Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26483 miejsce

Peter Schlagwein z Goch - człowiek, którego podziwiam

Peter Schlagwein z Goch był człowiekiem niecodziennych cechach charakteru. W wieku 20 lat zaczął sprzedawać nagrania muzyczne. W wolnych chwilach pogłębiał swoją wiedzę, a nade wszystko uczył się języków obcych.

Dlaczego czując ostatnie dni, podarował mnie książkę, na podstawie której zrobił majątek ? Tytuł w tłumaczeniu na j.polski : "Poprzez kierowanie ludźmi do sukcesu". / Fot. Piotr WierzbickiJego ulubioną książką, która stanowiła podstawę jego działalności handlowej i która pomogła mu osiągnąć sukces to "Durch Menschenfuhrung zum Erfolg", co w języku polskim brzmi "Poprzez kierowanie ludźmi do sukcesu". Książkę tę napisał Dale Carnegie. Książka ta stała się fundamentem do kształtowania kapitalizmu i zasad postępowania w zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Willa przy kompleksie restauracyjno-hotelowym "Kamena" w Nowogardzie, dawniej żłobek, przedszkole. Dzisiaj ruina, grozi zawaleniem. Jest wykorzystywana jako melina do spożywania alkoholu i jako noclegownia dla bezdomnych. / Fot. Piotr WierzbickiPonieważ pan Peter wykształcił się w kierunku prowadzenia działalności handlowej, płyty CD, którymi handlował schodziły jak ciepłe bułki. W pewnym momencie stwierdził, że jego kiosk staje się coraz mniej opłacalny. Spośród klientów wybrał sobie najbardziej prężnych i najbardziej godnych zaufania i zatrudnił ich do dystrybucji sprowadzanych przez niego płyt CD. Sprzedał kiosk i założył firmę, hurtownię płyt CD we własnym domu. Hurtownia rozrastała się szybko, co spowodowało konieczność stworzenia firmy kooperującej z innymi. Po tym jak został oszukany przez wspólnika, wszedł na drogę arbitrażową. Wygrał sprawę w sądzie, przejął firmę wspólnika i tak stał się jednym z większych sprzedawców płyt CD w Niemczech.

Pan Peter miał nowe hobby. Jeździł po Niemczech i brał udział w przetargach. Szybko zorientował się jakie jest zapotrzebowanie w krajach byłego "bloku wschodniego", jakie są relacje cenowe w poszczególnych krajach i postanowił w latach 90-tych założyć firmę w Polsce, sprzedającą maszyny rolnicze ze szczególnym nastawieniem na kombajny zbożowe. Zalążek firmy "Peter Schlagwein sp. z o. o." powstał w Nowogardzie.

Willa stojąca obok kompleksu hotelowo-gastronomicznym "Przystań" i "Kamena" w Nowogardzie. Dawniej żłobek i przedszkole a dzisiaj grozi zawaleniem, bo? W chwili obecnej jest użytkowany jako hotel dla bezdomnych i jako melina. / Fot. Piotr WierzbickiPan Peter przebywał w Polsce co miesiąc przez siedem dni, a codziennie kontaktował się telefonicznie. Pracownik, Polak, którego wynajął, otrzymał na początek 20 tysięcy marek. Dla milionera była to kropelka w oceanie, a cel iście diabelski. Tak testuje się ludzi na wysokie stanowiska. Ów pracownik przychodził jednak do pracy o godz 9 z butelką pół litra czystej zwykłej. Wypijał ją do godz 11 - 12 i zamykał działalność by pospać. Teraz widzę go czasami, jak idzie po ulicy z fioletowym nosem.

Przez firmę przewinęło się wielu ludzi, aż w końcu wyselekcjonowano najlepszych. Byli to pan Waldek i pani Ewa. Ja dołączyłem do tej firmy w 1996 roku. Podobały mi się reguły ustanowione przez szefa. Pełna i całkowita lojalność względem polskiego prawa!

