Facebook Google+ Twitter

Perypetie przyszłych magistrów czas zacząć...

Obrona to kulminacyjny punkt kilkuletnich studiów. W przygotowaniach do niej towarzyszyłam kilku studentom politologii Uniwersytetu Opolskiego.

opolscy politolodzy tuż po obronie / Fot. archiwum autorkiZaczynając studia nikt nie myśli o pracy magisterskiej. Tak naprawdę, nawet na czwartym roku mało kto się nią zajmuje. Co prawa promotorzy już wybrani, ale w końcu jest jeszcze dużo czasu… Czas jednak płynął nieubłaganie.

Trudne początki



– Pod koniec czwartego roku zrobiłem wstępny plan pracy, zebrałem materiały, potrzebne ustawy itp. Pisać zacząłem dopiero na przełomie 2006 i 2007 roku – przyznaje Paweł. – Pierwszy rozdział napisałem między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Potem spocząłem na laurach, strasznie się rozleniwiłem. Zresztą, miałem na głowie wiele innych rzeczy. Wszystko wydawało się ważniejsze od magisterki – mówi Kamil. Gosia postrzega to trochę inaczej. – Ponieważ ta magisterka była drugą, którą pisałam w przeciągu krótkiego okresu, to pisało się ciężko, głównie ze względu na brak emocji związanych z „z wielką niewiadomą” pracy magisterskiej czy samej obrony. Cała magia zniknęła po zeszłorocznym egzaminie. Jej również trudno było się zabrać za pisanie. - Masz świadomość, że tyle czasu i energii , które potrzebne są do napisania takiej pracy w końcu okazują się śmieszne, ponieważ całość obrony trwa ok. 10 minut. Jest sympatycznie i miło, promotor i recenzent prawią same komplementy, a recenzje to istne „laurki”… - mówi ze szczerością. W przypadku niektórych seminarzystów były też problemy z połączeniem równoczesnego pisania i pracy zawodowej. – Udało mi się dostać pracę w szkole. Tylko kilka godzin w tygodniu, ale i to sprawiało mi kłopoty. Najbardziej uciążliwe w łączeniu tych dwóch kwestii było to, że godziny pracy kolidowały mi z godzinami wyznaczonymi na seminarium. W rezultacie rzadko spotykałam się z promotorem i swoją pracę pisałam bardzo intuicyjnie – mówi Marta.

Termin



Opamiętanie przyszło w okolicach kwietnia. Wtedy wstępnie ustalono, że obrona będzie 12 czerwca. W sumie, większość osób z seminarium była zadowolona. Magda – bo wychodzi za mąż i chce się w spokoju przygotować do ślubu. Gosia – bo w końcu będzie mogła normalnie pracować. Ewa – bo ma już zarezerwowany bilet za granicę. Pozostało tylko napisać pracę…
– Nagle okazało się, że tak naprawdę na pisanie zostało tylko kilka tygodni. A ja dopiero zaczynałem drugi rozdział – wspomina Kamil. Okazało się jednak, że presja czasu bardzo mobilizuje. Niestety, nie wszyscy zdołali się zmieścić w terminie. – Ja niestety nie będę się bronić z resztą ludzi z mojego roku – z żalem przyznaje Marta. – Nie zdążyłam oddać magisterki w terminie. Spóźniłam się o 2 tygodnie. Teraz jest już gotowa, ale – z racji terminów – obronę mam dopiero pod koniec miesiąca. Strasznie żałuję, bo będę sama. Ze znajomymi zawsze raźniej, no i stres mniejszy.

Rejestracja



Większość prac została zarejestrowana pod koniec maja. Seminarzyści odetchnęli z ulgą.
– Kilka ostatnich dni spędziłem przed komputerem. Bawiłem się z „techniką” – formatowałem gotowy tekst, poprawiałem przypisy, sprawdzałem literówki, marginesy itp. Teraz w końcu mogę porządnie odpocząć – cieszy się Paweł. Nie wszyscy są jednak w tak komfortowej sytuacji. – Ja robię program dwóch lat studiów jednocześnie. Pracę magisterską oddałem, ale została mi jeszcze sesja z IV roku. Wszystko musiałem zdawać indywidualnie. No i tak się złożyło, że jednego dnia mam 3 egzaminy i 3 zaliczenia – prawdziwy maraton. Na razie nie ma więc czasu na słodkie lenistwo – martwi się Kamil.

