list do nowo wybranego premiera i – jak łatwo się domyślić – do dnia dzisiejszego nie otrzymałam odpowiedzi...
Jakkolwiek podobne zdarzenia można mnożyć w nieskończoność, bez wątpienia warto poddać już te przytoczone przeze mnie uogólniającej refleksji na temat biologicznego determinizmu jasnowłosych.

W tym miejscu rodzi się też pytanie: dlaczego poziom agresji i dehumanizacji blondynów jest aż tak wysoki? I czy wyznacznik ten dotyczy tylko mężczyzn? Uznane gremia naukowe skłaniają się na przykład ku hipotezie, że istnieje korelacja pozytywna pomiędzy niską zawartością melatoniny w tkankach a niszczącym wpływem testosteronu na mózg. Innymi słowy – melatonina hamuje destrukcyjne procesy powodowane przez ten typowo męski hormon. Wysoki jej poziom, czego zewnętrznym objawem jest przede wszystkim ciemny kolor włosów, stanowi zatem barierę zapobiegającą nieodwracalnym przeważnie procesom. A ponieważ poziom testosteronu w organizmach kobiet jest z reguły niski, mózgi blondynek nie są zagrożone żadnymi patologicznymi zmianami.

Warto tutaj także przytoczyć przykład amerykańskich naukowców, którzy przez kilka lat prowadzili badania grupy blondynów, reprezentantów różnych grup zawodowych o szerokim spektrum światopoglądowym. Projekt, chociaż wyglądał bardzo obiecująco, niestety, musiał zostać przerwany, gdyż poddawani eksperymentom blondyni odgryźli dłoń opiekującej się nimi asystentki, zaś profesora prowadzącego badania... pokrótce skonsumowano.

W rezultacie żaden zespół naukowców nie zdecydował się kontynuować przerwanych badań. Mimo tego nieodwracalnego uszczerbku dla przyszłości nauki, w ramach już przedsięwziętych i zrealizowanych badań udało się ocalić kilka tez i sformułować wiążącą definicję „blondyna”. Ta ostatnia zaś jest szczególnie istotna z racji chaosu terminologicznego i panoszącego się w świecie ponowoczesnym relatywizmu. Nomenklatura genotypu i cechy dystynktywne blondyna okazują się tym bardziej bezcenne, że obecnie na skutek zanieczyszczenia środowiska naturalnego i naturalnych zmian organicznych (czego przejawem jest postępujące z wiekiem ciemnienie włosów, wypadanie ich lub siwienie) może zdarzyć się, że blondyn zewnętrznie niewiele różni się od szatyna. Sytuacja staje się w dwójnasób skomplikowana, kiedy obaj blondyni stają się aktywni społecznie w newralgicznym okresie życia, charakteryzującym się brakiem owłosienia spowodowanym uprzednim wyłysieniem... Stąd też ogromne korzyści płynące z poczynionej regulacji terminologicznej, w myśl której za blondyna uważa się osobnika posiadającego blond włosy – pierwotnie, potencjalnie albo przejściowo (vide: bracia Kaczyńscy).

Oczywiście, nauka staje się kolebką postaw i poglądów wówczas, kiedy jej wyniki przynoszą namacalne i zrozumiałe dla społeczeństwa efekty. Idąc zaś śladem tych rozważań, możemy śmiało przekuć te tezy na pragmatykę dnia codziennego. Ponieważ istotą naszego życia są szeroko rozumiane relacje interpersonalne, poszukujemy prostych recept i rozwiązań czyniących świat bezpiecznym i jednoznacznym. A skoro blondyni są incorrect, świadome zagrożenia kobiety powinny dokładnie badać przeszłość domniemanych partnerów, przeprowadzając m.in. wywiad środowiskowy, inwigilując znajomych z dzieciństwa i dokładnie analizując ich fotografie.

Na marginesie pragnę dodać, że sama osobiście do blondynów uprzedzona nie jestem. Uważam, że są oni ludźmi jak my wszyscy i mają prawo do życia. Mam pośród nich wielu przyjaciół i znajomych - np. zawsze mówiącego mi „dzień dobry” pana Czesława z osiedlowego sklepiku, czy nauczyciela wf. z ogólniaka, który uczył mnie pływać i – mimo, że miał wiele ku temu okazji – nie utopił mnie... Każdy z nich, jakkolwiek posiada owe fatalne geny i wynikające z nich ograniczenia, jest porządnym człowiekiem. Za to im dziękuję...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (70):

Sortuj komentarze:

blondyni częściej maja coś takie jak zespół łysienia anagenowego http://www.handsomemen.pl/Tag,Blondyni.html

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A B
  • 25.05.2008 21:35

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przecież Goebbels był brunetem, tak jak i Stalin oraz Hitler, poza tym patrzcie dzisiaj na kraje pełne blondynów, Norwegia? Straszni wikingowie z przeszłości to dzisiaj potulni przewijacze pieluch ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jestem "ryży" i uff nie kwalifikuję się do "złych chłopców" ;) Podoba mi się Twój styl, Agnieszko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cześć!
Miło mi, że przeczytałeś mój artykuł.
Sama nie wiem, dlaczego go zakwalifikowano....;)
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto wyjaśni mi powód zakwalifikowania tego tekstu do druku? Szanowni redaktorzy - litości!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominicusie73, Damianie Michale Sokołowski, jestem pod nieustannym głębokim wrażeniem Twoich upodobań. Jeśli chcesz chętnie prześlę Ci swoje skarpety, oczywiście bez prania oraz te wieczne samotne, biedne, opuszczone skarpetki, które straciły swoich partnerów i dam Ci pozwolenie na ich publikowanie bez ograniczeń. Temat skarpet obywatelskich jest ważny i wbrew pozorom bardzo skomplikowany. No bo gdzież się podziały te wszystkie skarpety, których opuszczone połowice tak samotnie płaczą w naszych szafach?!! Słyszalem kiedyś, że tworzą one jakąś osobną planetę w odległym kosmosie - planetę w całości uformowaną z opuszczonych, zgubionych skarpet. A może znajdują się właśnie w Ogrodzie Bogów w Kolorado??? Może to właśnie one są najlpeszym nawozem dla kolumbajnów?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.12.2007 23:26

Jest akcja "stara skarpeta". Zobacz moj wpis w artykule Adama D o czarujacych starych fotografiach.
Jesli masz takie w szufladzie to czy nie mogla bys je sfotografowac i przeslac albo do mnie albo do Adama Deglera. Mial fajna galerie unikatowych puszek ale jak wyjechal ze starymi zdjeciami, ktorych mamy miliony to pomyslalem, ze w kolejnosci trzeba by o starych skarpetach. Jesli masz stare a tylko lekko podarte to przeslij Adamowi do galerii pt" Ekshibicjonizm drobnomieszczanski Adama Deglera" a jak z dziurami to ja zrobie galerie pt." Starych skarpet erotyczny czar", a co sie nie nada to przesle Adamowi. Jesli masz tez stare majteczki to tez zachowaj, moga sie tez Adamowi przydac na galerie. Wlasciwie ja tez mysle o galerii starych porwanych stringow, koniecznie z opisem krotkim jak do tego doszlo. Koniecznie zobacz galerie starych zdjec Adama. Ja plakalem ze smiechu

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.12.2007 23:06

Za finezje dalbym plusa, za kolor wlosow poddany krytyce minusa. Rzucilem moneta i wypadlo ze (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Włosy w kolorze zboża to również blond. Pszeniczne, w kolorze żyta, leszczyny, a nawet piaskowe piaskowe. Tylko ryże już nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.