Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5527 miejsce

Paulina Gałązka: „Na planie gramy do jednej bramki“

Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych aktorek młodego pokolenia. W rozmowie wspomina współpracę z Andrzejem Wajdą. Mówi też o produkcjach zagranicznych, w których się pojawia.

„Aktorstwo, to taka pasja, gryząca mnie w środku“. W ten sposób kiedyś mówiła Pani o swoich zainteresowaniach. Kiedy nadszedł kulminacyjny moment, w którym dała Pani szansę temu, co siedziało w Pani, wyjść na zewnątrz?
SePaulina Gałązka wspomina Andrzeja Wajdę. "To był wielki profesjonalista, autentyczny jako człowiek i artysta. Był człowiekiem obdarzonym niezwykłym talentem i z tego talentu w życiu się wywiązał. Jest niewątpliwym autorytetem" - mówi. / Fot. Fot. Eliza Stegienka
-Kulminacyjnym momentem było na pewno zgłoszenie się na egzaminy do łódzkiej filmówki na Wydział Aktorski. Byłam studentką I roku Stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim i udzielałam się w Teatrze UW. Widziałam, że to, co robię, sprawia i mnie przyjemność i publiczności, więc zdecydowałam, że dam sobie szansę raz pójść na egzaminy do szkoły aktorskiej i tak już zostało.

Pamięta Pani pierwsze reakcje rodziny, kiedy dowiedzieli się, że zdaje Pani do szkoły aktorskiej? Można powiedzieć, że coś przeczuwali? Pani siostra przecież była kiedyś zafascynowana tym kierunkiem…

-Miałam bardzo dużo wsparcia od mojej rodziny, a moja siostra wciąż mnie wspiera i często korzystam z jej rad i odczuć, gdy widzi mnie w teatrze czy na ekranie. Ale gdy sama wiadomość przyszła do mnie, że dostałam się do Filmówki, to moja mama wyglądała raczej na przerażoną niż dumną i powiedziała: „Gdzie ty tam pójdziesz, Paulinka?“

Pamięta Pani swoją pierwszą poważną rolę? Kiedy to było?

-Myślę, że pierwszą poważną rolą, prawdziwym wyzwaniem, było stworzenie Stelli Kowalski w „Tramwaju zwanym pożądaniem“ w Teatrze Ateneum. Trafiłam tuż po szkole do wspaniałego teatru i wspaniałego zespołu, więc poprzeczka była bardzo wysoko zawieszona. Wiele się nauczyłam dzięki tej pracy, myślę, że bardzo mnie to rozwinęło i nadal rozwija, bo wciąż z powodzeniem gramy ten spektakl i wkrótce będziemy mieć setne przedstawienie.
"Pierwsza miłość" - zdjęcie z planu. Piotr Gawron - Jedlikowski i Paulina Gałązka / Fot. Fot. ATM Grupa
Do czego, jako aktorce, jest Pani bliżej? Do sceny teatralnej, czy kamery telewizyjnej?

-Myślę, że do zarówno do sceny, jak i do kamery. Wszystko ma swoje niezastąpione cechy. Teatr daje możliwość kontaktu z widzem, co jest bardzo ekscytujące, a plany zdjęciowe, filmowe, czy serialowe, dają mi namiastkę najpiękniejszego wspomnienia z dzieciństwa, czyli żniw u babci i dziadka. Wtedy cała rodzina od rana do nocy pracowała razem, każdy miał swoją funkcję i wszyscy pracowali na wspólny efekt. I to samo ujmuje mnie w planach zdjęciowych, czuję że jest to wielki mechanizm i gramy do jednej bramki.

Które role są bardziej wymagające dla aktora? Te kreowane w Teatrze, czy przed kamerą?

-Myślę, że to są kwestie bardzo indywidualne. Jeśli ma się w czymś mniejsze doświadczenie, to zawsze to jest trudniejsze.

Mam wrażenie, że przed kamerą czuje się Pani jak ryba w wodzie, a postaciom, które Pani odgrywa, daje Pani pewną charakterystyczność, która z kolei sprawia, że Pani bohaterki zapadają widzom głęboko w pamięć. Tak jest chociażby z rolą Asi w „Pierwszej miłości“, czy Marty Janisz w s. „Skazane“. Co było największym sukcesem tej produkcji? Nie ma szans na drugą transzę?

-Moim zdaniem największym sukcesem „Skazanych“ było to, że firma posiadająca licencję serialu powiedziała, że udało nam się zrobić lepszy serial od brytyjskiego pierwowzoru, który był produkcją BBC. Wielkie chapeau bas dla producentki Violi Zaorskiej! Nie ma szans na drugą transzę, bo dwa sześcioodcinkowe brytyjskie sezony zostały połączone w jeden polski sezon i nie ma już scenariusza.

Serialowa Asia z „PM“ ma tyle pomysłów, że sama się dziwię, jak nad wszystkimi udaje jej się zapanować. Czy któryś z jej pomysłów na przestrzeni odcinków zaskoczył Panią szczególnie?

-Tak, ta postać jest niezwykle barwna i często trudna do obrony. Chyba najbardziej zaskoczył mnie pomysł Aśki na romans z Karolem (w tej roli Karol Strasburger, przyp. red.), ojcem jej koleżanki. Romans nie doszedł do skutku, bo Asia zaczęła widzieć człowieka, a nie tylko pieniądze.

Ma Pani może swoją ulubioną scenę z udziałem swojej bohaterki? Czy może dla tej roli musiała Pani się czegoś nowego nauczyć?

-Jest wiele scen tej bohaterki, które lubię. W ogóle bardzo lubię grać Aśkę, bo zazwyczaj rzadko dostaje role takich złośliwych, egoistycznych spryciul.