Formalności



Kiedy praca jest już napisana najbardziej denerwujące są wszechobecne formalności.
– Skończyłam kosmetykę pracy w połowie maja i rozpoczęłam walkę z dziekanatem – żali się Gosia. – Te wszystkie formalności, obiegówka itp. Kompletną głupotą jest dla mnie bieganie po akademikach i rozliczanie się z „pościeli”, jeżeli ja mieszkam w Opolu od zawsze i w akademiku bywałam wyłącznie na imprezach... – denerwuje się. Najgorsze jest to, że ma porównanie z innym Uniwersytetem i Opole naprawdę nie wypada najlepiej. – Wiele informacji dotyczących, czy to seminarium, czy już formalnego składania pracy i samej obrony było non stop zmienianych. We Wrocławiu wszystko było na piśmie, jasno i klarownie. Tu zmieniało się w zależności od tego, kto co usłyszał. Raz mają być pytania ze studiów na obronie, tydzień później już nie itd. Paranoja… – irytuje się, zresztą nie bez powodu.

Obrona



12 czerwca, godzina 8.30. Wszyscy pojawili się w budynku Collegium Civitas zwarci i gotowi. Wszyscy, oprócz członków komisji… W końcu się zaczęło. 15 – 20 minut na osobę to nie tak dużo, ale czekającym na swoją kolej czas się strasznie dłuży. – Pełna mobilizacja. Obrona to niby tylko formalność, ale ręce i tak się trochę trzęsą – przyznaje Kamil. W końcu jednak każdy doczekał swojej kolejki. Twarze po wyjściu są uśmiechnięte…

Co dalej?



Już po wszystkim. Okazuje się, że nerwy były niepotrzebne. A jednak doświadczeni wcześniejszymi obronami znajomi mieli rację. Teraz można usiąść, wypić ostatnie studenckie piwo i pomyśleć, co dalej. No właśnie… Magda się rozwesela. – Co po studiach? Podróż poślubna… Rower, książki, praca – bo na szczęście ją mam. A potem? Mamy kilka pomysłów na życie, ale wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie. Paweł jest mniej optymistyczny: – W zależności od tego, co się uda. Albo praca w Polsce, jeśli ją znajdę, albo wyjazd zagranicę, ale to się jeszcze okaże.
Ewa jest pewna, że wyjeżdża. – Ale tylko na wakacje! Lecę już 20 czerwca – śmieje się. – Dlatego zależało mi na jak najszybszej obronie. Jednak zanim wyjadę, wyszaleję się w Chorzowie. W końcu w grają Pearl Jam i Linkin Park. To będzie mój pierwszy koncert z wyższym wykształceniem – dodaje z satysfakcją. Kamil wie jedynie, że nie chce zostać w Opolu. O reszcie pomyśli, gdy wróci z wakacji. Żadnych wątpliwości nie ma jedynie Gosia. – Mam pracę na miejscu, nie muszę nigdzie wyjeżdżać. Nie planuję rewolucyjnych zmian. Może więcej wolnego czasu…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Najlepszą obroną jest - atak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) Obrona to przecież nic strasznego - jeśli ktoś cokolwiek robił przez kilka miesięcy i pokazywał się promotorowi raz na dwa tygodnie to nie ma szans żeby coś mogło pójść źle:) Z resztą po zmianie sposobu oceniania, kiedy to na ocenę dyplomową w 3/5 wpływa średnia ze wszystkich lat studiów, jest szansa na w miarę obiektywny wynik, uwzględniający cały okres nauki, a nie te 4, 5 miesięcy. Co innego porażkowy program antyplagiatowy, obowiązujący m.in. na UMCSie... Studenci tej uczelni wiedzą chyba o co chodzi :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie wiem jak pawel, ale kamila do woja na szczescie nie wezna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, ja mam w domu tegoroczną panią magister i wiem, o czym mówisz. Przeżywałam to wszystko razem z nią :) Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie się czytało;] +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ oczywiście za tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł i Kamil mogą być zaskoczeni, jak odbiorą bilecik do wojska i wtedy wszystkie plany pójdą ho ho.... Ot to jest perypetia przyszłego magistra w tym kraju :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.