Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Hyde Park > Pęknięta rura, czyli robota po polsku

Pozycja materiału w rankingach:

68653 miejsce

Dział: Hyde Park

Ocena: 5pkt

Oceń:

Pęknięta rura, czyli robota po polsku


Dziennikarstwo to czasem proza życia. To czasem opis prostej, zwyczajnej sytuacji, często lokalnej, obserwowanej chociażby przez okno własnego domu...

O 7 rano, do domu zapukał lekko zdenerwowany sąsiad, który poinformował mnie o awarii rury wodociągowej tuż obok swojej posesji. Radził mi, abym czym prędzej zgromadził wodę, gdyż ta w każdej chwili może zostać odłączona. Napełniwszy kilka wiader, włącznie z wanną, czekałem na rozwój sytuacji. Na miejscu była już ekipa z MPWiK. Trzech pracowników, jęło się do zrywania kostki brukowej. Rzeczonej kostki zerwali niewielką kupkę, po czym dobywszy łopat i kilofów, poczęło dziurę wykopywać. Kopali tak sobie do 9, a dziurkę zaiste marną, marniuteńką wykopali. Zmęczeni przysiedli na krawężniku, i zapaliwszy papierosy, oddawali się zapewne marzeniom o wygranej w Totolotka, bo jutro kumulacja okrutna się szykuje i do zainkasowania jest kwota 10 milionów złotych.

Kiedy już odpoczęli, wsiedli do firmowego auta i odjechali. O godzinie 10, przyjechała inna ekipa, tym razem była to służba drogowa, której zadaniem było zabezpieczenie wykopu, przez rozstawienie biało-czerwonych barier. Ta wydawałoby się prosta czynność, zajęła pracownikom około 40 minut. Średnio 10 minut na jedną barierkę, co jest chyba swoistym rekordem. Oni także niemiłosiernie zmęczeni byli, bo tak jak poprzednicy, na krawężniku usiedli i po papierosku zapalili. Po dwudziestu minutach, odpoczynku odjechali.

Ujrzawszy sąsiada przez okno, postanowiłem wyjść do niego, z zapytaniem czy znany jest mu termin zakończenia prac. Sąsiad z nieukrywanym sarkazmem, stwierdził, że we dwóch szybciej byśmy się uporali z tym zadaniem. Uznawszy że wykop jest dobrze zabezpieczony, udaliśmy się do domów. Dopiero o 16 zaczęło być gorąco. Moim oczom ukazała się kawalkada pojazdów: wielka wywrotka, takaż koparko-spycharka i cztery samochody ciężarowe. Pomyślałem, że jak nic, zaraz zacznie się rozkopywanie całej ulic. I cóż się okazuje, ten cały ciężki sprzęt, i ze dwudziestu chłopa chyba, do tej biednej małej dziurki, wydelegowane zostało. Przybyłe ekipy korzystniejsze wrażenie na mnie wywarły, bo zrazu za łopaty chwycili i dziurę dawaj powiększać. Zaciekawiony postępem prac, podszedłem do wykopu i oczom moim niemalże krater się objawił. Dwóch jegomości którzy weń weszli, całkowicie schowani w nim byli.

Kiedy już „szeregowcy” ową dziurę dostatecznie przysposobili i do pękniętej rury się dostali, do akcji wkroczyła koparka. Łychą swą potężną za rurę chwyciła i jednym pociągnięciem niczym chory ząb, z ziemi wyrwała. Ot, chwaty pomyślałem, teraz to już robota pójdzie jak po maśle. Rura na pobliskim klombie złożona została i do wykonania zadania zawezwano wywrotkę. Ziemia, która uprzednio wykopana została, teraz przez koparko-spycharkę na nią ładowana była.

Rozwój sytuacji napawał optymizmem, bo i ludzi dużo i sprzęt ciężki... Nagle do moich drzwi robotnik w niebieskim drelichu zapukał, z prośbą o przestawienie auta, bo to nieopatrznie na hydrancie stoi. Przestawiłem więc samochód i nieśmiało zapytałem się, kiedy prace zakończone zostaną, a tym samym wszystkie niedogodności.
Robotnik z miną człowieka od którego wszystko zależy: - Panie, my tu rurkie chwilowo podłączymy, coby sąsiad z całą rodziną wodę mieć mógł.
Na to ja, przybrawszy poważną minę: - Panie, a według Pana, co oznacza termin chwilowo?
- No wie Pan, może do jutra, może przez tydzień? - wypluł przyklejonego do warg papierosa i hydrant zaczął odkręcać.

Po chwili woda zalała ulicę, a mnie o mało krew nie zalała. Tak oto z prostej wydawałoby się czynności, zrobił się niemalże plac wielkiej budowy. W tym wszystkim jednak cieszy mnie fakt, że wbrew obawom sąsiada nie pozbawiono mnie wody. Nie wiem tylko czy powstrzymam się od patrzenia przez okno, kiedy to sąsiad z całą familią do hydrantu zaiwaniał będzie. Bo ów zawór wodny, nie gdzie indziej jak trzy metry przed moim domem stoi.

Zobacz także:

Mariusz Wójcik OFFline profil autora

Autor: Mariusz Wójcik

Napisz do autora

Artykuły (103) Galerie (31) Średnia ocen (2.45)

Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska

O mnie: http://stronasztuki.pl/ksiazka/mariusz-wojcik/felietony-katofoba/342.html

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Stefania Najsarek 13.08.2008 19:53

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 21

No proszę; już prawie 19 lat mija jak poległa gospodarka socjalistyczna, a wraz z nią PRL-owski robotnik, a tu nic się nie zmieniło! :))
Plus.
I

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.