Może Pani powiedzieć coś o najbliższych losach w serialu?

-Asia w końcu się ustatkuje i zacznie piąć się do góry w życiu zawodowym. Związek z Tymkiem da jej stabilizację emocjonalną i poczucie wartości. Jednak charakter kombinatora pozwoli je znów namieszać między znajomymi, pomimo dobrych chęci.

„Pierwsza miłość“, to serial, który ma dla Pani podwójne znaczenie. To właśnie na planie poznała Pani swojego męża – Sindre Sandemo. Czy lubicie razem grać? Dajecie sobie nawzajem wskazówki, jeśli chodzi o grę aktorską?

-Sindre poznałam jeszcze w łódzkiej filmówce! Studiował reżyserię aktorstwa, bo to jego hobby. Bardzo często korzystam z rad męża, jeśli chodzi o grę aktorską, przygotowanie ról. Ja też pomagam mu przy tworzeniu scenariuszy. Inspirujemy się wzajemnie.

Na co dzień mieszkacie w Oslo. Jak to jest, Pani uczy męża rozmawiać po polsku, czy to od Niego uczy się Pani norweskiego?

-Mój mąż jako student filmówki miał obligatoryjną naukę języka polskiego, a że jest utalentowany językowo, to mówi po prostu świetnie. Ja uczę się norweskiego sama, sama też nauczyłam się włoskiego i rosyjskiego.

Zostając w temacie Norwegii. Wystąpi Pani w serialu „Okupowani“, emitowanym w USA i Kanadzie. W jakiej roli? Epizod, czy rola brana pod uwagę na dłużej?

-Zagrałam w tym serialu rolę epizodyczną, rosyjską opiekunkę matki głównej bohaterki. To było dla mnie fantastyczne doświadczenie, ponieważ rok wcześniej obejrzałam pierwszy sezon tego serialu i się w nim zakochałam. Wystąpiłam w ostatnim odcinku drugiego sezonu, nie wiem czy powstanie trzeci sezon seialu.

Kolejna produkcja zagraniczna z Pani udziałem to „A YOUNG MAN WITH HIGH POTENTIAL“. Co może Pani opowiedzieć o tej roli? Film został zakwalifikowany do festiwalu w Cannes. Jak zareagowała Pani na tę nominację?

-Jestem bardzo szczęśliwa, bo mocno wierzę w Linusa de Paoli, reżysera filmu. To jego drugi film, a myślę, że stworzy jeszcze wiele wspaniałych produkcji. Film jest specyficzny, ale wielką przyjemność sprawia, że mogę widzieć swoje nazwisko obok Amandy Plummer.

Muszę jednak wspomnieć o filmie „Powidoki“. Ostatnim tytule, którego reżyserem był Pan Andrzej Wajda. Czy możliwość pracy z Nim była dla Pani szczególnym wyróżnieniem?

-Absolutnie. To był wielki profesjonalista, autentyczny jako człowiek i artysta. Był człowiekiem obdarzonym niezwykłym talentem i z tego talentu w życiu się wywiązał. Jest niewątpliwym autorytetem.

Gdyby Andrzej Wajda żył, byłby dumny z „Powidoków“. Z jakimi opiniami na temat filmu się Pani spotkała?

-Różnymi, ale na pewno większość widzów uważa, że jest to film ważny i bardzo aktualny. Artysta zostaje zniszczony przez system i dylemat artysty, czy iść na kompromisy czy być sobą, jest wciąż żywy.

Jak wspomina Pani współpracę z Wajdą?

-Jako wielkie przeżycie, ale też wyzwanie. Jednak w zetknięciu z taką ikoną kina, trzeba pokonać lęk, spowodowany chociażby szokiem, że tak, ta osoba właśnie do mnie mówi:)

Czy – oprócz Andrzeja Wajdy, który na pewno widniał na liście reżyserów u których chciałaby Pani występować, ma Pani jeszcze takie nazwiska?
"Pierwsza miłość" - zdjęcie z planu. Paweł Krucz, Dominika Kojro, Klaudia Halejcio, Piotr Gawron - Jedlikowski oraz Paulina Gałązka. / Fot. Fot. ATM Grupa
-Bardzo dużo! Ale jest jedna osoba, która jest bardzo ważna w moim życiorysie, bo dzięki niemu jestem w zespole Teatru Ateneum i jest to dyrektor Andrzej Domalik. Zakochałam się w jego przedstawieniu „Nastazja Filipowna“ ( w Ateneum), a ostatnio obejrzałam film „Zygfryd“ ze wspaniałą Marią Pakulnis i jestem urzeczona tym filmem. A do tego pan Andrzej jest wspaniałym człowiekiem.

Bądź nazwiska aktorów, z którymi chciałaby Pani wystąpić w jednej produkcji?

-Moje wszystkie marzenia spotkań aktorskich się spełniają, także aż boję się myśleć. Właśnie rozpoczęliśmy próby do spektaklu „Ojciec“, gdzie tytułową postać gra Marian Opania. Jestem tak szczęśliwa, że na razie nacieszę się tą radością.

Na koniec. W jednej z rozmów przyznała Pani: „Mam tysiące marzeń“. To może powie Pani o trzech, najważniejszych?

-Jakie to trudne! Przede wszystkim chcę być szczęśliwą osobą, a do tego potrzebuję moich bliskich i rozwoju osobistego. Poza tym, marzymy z Sindre o domu i psie, co teraz z naszym trybem życia filmowców na dwa kraje jest niemożliwe. Bardzo chciałabym także mieć taką super odporność, żeby nie chorować przy tak aktywnym trybie życia i panującej grypie:)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.