Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51292 miejsce

"Pick and Roll" - 21. edycja!

Współautorzy: Tomasz J

Odrobina koszykarskiego szaleństwa prezentowanego w Polskiej Lidze Koszykówki oraz amerykańskiej lidze NBA w zgrabnym tygodniowym podsumowaniu. "Pick and Roll" po raz 21. Tomasz Jośko, Daniel Kur – zapraszamy!

Polska Liga Koszykówki


Na parkiecie...



Zawodnik Śląska Dawan Robinson. / Fot. PAP Tomasz WojtasikLedwie 6 dni wystarczyło, by w Dominet Bank Ekstralidze doszło do wyłonienia pierwszych półfinalistów fazy play off. W grze o mistrzostwo Polski pozostał obrońca tytułu Prokom Trefl Sopot, wicemistrz kraju Turów Zgorzelec oraz Śląsk Wrocław. W rywalizacji do trzech zwycięstw wciąż zmagają się, zgodnie zresztą z przewidywaniami, Anwil Włocławek oraz Polpak Świecie.

Ćwierćfinały rozpoczęły się 16 kwietnia, a dla większości drużyn zakończyły się już w ostatnią niedzielę 21 kwietnia. Bez żadnych problemów, w błyskawicznym tempie rywalizację zakończył Turów Zgorzelec, który trzykrotnie pozostawił w pokonanym polu Kotwicę Kołobrzeg. Turów w każdym spotkaniu musiał sobie radzić bez swojego lidera Davida Logana, który jest kontuzjowany. Nie wpłynęło to jednak znacząco na rezultaty poszczególnych spotkań. To nie znaczy jednak, że Amerykanina nie brakuje trenerowi Saso Filipowskiemu. Turów na razie gra bez wyraźnego błysku, a koszykarze z Kołobrzegu mogli pokusić się o niespodziankę i wygrać ze słabiej dysponowanymi wicemistrzami Polski. Miało to miejsce w drugim spotkaniu, gdzie jeszcze w trzeciej kwarcie kołobrzeżanie prowadzili 43:47. Niestety fatalna czwarta kwarta pozbawiła podopiecznych trenera Sebastiana Machowskiego jakichkolwiek nadziei na końcowy sukces. Ostatecznie w każdym z ćwierćfinałowych spotkań Kotwica przegrywała co najmniej 6 punktami i odpadła z dalszej rywalizacji. A kibice Turowa powinni szczególne podziękowania za awans złożyć Thomasowi Kelatiemu, który we wszystkich spotkaniach zdobywał powyżej 20 punktów, będąc niekwestionowanym liderem drużyny i najskuteczniejszym graczem zespołu ze Zgorzelca.

Logo naszego magazynu. / Fot. logoW półfinale Turów zmierzy się ze Śląskiem Wrocław, który wyszedł zwycięsko z pasjonująco zapowiadającej się rywalizacji z Atlasem Stalą Ostrów. Wrocławianie po dogrywce przegrali 80:85 w pierwszym spotkaniu u siebie, co zapowiadało spore emocje w następnych meczach. Śląsk wybronił się w drugim meczu pewnie wygrywając 84:75. Rywalizacja przeniosła się do Ostrowa i wydawało się, że koszykarze Atlasa wykorzystają handicap w postaci wygranego spotkania na wyjeździe. Ale Śląsk po raz kolejny zadziwił skuteczna grą rodem z sopockiego turnieju o Puchar Polski i wygrał oba spotkania nie pozostawiając złudzeń sympatykom "stalówki" na awans do półfinału. W obu wyjazdowych spotkaniach Śląska, klasę pokazał lider zespołu, Rashid Atkins, będąc najskuteczniejszym graczem zespołu. W Atlasie zawiódł Ed Cota, słabiej zagrał Wojciech Szawarski, a jedynym koszykarzem, który zagrał za wysokim poziomie był Tommy Adams.

