Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

63321 miejsce

Patologie więziennej rzeczywistości. Andrzej Stasiuk teatralnie

"Mury Hebronu" Stasiuka to książka, której się nie zapomina, a jej rzeczywistość to okrucieństwo, perwersje, inny świat. Świat, który starają się pokazać teatralni aktorzy we Wrocławiu. Pokaz w Gdyni - na wiosnę.

Andrzej Stasiuk "Mury Hebronu" / Fot. Wydawnictwo CzarneNa początku o książkowej, pierwotnej wersji

"Mury Hebronu" Andrzeja Stasiuka (autor między innymi "Białego kruka", "Opowieści galicyjskich", czy "Jadąc do Babadag") to książka, którą czytałam parę lat temu. Jednak do tej pory mam ją w pamięci. Takiego obrazu polskiego więziennictwa jeszcze w literaturze nie spotkałam (zresztą w kinematografii także nie). Sięgając po tę pozycję pomyślałam, że może być ona ciekawym studium zagubienia, osamotnienia, opisem psychiki zniewolonego, ukaranego człowieka, a także jego traumy wobec nieczułych i zimnych murów więzienia. Otóż nic bardziej mylnego. Po paru pierwszych stronach szybko zmieniłam stosunek do głównego bohatera "Murów". W opisie jego przeżyć zdaje się nie być smutku, ani dezorientacji. A tego najbardziej się przecież spodziewamy. Jest za to dość specyficzne przystosowanie się do więziennych warunków i panujących tu zasad. A żeby przeżyć za murami nasz bohater godzi się na wiele. Nie do końca wiadomo, czy sam wybrał, czy raczej dyktowała nim konformistyczna potrzeba szacunku u współosadzonych.

Morze wulgaryzmów, przemoc, perwersje. Świat osadzonych mężczyzn, ale także strażników, to świat bez wartości moralnych, bez wstydu, często bez naturalnych, ludzkich odruchów, takich jak współczucie. Akcja się toczy, a wraz z nią codzienne życie więźniów, którzy już bez nadziei dopuszczają się czynów niegodnych człowieka. Stasiuk ukazuje ludzi, u których ujawniają się czysto zwierzęce instynkty, które ich obezwładniają i rządzą ich zachowaniem. Obserwujemy jak codzienna egzystencja "mieszkańców" zaczyna sprowadzać się do zaspokajania niewielu potrzeb, zdaje się, że jedynie bezpieczeństwa (aby przeżyć wśród innych, często brutalnych towarzyszy) i przyjemności (żeby jakoś uprzyjemnić sobie swoją karę).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Justyna Kowal
  • Justyna Kowal
  • 06.03.2011 19:28

widzialam Mury Hebronu w Capitolu we Wrocławiu. To naprawdę wstrząsające. Może nawet bardziej niż książka. Bo książkę możesz zamknąć, a z teatru raczej nie wyjdziesz. Pan Wubishet ze swoją rolą wbija w krzesło i szokuje. Jest znakomity. Jeśli ktoś nie widział jeszcze, polecam zobaczyć w Gdyni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.