Pozycja materiału w rankingach:
Krzysztof zasłabł, kiedy zażył leki przeciwko zapaleniu ucha i ostrym bólom głowy, jakie przypisał mu lekarz rodzinny. Wezwane pogotowie niespodziewanie odwiozło go do... psychiatryka.
Psychiatrzy złamali wszystkie możliwe normy prawa polskiego i międzynarodowego - opowiada matka.Zobacz także:
Artykuły
(33)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 50 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Psychiatria. Niby wszyscy wiemy, czym jest, ale... "Normalny" człowiek rzadko zastanawia sie, co dzieje się za murami klinik psychiatrycznych i kim są ci, o których utarło się mówić "wariaci". O specyfice psychiatrii, o jej praktykach i braku... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Janina Bieleńko 08.07.2010 10:05
"Choroba psychiczna nie jest diagnozowana na bazie obiektywnych symptomów, a na subiektywnym postrzeganiu ,,pacjenta'' przez obserwującego lekarza." Proponuję do przeczytania artykuł o eksperymencie prof. Davida Rosenhana http://www.eioba.pl/a107310/eksperyment_rosenhana_jak_latwo_zostac_schizofrenikiem
Najbardziej tragiczne w tej, zwyczajnie nieodpowiedzialnej nadgorliwości lekarzy psychiatrów, zadufanych w swoją wszechwiedzę i nieomylność w diagnozowaniu stanów psychicznych, jest faszerowanie pacjentów psychotropami. Skoro już człowiek jest w szpitalu, pod nadzorem i swoim zachowaniem nie zagraża sobie ani innym, te pierwsze dni powinny być tylko obserwacją! Lekarze, którzy tkwią w tym środowisku, chyba nie zdają sobie sprawy jak wiele reakcji przymusowo zatrzymanego wynika nie z choroby a ze zwyczajnego instynktu samoobrony. Z nie godzenia się na łamanie praw, w które normalny człowiek wierzy i próbuje egzekwować. Za murami psychiatryka naturalne w tej sytuacji zachowania są interpretowane na niekorzyść pacjenta. A już opiniowanie jego zachowań po podaniu psychotropów, które wpływają na świadomość, mowę, mimikę, wpędzają w otępienie i senność - to już początek końca. Nawet rezygnacja pacjenta z walki o swoje prawa i "normalne" zachowanie niczego już nie zmienią.
"Jak się szybko okazało - czytam w relacji z eksperymentu Rosenhana - ich wzorowe zachowanie nie zmieniło niestety postaci rzeczy, a raz wypowiedziana diagnoza okazała się już nieodłączną i stygmatyzującą etykietą pacjenta."
Pozostaję z nadzieją, że Krzysztof już nigdy nie będzie potrzebował pomocy takich lekarzy.
Jadwiga Kowalczyk 08.07.2010 06:10
http://www.odnalezcsiebie.pl/przew.asp?por=1
Anna Krajewska 07.07.2010 19:49
Przeczytałam......,czytam ponownie-matrix.
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)