Trzecim półfinalistą, bez niespodzianki, został Prokom Trefl Sopot. Spotkania mistrzów Polski nie były jednak dla sopocian „spacerkiem”. Rywalizację w Trójmieście co prawda podopieczni Tomasa Pacesasa przeszli błyskawicznie, pewnie wygrywając oba mecze 82:74 oraz 84:65. Ale już w Koszalinie było znacznie gorzej. Pierwsze wyjazdowe spotkanie sopocianie wyraźnie przegrali 76:62, mimo fantastycznej gry Milana Gurovicia, zdobywcy 28 punktów. Jednak to właśnie serbski skrzydłowy przechylił szalę zwycięstwa na stronę Prokomu w ostatnim, jak się później okazało, spotkaniu tej pary ćwierćfinałowej. A o zwycięstwo było bardzo ciężko. AZS Koszalin prowadził po dwóch kwartach 50:42, ale koncertowa gra Gurovicia (8/11 rzutów za trzy – skuteczność 73 proc.!) w końcówce i zdobyte przez niego 33 punkty pozwoliły kibicom mistrzów Polski odetchnąć z ulgą. Ostatecznie sopocianie wygrali 66:91 i zakończyli rywalizację w stosunku 3-1.

Prokom wciąż czeka na rywala w półfinale, bo nadal trwa rywalizacja między Anwilem Włocławek a Polakiem Świecie. Na razie obie drużyny wykorzystały grę przed własną publicznością, wygrywając dwukrotnie mecze u siebie. Blisko wyjazdowego zwycięstwa Polpak był w pierwszym spotkaniu, gdzie Anwil minimalnie wygrał 75:74 po fantastycznym rzucie w ostatniej sekundzie Łukasza Koszarka Podobna dramaturgia towarzyszyła ostatniemu spotkaniu tych drużyn w Świeciu. Tym razem to Polpak szczęśliwie uniknął porażki, wygrywając 75:73. Znów w roli bohatera mógł wystąpić Koszarek, tym razem jednak piłka rzucona równo z kończącą mecz syreną nie wpadła do kosza. Skuteczność gry u siebie obu drużyn wskazuje Anwil Włocławek jako faworyta decydującego meczu, który odbędzie się dziś we Włocławku. Pozostaje mieć nadzieje, że znów o zwycięstwie decydować będzie musiał rzut rozpaczy w stylu Koszarka z pierwszego meczu pomiędzy Anwilem, a Polpakiem.

…i poza nim


Do zdrowia powraca lider Turowa Zgorzelec, David Logan. Amerykanin zaczął już normalnie trenować z drużyną, podczas gdy do niedawna ćwiczył indywidualnie, wykonując tylko te elementy treningowe, które nie obciążały zbytnio kontuzjowanej ręki. Powrót lidera zespołu ze Zgorzelca planowany jest na końcówkę rywalizacji półfinałowej z Asco Śląsk Wrocław, choć z klubu dochodzą wieści, że być może Logan będzie gotowy już na pierwsze spotkanie z Wrocławianami.

Bohater tygodnia


Milan Gurović – serbski skrzydłowy Prokomu Trefl Sopot uratował sopocian od kompromitacji w ostatnim meczu z AZS Koszalin i rywalizacji w piątym, decydującym starciu o awans do półfinału play-off. Gurović zdobył 33 punkty, w tym aż 8 „trójek”.

Cytat tygodnia


– Dla takich chwil warto grać w koszykówkę – kapitan AZS Koszalin Mariusz Bacik, o reakcji kibiców, którzy zgotowali swoim koszykarzom wielką fetę na trybunach, w podziękowaniu za udany sezon, mimo wysokiej porażki w ostatnim meczu z Prokomem i odpadnięciu z rywalizacji o mistrzostwo Polski.

Piątka tygodnia


Rozgrywający – Rashid Atkins (Asco Śląsk Wrocław)
Rzucający obrońca – Thomas Kelati (Turów Zgorzelec)
Niski skrzydłowy – Milan Gurovic (Prokom Trefl Sopot)
Silny skrzydłowy – George Reese (AZS Koszalin)
Środkowy – Erick Hicks (Polpak Świecie)

Trener – Rimas Kurtinaitis (Asco Śląsk Wrocław).

