Facebook Google+ Twitter

Paweł Śpiewak - "Żydokomuna". Książka, która nie wywołała narodowej dyskusji

"Żydokomuna" Pawła Śpiewaka jest książką, która miała wywołać ogólnonarodową dyskusję o micie żydokomuny. Nie wywołała. Mało kto ją zauważył. Co by było, gdyby książkę tę napisał Jan Tomasz Gross?

 / Fot. Wydawnictwo czerwone i czarne- za zgodą wydawnictwaGdybym miał jednym określeniem scharakteryzować książkę Pawła Śpiewaka powiedziałbym, że cechuje ją dogłębność i bezstronność badań. Autorowi udało się na 240 stronach książki przedstawić narodziny mitu, jego rozwój i historię aktywności żydowskiej w ruchu komunistycznym. Wydawałoby się, że nie jest możliwym przedstawić tak szerokie zagadnienie w tak małej objętościowo książce. O wiele mniej złożone zagadnienia analizowane były bowiem w obszerniejszych tomach, zaś książki, które miały dowieść prawdziwości mitu żydokomuny były nie tylko obszerniejsze, ale i liczniejsze. Zaznaczyć jednak warto, że te ostatnie znużyć mogły każdego komu nie jest obca logika. Właśnie ta mała objętość jest zaletą samej książki.

Spora ilość danych przedstawionych w formie suchych, pozbawionych komentarza liczb, opis wyborów, motywacji, dróg życiowych pozwoli czytelnikowi na chwilkę refleksji i skłoni do zastanowienia się czy faktycznie dotychczasowy obraz świata zgodny jest z logiką liczb i czy obraz ten nie został uproszczony przez zwykłe, jakże wygodne lenistwo.

Paweł Śpiewak starał się oczywiście obalić mit żydokomuny, chciał wywołać dyskusję wśród historyków. Jakoś jednak książka przeszła bez echa. Prawicowi publicyści znaleźli w niej to, co znaleźć chcieli, lewicowym zaś zabrakło jakoś odwagi do podejmowania tematu. Prawicowi blogerzy korzystając z dobrodziejstwa anonimowości internetu przeklejają bezmyślnie jeden i ten sam tekst atakujący autora, napisany prawdopodobnie przez kogoś, komu Paweł Śpiewak zburzył dotychczasową percepcję świata.

Jak już napisałem książka pod względem merytorycznym jest dobra. Jednak proces myślowy Pawła Śpiewaka musi budzić sprzeciw. Oto bowiem z żelazną logiką autor dochodzi do konkluzji: Żydzi, którzy po wojnie opowiedzieli się za systemem komunistycznym „tańcząc nie na swoim weselu” angażowali się w cudzą sprawę, stanęli po niewłaściwej stronie barykady (co prawda autor przyznaje, że nie mieli większego wyboru), byli więc odpowiedzialni za system komunistyczny, którego byli również ofiarami. W tej logice procesu myślowego brakuje tylko jednego zdania – „sami sobie byli winni”, co z kolei doprowadziłoby do konkluzji, iż w każdej sytuacji Żydowi zawsze wolno mniej.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.