Kiedy przyszedłem do firmy, każdy pracownik administracji musiał wykonać raport z dziennej działalności w punktach i przefaksować do centrali. Kiedy przyjechał, kontrolował proces realizacji. Strony uczestniczące w umowie musiały wyjść z tego zadowolone, albowiem jak mawiał właściciel: " Nie ma biznesu i interesu bez obopólnego sukcesu". Klient niezadowolony już do tej firmy nie wróci.

W tamtym czasie pracownicy w innych firmach zarabiali po 3 zł/godz, góra 3.50 zł/godz. Na mój wniosek w naszej firmie podniesiono stawkę do 8 zł. Wiedziałem, że czasu jest niewiele, a do założenia firmy produkującej minikoparki w Nowogardzie potrzeba było większego kapitału. Ja nie byłem zwolennikiem rozwiązania, aby właściciel jeszcze więcej dokładał do kapitału zakładowego z własnej kieszeni.

Willa nad jeziorem w Nowogardzie, przy kompleksach hotelowo-gastronomicznych "Kamena" i "Przystań". Dawniej żłobek, przedszkole. Dzisiaj grozi zawaleniem. Obecnie hotel dla bezdomnych i jako melina. / Fot. Piotr WierzbickiFirma ma być tak prężna, żeby powiększała się na własnej bazie kapitałowej. Po dwóch latach poczułem się przeciążony, czasami trasy przekraczały 800 km, krótki sen i z powrotem do firmy. W 1998 miałem pierwszy zawał i później pomagałem tylko w sprawach zleconych. Nadszedł czas złej koniunktury i Pan Peter wstrzymał działalność firmy.

Spotkałem się z nim kilkakrotnie. Zawsze towarzyszył mu dzielny pies Nicki. Nicki miał nawet możliwość uczestniczenia na rozprawach sądowych. Wysoki sąd był wyrozumiały i uwzględniał wniosek o udział Nickiego w rozprawach.

Często wspominam słynną licytację willi która wcześniej była żłobkiem-przedszkolem przy kompleksach gastronomiczno-hotelowych " Kamena " i " Przystań " w Nowogardzie. Nie pamiętam od jakiego minimum zaczęła się ta licytacja, ale gdzieś od 60 tysięcy zł. Licytacja rozhuśtała się do 170 tysięcy zł, podniesiona przez Pana Petera. Zanim młotek uderzył trzeci raz, cena podniosła się do 175 tys. zł. Nie przewidzieli, że jest arcymistrzem w licytowaniu. W trakcie licytacji wyczuł podstęp, ponieważ wartość tego typu domów w owym czasie
kształtowała się na wysokości 70 do 100 tys zł.

Pies Nicki był wyuczony, że na określony sygnał (którego ja nie znałem) kręcił głową. Pan Peter popatrzył na psa a ten pokręcił głową i tak zakończyła się licytacja. Willa stoi do dzisiaj i popada w ruinę. Obecnie służy jako pijacka melina i jako "hotel" dla bezdomnych, co widać wyraźnie na załączonych zdjęciach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawa historia i do tego prawdziwa....gratuluję Piotrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe...5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kilka dni temu ten obiekt został podpalony a jest zabytkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A najgorsze jest to że pies zadecydował i zabytkowy dom stał się meliną i hotelem dla bezdomnych. Chociaż hotel można pominąć, jak mają mieszkać w kanałach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nicki miał piękny pogrzeb. Wpadł do basenu kąpielowego przy rezydencji szefa. Jest pochowany w Goch. Dawał nam dużo radości i zapału do działania. Szef nigdy pierwszy nie jadł, wiedząc że podopieczny jest głodny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.02.2010 20:04

Arcyciekawa historia. Tym bardziej interesujące, że pisane przez naocznego świadka. 5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze - widac z tego, że kapitalizm, nawet z psią głową zdaje egzamin, pod warunkiem, że pracownicy nie załatwiaja wzszystkiego "przelewem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak więc można kierować firmą nie będąc na miejscu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.