NBA


Na parkiecie…


Po długim i ciekawym sezonie regularnym czas przyszedł na fazę play off. Już pierwszy tydzień tego etapu rozgrywek przyniósł ciekawe rozstrzygnięcia. Na Wschodzie największą niespodziankę sprawili koszykarze Philadelphia 76ers, którzy pokonali w wyjazdowym meczu Detroit Pistons (90:86), drugą najlepszą drużynę ligi w sezonie zasadniczym. Niespodzianki nie było za to w pierwszym pojedynku Boston Celtics i Atlanta Hawks, który "Celtowie" wygrali różnicą 23 punktów (104:81). Po dwa mecze rozegrały pozostałe pary
zestawionych ze sobą ekip. Cleveland Cavaliers, mimo problemów, jakie można było zaobserwować w tej drużynie pod koniec sezonu, dwa razy pewnie pokonali Washington Wizards. Wydatna w tym zasługa LeBrona Jamesa, który w obu meczach rzucał minimum 30 punktów (w drugim spotkaniu Król zanotował dodatkowo 12
asyst i 9 zbiórek). Również dwa zwycięstwa w pierwszej rundzie mają już na swoim koncie Orlando Magic, którzy dwukrotnie okazali się lepsi od Toronto Raptors. W obu spotkaniach fantastycznie zaprezentował się center Orlando, Dwight Howard (w pierwszym meczu 25 punktów i 22 zbiórki, w drugim odpowiednio
29 i 20). Nas cieszy, że po raz pierwszy w historii w meczu play off w NBA zagrał Polak. Marcin Gortat, bo oczywiście o nim mowa, pojawił się na boisku na cztery minuty w niezwykle wyrównanym drugim meczu z Raptors. Wprawdzie miał zaledwie jedną zbiórkę, ale fakt, iż wszedł na parkiet w czwartej kwarcie przy wciąż nierozstrzygniętym wyniku, oznacza, że trener Stan van Gundy ufa Polakowi i jego koszykarskim umiejętnościom. Oby tak dalej!

Na Zachodzie, zgodnie z oczekiwaniami, dzieją się rzeczy wielkie. Wszyscy spodziewaliśmy się olbrzymich emocji, ale to, co działo się w pierwszym meczu między San Antonio Spurs i Phoenix Suns przerosło oczekiwania wszystkich. Do przerwy ośmioma punktami prowadzili Suns, którzy pewnie i spokojnie kontrolowali przebieg spotkania. W końcówce sytuacja wyrównała się. Na kilkanaście sekund przed końcem Michael Finley celnym rzutem za trzy punkty doprowadził do dogrywki. Ta była niezwykle wyrównana, zaś na 3 sekundy przed końcem na tablicy ponownie widniał remis, a to za sprawą Tima Duncana, który w kluczowym momencie trafił za trzy punkty (!). Ogółem Duncan zanotował 40 punktów i 15 zbiórek. Mecz na korzyść San Antonio Spurs rozstrzygnął Manu Ginobili, który pod koniec drugiej dogrywki skutecznie przedarł się przez obronę "Słońc". W drugim pojedynku między tymi drużynami również zwyciężyli podopieczni Gregga Popovicha, którzy w całej serii prowadzą już 2-0. Poza tym, na Zachodzie nie zawodzą faworyci. Pierwsza ekipa konferencji po sezonie zasadniczym, czyli Los Angeles Lakers, pewnie ograli Denver Nuggets 128:114. Równie mocno prezentują się koszykarze Utah Jazz, którzy dwukrotnie już dowodzili swojej wyższości nad Houston Rockets. Fantastycznie grają New Orleans Hornets, którzy również dwa razy ograli Dallas Mavericks. "Szerszenie" prowadzi niewiarygodny Chris Paul, który po słabej końcówce sezonu, gra teraz jak natchniony. Paul w pierwszym meczu zanotował 35 punktów i 10 asyst, w drugim odpowiednio 32 oczka i aż 17 razy asystował.

