Facebook Google+ Twitter

"Paw królowej" uznany za godny nagrody NIKE

Wśród nominowanych byli m.in. Szymborska, Rylski, Mentzel, ale prestiżowa nagroda decyzją jury pod przewodnictwem Henryka Berezy trafiła do Doroty Masłowskiej.

Werdykt wydawał się być niespodzianką dla samej autorki. Zaskoczeni mogą być też czytelnicy, oczekujący w dziesiątym roku istnienia Literackiej Nagrody NIKE, na dzieło klasyczne, "wielkie" już z powodu nazwiska autora.
Tymczasem laureatka nie ma za sobą ogromnego dorobku. Tematem swojej książki czyni zdarzenia tak bardzo codzienne, że aż banalne, a do tego dochodzi pokrętna składnia i - używając eufemizmu - bardzo oryginalny styl.
"Paw królowej" raczej nie wpisuje się w oczekiwania Andrzeja Stasiuka (ubiegłorocznego laureata), który wyraził pragnienie, by książka nagrodzona, "odpowiadała na dziecięce marzenia, starzejących się czytelników".

Praskie marzenia o lepszym świecie

Praski obrazek to temat nienowy, ale piórem Masłowskiej wykreowany został na miarę naszych czasów. Bieda, ubóstwo intelektualne, związany z tym brak perspektyw i oczywiście marzenia o lepszym życiu - to tło akcji.
Bohaterki - dziewczyny z Pragi, wiedzą gdzie szukać lepszego świata, bo czytają kolorowe pisma i oglądają telewizję. Tam dopiero jest pięknie, na wyciągnięcie ręki pojawiają się "gwiazdy", z którymi oczywiście należy rozmawiać po angielsku. Masłowska pokazuje, jak ten niedostępny świat łatwo wyidealizować i nie zauważyć, że pod zewnętrznym blichtrem kryje się kicz, plastik, pustka emocjonalna.
Media manipulują zarówno odbiorcami, jak i "gwiazdkami", które szybko się tworzy (wtedy sława uderza im do głowy) i jeszcze szybciej wymienia na nowe (wtedy stają się ofiarami tzw. "szołbiznesu", jak Stanisław Retro, przemijająca gwiazda muzyki pop).

Zastosowany przez Masłowską język, w którym dominują: szyk przestawny, porwana składnia, strzępy frazeologizmów, rytm hiphopowej frazy i podsłuchany język środowiskowy, dopełnia pastisz polskiej codzienności.

Przedstawienie lepsze niż literacki oryginał

Ale czytelników "Paw..." nie miał dotąd zbyt wielu, książka nie podzieliła sukcesu “Wojny Polsko-Ruskiej pod flagą biało-czerwoną”.
I trzeba naprawdę "scenicznego zwierzęcia", żeby w tym tekście dostrzec materiał na spektakl teatralny. Bo nim jury NIKE uhonorowało Masłowską zrobili to już reżyserzy w Łodzi, Krakowie, Warszawie, przenosząc tekst - mniej lub bardziej udanie - na scenę.

Paw królowej.Opera praskaWarszawski Teatr Wytwórnia (scena w zabytkowej fabryce wódek Koneser na Pradze) zrealizował przedstawienie okazało się lepsze niż literacki oryginał.
Scenariusz przygotował Jacek Papis. Znacznie skrócił tekst i podzielił go na części, opowiadające historie dziewcząt z Pragi (m.in. świetna Zuzanna Fijewska) oraz modnego - do czasu - piosenkarza Stana Retro (Mariusz Drężek) i jego obłudnego menadżera (Jan Monczka).
On również wyreżyserował ten spektakl. Powierzył świetnie grającym aktorom po kilka ról i pomysł się sprawdził, akcja sztuki toczy się wartko. Dodatkową atrakcją tego spektaklu jest muzyka. Hanna Kayser stworzyła hiphopowy i popowy musical, zamieniając tekst w piosenki.

Reżyser opatrzył "Pawia królowej" podtytułem "Opera praska" i zaprosił widzów do serca tej dzielnicy. Dzięki Paw królowej.Opera praska telebimowi, wraz z bohaterkami wędrujemy po Pradze, zaglądamy do mieszkania Masłowskiej, dotykamy świata, w którym egzystują przerysowani, tragikomiczni bohaterowie. A potem przychodzi refleksja... bo jak napisał Łukasz Orłowski w "Teatrze" (06/2006):"(...) A potem wychodzisz za bramę Wytwórni i z "wyłanczonym" telefonem, ukrytym w wewnętrznej kieszeni, wracasz do Warszawy, swojej stolicy, made in Poland".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Widziałem króciutki wywiad DM tuz po werdykcie - żenujące! Istotnie, rwany tekst, jak w książce. To pół biedy, bo może trema, choć nie wyglądała na stremowana. Ale jej oświadczenie (z pamięci) - *pakuję walizki i patrzę jak z tego kraju wyjechać za granicę* to już prawdziwy skandal. Niech jedzie, ale dlaczego mówi o tym podczas wręczenia nagrody??? I to idzie w świat. Kompromitacja (jej, mediów - ale cóż, one tylko przekazują, oraz rodziców, którzy ją tak wychowali). Baczyński pewnie w grobie się przewraca widząc taki stosunek DM do Ojczyzny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kontrowesyjne? Znak czasu - "To, że nie wszystkim spodoba się (...), raczej (...) nakręca". Pamiętam, jak po spotkaniu z Różewiczem w 1999 z niecierpliwością czekałam na werdykt, czy w 2000 na pewno ON. Na szczęście - doceniono!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.