Facebook Google+ Twitter

Patriotyzm, duma czy dla wszystkich?

11 listopada, 91.rocznica odzyskania niepodległości po 123 latach niewoli. Prawie we wszystkich miastach czczono ten dzień. Były uroczyste msze, defilady, koncerty i zabawy.

Dla wielu z nas to czas refleksji, zadumy, wewnętrznych przemyśleń. To wielki dzień, budzi się w nas poczucie patriotyzmu. Widzimy w oknach powywieszane biało-czerwone flagi, jako symbol narodowości. Wspominamy tych, którzy oddali życie za kraj, tych, co walczyli o wolną Polskę.
Ja postanowiłam dziś też porozmyślać.

Czym dziś jest patriotyzm?

Ja nie czuję się patriotką; nie wiem czy potrafiłabym oddać życie za Ojczyznę. Raczej nie. Dlatego podziwiam i szanuje tych, którzy to zrobili. Co przez nich przemówiło, że bez wahania łapali za broń i walczyli z zaborcą? Może wizja lepszego jutra. Nadzieja na Polskę, na jej „być”. Na wolność naszego języka. Odbudowę kultury i naszej tożsamości.

Czy aby zmienić tok swojego myślenia, aby poczuć, że kocham swój kraj, musiałabym znaleźć się w takiej sytuacji, sytuacji zagłady? Nie wiem. Ja znam kraj zakłamany, gdzie każdy szuka odpowiedniego stołka dla siebie. „Po trupach do przodu, by dotrzeć do celu” to motto jak najbardziej pasuje do ludzi rządzących, do naszej władzy. Co nowe wybory to obietnice, próba zamydlenia nam obywatelom oczu. A po zwycięstwie zagarnianie tylko dla siebie.

Polska upada, a wraz z nią obywatele. Coraz bardziej rośnie bezrobocie, a Polacy emigrują poza granice kraju. Czy taką wizję mieli Ci, co walczyli o jej wolność? Nie sądzę, ale nasuwa się pytanie, po co była wylana ich krew?

Co nam wpajają na historii

Dziś wiem, że nie tylko ja nie jestem dumna ze swojego kraju. Moje zdanie podziela większość ludzi młodych z mojego otoczenia. Może brak patriotyzmu jest wynikiem złego bądź za małego nauczania historii w szkołach. Na historii wpajają nam, że komunizm jest be a Solidarność cacy. Być może i to prawda - nie jestem historykiem i nie będę podważać prawd z książek historycznych, jednak z opowiadań babci wiem, że jej żyło się lepiej wtedy niż teraz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z przedmówcą z jednym tylko zastrzeżeniem: wydaje mi się, że kategoria narodu jeszcze przez długi czas przeżytkiem nie będzie, a wręcz przeciwnie- rozwinie się. Wystarczy tu za przykład nieustanne formowanie się od połowy XIX wieku nowych narodowości: katalońskiej, bośniackiej, śląskiej. Ludzie potrzebują jakiejś stabilizacji, a utożsamianie się z grupą ludzi posługującą się zazwyczaj tym samym językiem, zamieszkującym wspólne terytorium z własną historią, jest jednym z najlepszych "punktów zaczepienia". Nie wiem natomiast ja potoczy się koleje "państwa" szczerze powiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie, miałem na myśli wynalazek państw narodowych. Ta idea, wydaje mi się, nie jest w końcu tak stara. Wg. historyków to koncepcja, która ewoluowała dopiero przy zmierzchu średniowiecznego feudalizmu. Jak rozumiem, z ich perspektywy wszelkie cywilizacje starożytne, czy państwa feudalne do tej kategorii się nie zaliczają.
A ideę państw narodowych możemy uznać za jeden z czynników, który motywował największe nieszczęścia XX wieku. Nie zaprzeczam, że koncepcja państwa przynosi też wiele dobrego i jako taka się sprawdziła (w większym lub mniejszym stopniu). Chodziło mi o to raczej, że w dobie integracji europejskiej i globalizacji wydaje mi się, że myślenie w kategoriach państwa i narodu (a tylko w takich kategoriach potrafię myśleć, póki co) może powoli być uznane za przeżytek.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, Adamie, a wśród młodych nauczycieli też coraz więcej takich, dla których słowo patriotyzm dziwnie dźwięczy. Dlatego w 100 lat po pierwszym publicznym odśpiewaniu "Roty" Konopnickiej, nie wszyscy uczniowie będą wiedzieć, co to takiego. Bo obowiązująca podstawa programowa na to pozwala. - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo celne stwierdzenia Adamie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może taki przykład. Gdyby ktoś teraz wszedł do Polski, zabronił nam używać języka polskiego a nakazał mówić w swoim języku (tzn. tego najeźdźcy) to nie odczuwalibyśmy tego jako straty czegoś ważnego? Nie czulibyśmy złości? Nie sprzeciwialibyśmy się? Gdyby ktoś kazał nam się wynosić z naszego polskiego miasta tylko dlatego, że jesteśmy Polakami (tak jak mieszkańcom Lwowa np.) to nie powodowałoby to sprzeciwu? Tak po prostu byśmy się wynieśli? Gdyby ktoś zakazał nam bycia Polakiem, Polką i nadał z urzędu obywatelstwo państwa X to też tak bez żalu? O tym jest mowa gdy mówi się o oddawaniu życia za polskość. Dziś na szczęście tego nie znamy. Dziś też trzeba bronić polskości i ją rozwijać (jak zawsze potrzebna jest praca u podstaw bo jeśli coś może być silniejsze i lepsze to czemu nie?). Na szczęście tak cierpieć za Polskę jak poprzednie pokolenia nie musimy. Oni nam to zapewnili. I to też wskazuje na sensowność i powód do uznania sensowności istnienia czegoś takiego jak naród. Pokolenie za pokoleniem dziedziczy ten polski mem kulturowy i jest za niego odpowiedzialnym. Pokolenie za pokoleniem dostaje coś ale też coś musi zostawić następnym pokoleniom. Dzięki temu coś z nich/nas będzie żyło dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Macieju każda tożsamość na czymś musi być budowana. Na czym miałaby się budować tożsamość apaństwowa, anarodowa? Na jednym narodzie ludzkim? To przecież lekko chore. Ludzie zawsze będą się różnić. I dobrze. Po co homogenizować ich na siłę? Naród, kraj, państwo to nie dziwaczny wynalazek. To coś do czego ludzie doszli przez stulecia prób organizowania życia społecznego. Okazał się on słuszny i dlatego jest kontynuowany. Poza tym państwo, naród to idea nie zeszłych trzech stuleci ale ponad 3 tysięcy lat a może i więcej. My Polacy przetrwamy. Teraz rośniemy siłę i zachęcamy do przyłączenia się do nas. Razem możemy więcej. Każda cegiełka się liczy.