…i poza nim


Przyznano już pierwsze nagrody za sezon zasadniczy. Jeden z liderów Boston Celtics, Kevin Garnett, został uhonorowany nagrodą Obrońcy Roku. Garnett, rozgrywający swój dwunasty sezon w lidze otrzymał 493 punkty od 124 – osobowego gremium przyznającego wyróżnienie. Na drugim miejscu uplasował się ubiegłoroczny zwycięzca, Marcus Camby z Denver Nuggets. Trzecie miejsce zdobył Shane Battier z Houston Rockets.

Znawcy zajmujący się NBA docenili także Manu Ginobili’ego, z San Antonio Spurs. Argentyńczyk został uznany za najlepszego rezerwowego mijającego sezonu. Grający od pięciu lat w lidze Ginobili zdobywał w tym sezonie średnio 19,5 punktu na mecz, miał poza tym 4,5 asysty i 4,8 zbiórki w spotkaniu. Nas cieszy to, że trafnie wytypowaliśmy kandydaturę tego koszykarza do wspomnianej nagrody już tydzień temu. Oznacza to, że chyba trochę na rzeczy się znamy. Chyba.

Bohater tygodnia


Tim Duncan walczy z Shaquilem O'Nealem. / Fot. EPA LARRY W SMITH Dostawca PAP EPATim Duncan, San Antonio Spurs. Dwight Howard zrobił na nas ogromne wrażenie, podobnie zresztą, jak Chris Paul - obaj dominowali w rozegranych do tej pory meczach swoich drużyn w play off. Ale to Tim Duncan rzucił
trójkę, która doprowadziła do drugiej dogrywki w pojedynku z Phoenix Suns. Tim w tym sezonie próbował rzucać zza linii trzech punktów czterokrotnie, myląc się za każdym razem. Ostatecznie jednak trafił (za trzy i z formą), i to w najwłaściwszym momencie. Skojarzenia z Małyszem?

Cytat tygodnia


– Kompletnie nie wiedziałem, co się stanie, szczerze. Manu pobiegł z piłką do rogu, Shaq zostawił mnie i popędził ku niemu (…). Ja rzuciłem i miałem nadzieję, że się uda – Tim Duncan dla nba.com o opisanym powyżej rzucie.

Pierwsza piątka tygodnia


Rozgrywający – Chris Paul (New Orleans Hornets)
Rzucający obrońca – Kobe Bryant (Los Angeles Lakers)
Mały skrzydłowy – LeBron James (Cleveland Cavaliers)
Silny skrzydłowy – Tim Duncan (San Antonio Spurs)
Środkowy – Dwight Howard (Orlando Magic) / Pau Gasol (Los Angeles Lakers)

Uwaga – to wydanie naszego magazynu zostało zamknięte przed rozstrzygnięciami meczy rozegranych minionej nocy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Oj sorry, zapomniałem dać plusa. Czynię to teraz;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pick and Roll'a czytam z największą przyjemnością. Plus dla Was.
No cóż, Spurs to Spurs - zawsze trafiają z formą na play- offy. Najnudniejsza gra w NBA, ale jakże skuteczna...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niby nie, ale jakby już...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chociaż rywalizacja się jeszcze nie skończyła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może źle się wyraziłem. Kolejny sezon, którym Suns nie zdobywają Mistrzostwa choć zawsze do niego aspirują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mikołaj - myślę, że dla Suns sezon był w sumie udany, tyle tylko, że regular season. A tu jeszcze te "nieszczęsne" play off no i zmora (Spurs)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś mi się wydaje, że to będzie kolejny nieudany sezon w wykonaniu Suns... Szkoda, wielka szkoda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak "chyba" trochę się znacie...
Suns grają jak nigdy i przegrają jak zawsze. Ech!

Komentarz został ukrytyrozwiń

plusa macie panowie !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.