
Sąd Rejonowy w Zielonej Górze uznał dzisiaj za winnego poznańskiego rapera Peję. Za swoje zachowanie podczas wrześniowego koncertu w Zielonej Górze będzie musiał zapłacić ok. 17 tys. złotych. 6 tys. zł wyniesie grzywna, 3 tys. nawiązka dla Ośrodka Integracji Społecznej w Zielonej Górze, 5 tys. zł odszkodowanie dla pobitego chłopaka oraz zwrot kosztów ustalenia pełnomocnika (1200 zł). Peja poniesie też koszty sądowe (ok. 1750 zł).
Rychu Peja, najbardziej znany hip-hopowiec w Poznaniu, zasiadł tydzień temu na ławie oskarżonych. Chodzi o głośną sprawę nakłaniania do pobicia 15-latka na koncercie w Zielonej Górze. Choć w połowie września ub. roku Peja wydał drugą w karierze solową płytę, głośno było o nim z zupełnie innego powodu. W sobotę, 12 września, poznaniak występował na imprezie "Winobranie 2009" w Zielonej Górze. Ponieważ koncert był otwarty, obok fanów Pei pojawiły się też na nim osoby, które nie cenią jego twórczości. Jedną z nich był 15-letni chłopak, który stał blisko sceny.
Przez cały występ Pei chłopak pokazywał raperowi środkowy palec. Poznański hip-hopowiec w końcu nie wytrzymał. - Jak ja, k...wa, rapowałem, to ty żeś nawet nie wiedział, jak się masz wysr..., k...wa! - rzucił zdenerwowany. Na tym się nie skończyło. - Wiecie, co z nim zrobić?! Roz... w ch...! - tymi słowami Rychu Peja zwrócił się do swoich fanów. Ich reakcja była natychmiastowa - chłopak został pobity.
Kilka dni później nagrania incydentu pojawiły się w internecie. Sprawą zainteresowały się media, a po nich organy ścigania. Efekt? Akt oskarżenia przeciwko Pei. W rozpoczętym tydzień temu procesie za publiczne nawoływanie do pobicia poznaniakowi groziło nawet do 3 lat więzienia.
Prawnicy Pei chcieli, żeby sprawa skończyła się dla niego warunkowym umorzeniem - raper przyznałby się do winy, ale sąd nie wymierzyłby mu kary. Poznaniak nie byłby w świetle prawa osobą skazaną.