Kiedyś napisałem taki tekst na ten temat (dziś może lekko bym go zmodyfikował ale i tak sens został zachowany): http://host.blog.pl/archiwum/index.php?nid=13074508

Marzeno wszyscy budujemy nasz kraj. Piszesz, że nie znasz tamtego uczucia, które znali ludzie oddający je za nasz kraj. I nic dziwnego. Czasy na szczęście mamy inne. Możemy zająć się innymi sprawami. Zwykłe uczciwe, dobre życie już będzie służyło Polsce, płacenie podatków, rozwijanie tu firmy, realizowanie się w nauce lub na innych polach. Możliwości jest wiele. Dziś na szczęście za Polskę umierać nie trzeba.

Nas Polaków łączą takie rzeczy jak język czy zrozumiały w lot wspólny dla Polaków kod kulturowy. Polskość czujemy. I nie ma w tym nic złego, że każdy ją czuje inaczej. Dla jednego ona wygląda tak, dla drugiego tak, dla jednego ma w sobie dużo religii, dla drugiego nie ma jej w ogóle itd.. Pomysły są różne. Młodzieńczy bunt potrafi odciągnąć od polskości. Ja to rozumiem ale przecież aż tak źle to nie jest. My młodsi nie mamy takiej perspektywy jak starsi a gdyby ich spytać to powiedzieliby, że w Polsce zmieniło się tyle na dobre. Ile się jeszcze zmieni? To wszystko zależy od nas. Pamiętajmy, że my też jesteśmy odpowiedzialni za dobro wspólne, za Polskę.

Myślę, że fajnie jest czuć choć lekki związek z krajem i naszym narodem. Jestem częścią większej całości. To chyba fajna myśl.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może to nie młodzieńczy bunt tylko wyraz nowej tożsamości? Takiej, która powoli uznaje kraj, naród, państwo za dziwaczny wynalazek ostatnich, powiedzmy na oko, trzech stuleci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak ja to wszystko rozumiem, tyle że to o czym pan tu napisał ja nie mogę oczywiście powiedzieć że to nic. Ci którzy walczyli o wolną Polskę naprawdę pokazali jak bardzo kochają swój kraj - byli gotowi oddać życie. Tyle ze ja tak tego nie czuję - ja nie znałam tych ludzi, ja nie żyłam w tamtych latach - jestem tu i teraz w takim kraju jaki jest. A o jego historii mogę czytać tylko w podręcznikach. . Ja również wierzę ze kiedyś w naszym kraju będzie lepiej i że moje odczucia się zmienią. Może to z mojej strony taki młodzieńczy bunt przeciw niesprawiedliwości w naszym kraju. Może stanie się coś co pozwoli mi spojrzeć innymi oczami na mój kraj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marzeno te wynaturzenia naszego kraju, które widzisz (i dobrze, że je widzisz) to właśnie wynaturzenia. Nasz kraj nie jest idealny ale patriotyzm to właśnie dążenie do tego by był, to poprawianie błędów poprzednich pokoleń. Sądzę, wierzę w to, że za jakiś czas poczujesz tę dumę z przynależności do naszego narodu, może nawet miłość do kraju, narodu i abstraktu Polski. Pamiętaj ty także jesteś odpowiedzialna za ten kraj. Ty także możesz, powinnaś go zmieniać. Patrz też na to co kto mówi bo często ktoś np. polityk mówi, że chce dobrze dla kraju i narodu a z jego działań wychodzi inaczej. Jest wielu ludzi, którym na Polsce zależy. Tego możesz być pewna. Często tych prawdziwych patriotów, zakochanych w swoim państwie nie widać ale są. Pomyśl ile pokoleń musiało bardzo się starać byś teraz mogła w wolnej Polsce, u siebie mówić, pisać po polsku. Myślisz, że to takie nic? To pomyśl co by było gdyby np. cała twoja rodzina była polska natomiast żylibyśmy w Niemczech bo nie udałoby się ich przepędzić z naszej ziemi. Czy byłoby fajnie być obywatelami gorszej kategorii w swoich miastach (bo ty i cała twoja rodzina czulibyście, że jesteście inni od tych Niemców a nie bylibyście najważniejsi u siebie)?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.