Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177014 miejsce

Paul Potts pokazuje swoim śpiewem, że warto mieć marzenia

Walijski sprzedawca komórek, dzięki serwisowi Youtube od kilku dni jest na ustach tysięcy internautów. Nie bacząc na to czy umieszczenie jego klipu jest legalne, czy nie, warto się zastanowić nad fenomenem tego człowieka.

Brytyjskie show "Britain's got talent", przypominające swoją formą "Idola" stało się znane na całym świecie za sprawą skromnego walijczyka. Paul Potts, bo tak się nazywa sprawca całego zamieszania, zgłosił się do eliminacji, wyszedł na scenę, stanął, zaśpiewał... i tyle. W tej historii nie byłoby nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zaśpiewał fragment jednej z najbardziej znanych arii - "Nessun Dorma" ("Nikt nie śpi") z opery "Turandot" Giacomo Pucciniego.

Nie należę do wielkich fanów opery. Prawdę mówiąc nie jestem w stanie do końca zrozumieć jak przez ponad 2 godziny można słuchać śpiewaków, których głosy co chwilę wspinają się na szczyty swoich możliwości, co dla mnie zlewa się w jeden ryk. Być może jest to kultura zbyt wysoka jak na moją skromną muzyczną percepcję.

Kocham jednak muzykę i ludzi, którzy robią coś niesamowitego, na przekór wszystkim opiniom, przesądom, stereotypom. Ot po prostu realizują swoje marzenia. Jestem ciekawy ilu ludzi, siedzących na widowni, spodziewało się usłyszeć coś tak poruszającego, chwytającego za gardło, czegoś, co sprawiło, że ja i pewnie mnóstwo osób dostało gęsiej skórki. Co jest takiego niesamowitego w jego krótkim śpiewie?

Klip w serwisie Youtube zaczyna się od krótkiej wypowiedzi Paul'a, który przyznaje, że zawsze chciał śpiewać i że ma czasem problemy z pewnością siebie. Kiedy patrzę na jego występ z perspektywy słów przez niego wypowiedzianych i kiedy wsłuchuję się w jego głos, to wrażenie jest jeszcze bardziej spotęgowane. Ogarnia mnie poczucie, że ten krótki występ, w który włożył wszystkie swoje emocje, był spełnieniem jego najskrytszych marzeń. Był eksplozją niesamowitej wrażliwości zwykłego człowieka, która sprawiła, że do moich oczu również napłynęły łzy.

Paul dysponuje fantastycznym głosem, ale w jego głosie jest jeszcze to "coś" - niewysłowione, trudne do uchwycenia i niezwykle rzadko spotykane. Sposób w jaki zaśpiewał, emocje, które przy tym ujawnił sprawiają, że ja mu wierzę. Zwyczajnie, po ludzku uwierzyłem mu, że on to przeżywa, że ta aria go poruszyła,
że śpiew sprawia mu ogromną przyjemność. Czasem wiara w prawdziwość emocji artysty jest o wiele bardziej wartościowa, niż tysiąc niepochlebnych recenzji.

To fascynujące, że choć tylu ludzi ma wspaniałe warunki do śpiewania, to jednak tylko nielicznym moglibyśmy powiedzieć prosto w oczy, że ich śpiew nas urzekł, przyprawił o dreszcze, rzucił na kolana. Skąd to wynika? Może artyści często gubią się gdzieś po drodze, słuchają złych rad i rozmieniają swój talent na drobne? To zdumiewające jak łatwo śpiewak, piosenkarz może utracić wśród słuchaczy swój "muzyczny autorytet".

Głęboko wierzę, że Paul odnajdzie swoją drogę, odnajdzie swoje miejsce na muzycznej scenie, z którego będzie dostarczał ludziom wzruszeń i głębokich przeżyć. Wtedy stwierdzenie "Nessun Dorma" będzie adekwatne.

Zobacz nagranie z występu Paula

ZOBACZ TAKŻE:
Paul Potts, YouTube, prawa autorskie - ostra walka o wielkie pieniądze

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.