Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17477 miejsce

Pele na stadionie chorzowskim 48 lat temu

Stadion w Chorzowie pomieścił rekordową ilość kibiców. Publiczność krzyczała na przemian : Pol gol! oraz Pele, Pele! Król piłki nożnej doprowadził do zwycięstwa FC Santos. Jego drużyna wygrała wtedy z naszą 5:2.

Pele / Fot. Zdjęcie umieszczone w domenie publicznej. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Pele.jpgW 1960 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się mecz towarzyski FC Santos z Kadrą PZPN.

25 maja był dniem słonecznym i bardzo ciepłym. Kibice już od wczesnych godzin rannych zjeżdżali na stadion. Obciążone do maksimum tramwaje kursowały częściej niż zazwyczaj, a potem jeden za drugim. Ludzie byli w nich ściśnięci, upchani jak "śledzie", wisieli na zewnątrz na stopniach tramwaju jak winogrona. Nikt jednak nie wypadł, nikomu ręki nie urwało, choć kibice wisieli na jednej nodze i jednej ręce. Doskonale pamiętam ten dramatyczny widok szczególnie z drogi powrotnej po meczu.

Ledwie kilka samochodów Ifa oraz P70 (z przydziałów dla przodowników pracy) kilka Warszaw, a nawet kilka przedwojennych modeli fiata, “dostojnie“ ulicą Chorzowska do parkingu pod samym stadionem dojechało. Korków nie tworzyły nawet autobusy zakładowe wielokrotnie kursujące z kibicami. W tych najlepszych czasach Stadionu Śląskiego, kiedy nie było wymagań krzesełkowych i stref ochronnych, mogło tam wejść nawet 110 tysięcy widzów, z czego co najmniej 20 tysięcy stało na koronie. Oficjalnie stadion mieścił wówczas 80 tysięcy widzów na miejscach siedzących i 20 tys. − stojących.

Atmosfera była wspaniała

Ogromne emocje towarzyszyły od pierwszego gwizdka. Mecz był transmitowany przez katowicką telewizję, która dopiero co raczkowała. Przekazywała czarno – biały obraz, a z powodu źle ustawionych anten na dachu, widać było czasem dwie piłki. Odbiorniki Orion lub Belweder były rzadkością. Mimo to, moi koledzy szkolni widzieli w jakiejś świetlicy gdy na ekranie biłam brawo i podskakiwałam z radości. Zajmowaliśmy miejsca kilka metrów od kamery. Mieliśmy bilety z puli dla klubów sportowych w sektorze sportowym, nieopodal sprawozdawców radiowych. Kilka rzędów i miejsc wokół nas zajmowali sportowcy i działacze z GKS-u, Baildonu i innych klubów. Nieopodal mnie kibicowała pani Jadwiga Jędrzejowska, pierwsza dama polskiego tenisa, pan Roman Niestrój i wielu innych znanych sportowców. Stadion był pełny po brzegi, było bardzo głośno, ale spontanicznie i sympatycznie.

Oranżada i lemoniada

Wówczas chyba nikt nie zabierał na stadion piwa lub innych napojów alkoholowych. Pamiętam natomiast, że lemoniadę i oranżadę sprzedawał roznosiciel ze skrzyni na pasku przez ramię. Publiczność kibicowała naszym, ale nikt nie mógł się oprzeć emocjom i wszyscy krzyczeli nawet w chwili gdy Pele miał już piłkę „na nodze“: Pele, Pele!!!. A za chwilę: Pol! Gol! dopingując Ernesta Pola. Pani Jadzia (jak pozwalała się nazywać) krzyczała także i mocno biła brawo obu gwiazdom piłki. Lecz gdy 20 letni Pele był sam na sam z bramkarzem zapadała cisza, a potem znów brawa i okrzyki zachwytu dla wirtuoza piłki! Mnie się wydawało, że Pele tańczył z piłką, jemu piłka po prostu przyklejała się do nogi. Siedem bramek w jednym meczu, to był mecz! Najlepszym dowodem jest to, że dzieckiem będąc zapamiętałam go tak dobrze. Niestety nie pamiętam, poza Ernestem Polem, pozostałych nazwisk składu polskiej drużyny, którą była kadra PZPN. Chorzowski mecz zakończył się wynikiem pięć do dwóch dla gości. To Pele poprowadził FC Santos do zwycięstwa. Być może w archiwach TV Katowice jest gdzieś zapis filmowy z tego meczu, a wówczas były to zwykłe filmy taśmowe czarno-białe.

