Pozycja materiału w rankingach:
Ulice Pekinu zniechęcają nas do jakiegokolwiek wysiłku. Wytchnienie znajdujemy w zabytkowej dzielnicy hutongów, do której ciągną rzesze bogaczy.
Wczesny ranek w jednym z pekińskich hoteli. Ze snu wyrywa mnie dźwięk telefonu. Każdy dzwonek wżyna mi się boleśnie w głowę, obijając się o opary demoralizująco taniej chińskiej wódki. Zatykam uszy poduszką i próbuję przeczekać irytujący dźwięk. Niestety jestem najbliżej telefonu i rozbudzeni koledzy zmuszają mnie do podniesienia słuchawki. Klnąc pod nosem wygrzebuję się z łóżka. Kto to może być? Pewnie prostytutka, która zgodnie z tutejszym zwyczajem wydzwania po gościach. A czy może być inaczej skoro hotelowa dyskoteka jest zakamuflowanym burdelem? Podnoszę słuchawkę i na dźwięk damskiego głosu karczemnie wymyślam kobiecie za wyrywanie mnie ze snu. Kobieta ignoruje mój potok bluzgów i przedstawia się jako recepcjonistka. Trochę mi głupio. W każdym razie czuję się usprawiedliwiony. Tylko czy prostytutki dzwonią we wtorek o siódmej rano?
kilkugodzinne dojazdy do pracy. Wiosną pustynia Gobi dręczy ich burzami piaskowymi, przy których ledwo mogą oddychać. Żyją w takim ścisku, że każda postawiona na ulicy ławka staje się szaloną rozrzutnością. Powietrze mają tak zanieczyszczone, że nie wiedzą, czy rano zobaczą niebieskie niebo, czy przypominający mgłę smog. Woda z kranu jest tutaj tak brudna, że jej wypicie grozi poważnym zatruciem.
Nagle zaczął liczyć się tylko zysk i wzrost gospodarczy. Inwestorzy potrzebują nowych terenów? To władza wyrzuci chłopów z ich gospodarstw. Fabryki potrzebują tanich i gotowych na wszystko pracowników? To władza tak przykręci śrubę, że nikt nie będzie miał odwagi powiedzieć złego słowa na swojego pracodawcę. Brakuje miejsca dla wieżowców? To władza wyburzy zabytkowe osiedla. Ludzie narzekają na zanieczyszczone powietrze, którym ledwo można oddychać? Przecież władza nie zrezygnujemy z milionów dolarów, a tak w ogóle to nie rozumie ludzi, którzy powinni się cieszyć, że nie zdychają z głodu. Chiny przez lata pędziły tak szybko, że zapomniały, po co tak w ogóle biegną. Po to, by brylować w rocznikach statystycznych, czy po to, by ludziom żyło się lepiej? W efekcie w wielu miejscach żyć się nie da.
ale nic bardziej mylnego - to wymarzone miejsce dla chińskich bogaczy. Dzielnice hutongów były przez lata burzone, by zrobić miejsce dla wieżowców i centrów handlowych. Obecnie zostały już tylko niedobitki, które na szczęście otoczono parawanem strefy ochronnej. Zobacz także:
Artykuły
(49)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 27 | Miejscowość: Zielona Góra/Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Jestem studentem cybernetyki ekonomicznej i choć bardzo lubię mój ścisły kierunek, to mam również inne zainteresowania, które chciałbym realizować na tym portalu.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Joanna Kwaśnik 14.04.2008 19:05
o teraz dopiero +, jak zawsze - zapomniałam
Joanna Kwaśnik 14.04.2008 19:04
Pierwszy raz chyba zgodzę się z poprzedniczką Wielki PLUS
Klara Maj 12.04.2008 22:05
hehehe, bylismy chyba w tym samym "reprezentacyjnym" hutongu;], poznaję po kanale:))
co do Pekinu mam podobne spostrzeżenie, o których pisałam na tym zacnym portalu.
Okropne miasto, połaczenie soc architektury rozdmuchanej do niebotycnzych romziarów z brudem. Takak Tirana, jak to mówią, mega. Ale w hotelu na panie się nie darłam, w każdym, w którym byłam, szefami obsługi byli Niemcy albo Anglicy;] i było miło w sumie.
oraz plus
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +11839)