
Zaskoczeniem było nawet nie to, że wiślacy stracili szybko bramkę, bo przecież takie rzeczy to w futbolu nic nadzwyczajnego. Gorzej, że szczególnie w pierwszej połowie krakowianie dali się całkowicie zdominować w drugiej linii, co miało kluczowe znaczenie w organizacji ataków. – Zupełnie nie tak zakładaliśmy przebieg tego spotkania - mówił w czwartkowy wieczór Paweł Brożek. – Mieliśmy zrobić wszystko, żeby nie stracić bramki. Tymczasem dostaliśmy gola już na samym początku i później w naszą grę wdała się nerwowość. Wszystko było rwane, sporo było strat i stąd taki wynik. Choć i trochę szczęścia zabrakło, bo kilka sytuacji na wyrównanie było.
Paweł Brożek tłumaczył również przyczyny dominacji greckiego zespołu w pomocy: – Grecy zagęścili środek pola, dobrze się bronili. Taką taktykę można sforsować tylko, grając skrzydłami, a to zupełnie nam nie wychodziło. W drugiej połowie wyglądało to już o wiele lepiej. Może gdyby Radek Sobolewski zamiast w słupek, trafił do siatki, to wyglądałoby to inaczej. A tak do samego końca biliśmy głową w mur. Napastnik Wisły wierzy jednak, że jemu i kolegom uda się wcisnąć w szparkę, jaka została jeszcze otwarta w drzwiach z napisem "faza grupowa".
– Oczywiście, że wierzę, że to jednak my wyjdziemy zwycięsko z tego dwumeczu - mówi. – To jest zespół w naszym zasięgu. U siebie na pewno zagrają bardziej ofensywnie, a to pozwoli nam stworzyć sobie więcej sytuacji, które będziemy mogli zamienić na bramki. Znacznie więcej powodów do radości miał w czwartek piłkarz Iraklisu Saloniki, Mirosław Sznaucner, dla którego było to pierwsze zwycięstwo na stadionie Wisły. – Musiałem przenieść się do klubu zagranicznego, żeby tutaj wygrać - śmiał się piłkarz. – Jesteśmy oczywiście bardzo zadowoleni, bo zaprezentowaliśmy się w Krakowie bardzo dobrze. W drugiej połowie cofnęliśmy się, chcieliśmy utrzymać prowadzenie i to nam się udało.
Sznaucner mówił również o założeniach, jakie mieli piłkarze Iraklisu. – Mieliśmy łapać piłkarzy Wisły już na ich połowie. To miało utrudniać im rozgrywanie piłki. Bardzo dużą rolę odegrał tutaj nasz trener, który dobrze nas ustawił. Teraz szanse trochę przesunęły się na naszą stronę. Określiłbym je jako 60 do 40 dla nas. Jednak znam Wisłę i wiem, że może odrobić straty. Dlatego musimy bardzo uważać.
BK, pt
PT