Ten pamiętny mecz, był jedynym do dziś występem Pele w Polsce

Pele, urodził się 23 października 1940 jako Edson Arantes do Nascimento. Zaledwie po pięciu latach grania był już sławnym na świecie „ Pele“, napastnikiem brazylijskiego FC Santos i królem strzelców. Po 22 latach „tańczenia z piłką“ Pele został piłkarzem wszech czasów. Prawie 18 lat grał w FC Santos, potem w amerykańskim Cosmosie, w październiku 1977 roku zakończył karierę czynnego piłkarza. Strzelił 1281 goli w 1363 meczach. W jednym z meczów strzelił osiem bramek. W reprezentacji Brazylii strzelił 77 bramek w 92 meczach. Oprócz trzykrotnego Pucharu Świata dwa razy zdobył Puchar Interkontynentalny i Klubowy Puchar Ameryki Południowej. W 1959 roku z reprezentacją zdobył drugie miejsce w mistrzostwach Ameryki Południowej i tytuł króla strzelców. (źródło: biografia Pele)

Ernest Pol
Zapisał się na kartach historii polskiej piłki. Liczba strzelonych przez Ernesta Pola bramek - 186 w ekstraklasie - jest do dziś rekordowa w polskiej piłce nożnej. Encyklopedia piłkarska FUJI uznaje Ernesta Pola za najlepszego polskiego piłkarza w 1959, 1961 i 1964. Ernest Pol zmarł w 1995 roku w Niemczech.

Dziś na czas finału, świat zaczarowany piłką spędzi dwie godziny przed ekranami różnej wielkości. Ciekawe czy oglądać będziemy go, w pewnym sensie razem z „królem piłki nożnej“? Pele w Brazylii, a my u siebie w domu?

PS Na mecz FC Santosu przyjechał specjalnie mój 75-letni dziadek, który ze swoja laseczką i kapeluszem poszedł po meczu do szatni pogratulować Pele. Brazylijski, piłkarz zrobił dobre wrażenie
bardzo sympatycznego dwudziestolatka. Tam w szatni, był w rozmowie bezpośredni, ujmował nadzwyczajną skromnością, tak więc przy swoim wzroście 170 cm wcale nie był "większy" od mojego dziadka, przecież niższego o pięć cm. Dziadek mój był piłkarzem już w 1906 oraz jednym z pierwszych graczy ŁKS przed I wojną światową. Zdjęcia umieściłam: tutaj.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

To był mecz. Przegrana cieszyła!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Mańka
  • Jerzy Mańka
  • 07.05.2012 13:05

Oczywiście Stadion Śląski -Stadionem Narodowym.Brawo Pani Barbaro,gratuluję!!!
Pozdrawiam,
jerzy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobno odbywa się plebiscyt, głosowanie , który stadion polski ma zostać narodowym stadionem.
Ja głosuję za stadionem Śląskim, nie tylko ze względu na to , że gościł na nim Pele. To stadion chwały polskiej piłki. Górnika Zabrze. Przetrwał, gdy tymczasem po jego rówieśniku)prawie) i konkurencie stadionie 10 lecia w Warszawie nie ma już śladu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

o rany! to już 51 lat temu od tego meczu. Ależ czas leci.;) ;(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam, że nie wiedziałem o tym spotkaniu :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, cieszę się, że się przydały te wspominki o piłce kopanej i emocjach z nią zwizanych.

Asenie, ogormne dzięki za linki. Nie pamiętałam dokładnej godziny meczu, lecz tylko popłudnie. A na bilecie jest. ! cena 35 złotych to było kupa forsy. Ale to już inny temat.

Przyznam się Wam, że to był jedyny w moim życiu mecz , który oglądałam z trybun stadionu. To było duże przeżycie dzięcięce, więc tym bardziej mocne... Dziś jednocześnie ten sam mecz, o tym samym czasie może oglądać cały świat. Gdy tymczasem wówczas tylko "wybrańcy". To jest niesamowite.

Natomiast przypomniało mi się , że Pele miał 11 na plecach. Nie będąc pewna szukałam w hiszpańskiej wikipedii i znalazłam, że Pele miał przez wszystkie lata zarezerwowan swój numer 11. Tak, więc z moją sklerozą nie jest jeszcze tak źle.;))
Pozdrawiam serdecznie z środka Alp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe przeżycie z dzieciństwa. Bez względu na to czyje. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przed chwilką otrzymałam maila od sympatyka piłki nożnej. Pisze , że w meczu tym grał również legendarny Gerard Cieślik z Ruchu Chorzów.
Ten z radiowch wiadomości sportowych " Oj, Strzela Cieślik,strzela ! JEST !"
Wprawdzie od 1959 roku przeszedł na ławkę trenerską swojego klubu, to jest nie wykluczone , że jako reprezentacja PZPN grał również w tym meczu. Nic dziwnego, kto by nie chciał biegać za piłką po murawie obok sławnego Pele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.