Facebook Google+ Twitter

Pełna wątpliwości, czyli czy dobrze wybrałam?

Cameron i ja - jesteśmy do siebie podobne. I to w co najmniej 10 aspektach. Jakich - przeczytajcie sami. Zapraszam!

 / Fot. Materiały prasoweDoktor Cameron - piękna, młoda, utalentowana - czyli prawie zupełnie jak ja :). No, może fizycznie nie jesteśmy do siebie podobne - ona eteryczna blondynka, ja o pełniejszych kształtach szatynka, ale przecież nie jest to najważniejsze. Łączy nasz coś innego. A co? Przeczytajcie sami.

Po pierwsze - chęć pomagania. Nie ważne komu, ważne że robi się żal i... no właśnie. Nie bacząc, czy jestem w stanie, czy to dobry pomysł, chcę pomóc. Bo sama się wtedy lepiej poczuję, bo tak trzeba, bo nie wypada odmówić. Asertywność to nie jest nasza mocna strona - Cameron i moja. Po prostu takie już jesteśmy, i nic się na to nie poradzi.

Po drugie - wątpliwości. Czy dobrze zrobiłam, czy to był słuszny wybór. A może trzeba była postąpić inaczej? Zadręczanie siebie - i także otoczenie - własnymi przemyśleniami, wątpliwościami. Prośbami o radę, z których większość tylko przeszkadza a nie pomaga. Trochę więcej pewności siebie - proszę Cię, Cameron, pomóż!

Po trzecie - szukanie autorytetu. Czy zostaniesz moim guru? Czy będziesz moim przewodnikiem? Czy mogę się od Ciebie uczyć? I tylko ciągle mam wątpliwości (ach, znowu one) - czy House to najtrafniejszy wybór?

Po czwarte - dojrzewanie. Cameron dojrzewa, z odcinka na odcinek staje się coraz bardziej pewna siebie. Zaczyna siebie doceniać, coraz częściej wie, że ma rację i potrafi tego dowieść. Oby tak dalej - ja też tej pewności potrzebuję!

Po piąte - analiza. Analizuję, szukam odpowiedzi dlaczego właśnie tak, a nie inaczej. I robię to tak długo, aż nie będę miała pewności. Z Cameron jest podobnie - analiza to nasze credo.

Po szóste - rozum. W niego wierzymy ponad wszystko. Uczucia często schodzą na plan dalszy - bo tak wiele one kosztują. Szczególnie w życiu prywatnym. I tylko czasem, gdy nikt nie widzi, modlimy się o cud. Bo życie bez wiary w cuda byłoby nie do zniesienia!

Po siódme - jestem kobietą i jestem z tego dumna. Cameron też. Choć zdaje sobie sprawę ze swej atrakcyjności, nie stara się jej wykorzystać. Wiemy, że nie ustępujemy mężczyznom i nie jesteśmy głupie. Współdziałamy z nimi jak równy z równym, a swe relacje opieramy na wzajemnym szacunku. Nie oczekujemy taryfy ulgowej, nie chcemy wojny płci. I to się nam chwali. Brawo, Cameron.

Po ósme - jesteśmy lekarzami. Obie. Dlatego wiemy, jakie dylematy są naszym chlebem powszednim. Wiemy, co oznacza bezradność, gdy nie potrafimy pomóc. Wiemy, jak trudno czasami jest rozmawiać z chorym. Wiemy, co oznacza szukać rozwiązania. I jak smakuje radość zwycięstwa, gdy udaje się pomóc.

Bo po dziewiąte - nie jesteśmy zimnymi maszynami, tylko ludźmi z krwi i kości. I obie wiemy, jak wiele kosztuje nasz zawód, jak wiele od nas wymaga. Także, a może przede wszystkim - wysiłku emocjonalnego.

Bo po dziesiąte - nie wystarczy być dobrym lekarzem, trzeba być dobrym człowiekiem. By się nie pogubić i zawsze wiedzieć dokąd się idzie. I tego niestety czasem brakuje Housowi, ale nigdy nie Cameron. I mam nadzieję, że mi także nie. Dlatego Cameron i ja jesteśmy podobne. Przede wszystkim dlatego!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Mam wrażenie, że większość kobiet ogladających House'a widzi w sobie Cameron, ale bardzo chciałoby być jak dr Cuddy :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.