Facebook Google+ Twitter

"Pick and Roll" nr 24 na łamach Wiadomości24!

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-05-29 22:14

Współautorzy: Daniel Kur

W dwudziestym czwartym już wydaniu naszego koszykarskiego e-magazynu tradycyjnie zapraszamy na przegląd tego, co najważniejsze w koszykówce polskiej i amerykańskiej. A w minionym tygodniu działo się naprawdę wiele.

 / Fot. Logo magazynu "Pick and Roll"

Polska Liga Koszykówki



Na parkiecie…


finałowy mecz play off Dominet Bank Ekstraligi koszykarzy Prokom Trefl Sopot PGE Turów Zgorzelec. Donatas Slanina P przebija się przez blokującego go zawodnika Turowa Vjeko Petrovica. / Fot. PAP STEFAN KRASZEWSKITo był powrót z bardzo dalekiej podróży. Tak jednym zdaniem można opisać postawę Prokomu Trefla Sopot w finale Dominet Bank Ekstraligi. Po dwóch pewnych zwycięstwach Turowa Zgorzelec przed własną publicznością, wiele wskazywało na to, że obecni wicemistrzowie Polski zakończą dominację Prokomu w polskiej lidze. Jednak sopocianie, jak na mistrza przystało, odpowiedzieli dwoma zwycięstwami u siebie oraz wczorajszym, cennym sukcesem w Zgorzelcu, wyprowadzając stan rywalizacji na 3-2 dla Prokomu.

Spotkania w Sopocie obfitowały w wiele ciekawych wydarzeń nie tylko czysto sportowych. Mający w pamięci dwie wyjazdowe porażki z Turowem, sopoccy koszykarze z wielką determinacją podeszli do spotkań przed własną publicznością. W pierwszym meczu we własnej hali Prokom prowadził pewnie po trzech kwartach 59:44 i nic nie wskazywało na zaciętą końcówkę spotkania. Pierwsze skrzypce w zespole żółto-czarnych odgrywał Milan Gurović, zdobywca 34 punktów. I pewnie gdyby nie świetna gra Serba Prokom przegrałby to spotkanie. Koncertowo czwartą kwartę rozegrali Tomas Kelati wespół z Hardingiem Naną, których postawa pozwoliła zgorzelczanom odrobić straty i doprowadzić do remisu. Jednak końcówka należała do wspomnianego Gurovica, który uratował sopocianom cenne zwycięstwo 80:76.

Jeszcze więcej emocji dostarczyło drugie spotkanie, w którym równie szczęśliwie ponownie triumfowali mistrzowie Polski. Tym razem bohaterem został Simonas Serapinas, który celnym rzutem zza linii 6,25 w ostatniej sekundzie meczu, przechylił szalę zwycięstwa na stronę gospodarzy. Spotkanie obfitowało również w poza sportowe emocje. W 13. minucie meczu doszło na parkiecie do bójki między Guroviciem, a Kelatim. Tylko stanowcza interwencja innych koszykarzy pozwoliła uspokoić nastroje i powrócić do zdrowej sportowej rywalizacji. Konsekwencję całej tej sytuacji poniósł Gurović, który sprowokował bójkę za co został zdyskwalifikowany do końca meczu (a jak się później okazało kara objęła również kolejne spotkanie). Ta sytuacja negatywnie wpłynęła na postawę Prokomu, a ożywczo podziałała na Turów, który szybko wypracował sobie 15 punktów przewagi. Mistrzowie Polski przełamali jednak złą passę i doprowadzili do remisu w czwartej kwarcie. Taki stan utrzymał się jeszcze na 3 sekundy przed końcem spotkania, kiedy to David Logan po rajdzie przez całe boisko zdobył punkty, doprowadzając do stanu 70:70. Te 3 sekundy wystarczyły jednak Prokomowi na oddanie jeszcze jednego, celnego rzutu Serapinasa. W ostatniej sekundzie meczu. Na boisko wtargnęli uradowani sopoccy kibice, jednak o niecałą sekundę za wcześnie, bo swoją szansę mieli jeszcze zgorzelczanie. Jednak zabrakło czasu na wyrównanie. Prokom po fantastycznym meczu wygrał 73:70 i wyrównał stan rywalizacji na 2-2. – Przez 39 minut byliśmy lepszą drużyną, ale o naszej porażce zadecydowała ta ostatnia minuta – żałował po meczu trener Filipowski.

Nikt jednak nie spodziewał się, że Prokom wygra po raz trzeci z rzędu. Rozpędzeni, aczkolwiek osłabieni dyskwalifikacją Gurovica, sopoccy koszykarze spotkanie z Turowem nie zaczęli najlepiej, trafiając pierwsze punkty dopiero po czterech minutach gry. Skrzętnie wykorzystali to gracze Turowa i wyprowadzili wynik na 5:0. Z minuty na minutę sopocianom przybywało problemów. Trener Pacesas musiał rotować składem z powody lekkiej dolegliwości barku Donatasa Slaniny i dużej ilości fauli rozgrywających Prokomu. Turów dzięki świetnej grze Roberta Witki, Davida Logana i Dragisy Drobniaka wyprowadził wynik spotkania na 50:40. Jednak Prokom zaczął lepiej grać w defensywie, a podopiecznym Saso Filipowskiego brakowało siły przebicia w ofensywie. Poskutkowało to szybką pogonią Prokomu i remisem na 5 minut przed końcem meczu, a po akcjach świetnie dysponowanego dziś Filipa Dylewicza i Krzysztofa Roszyka, Prokom doprowadził do zwycięstwa 59:66.
– Kluczowa dla losów spotkania była czwarta kwarta, w której bardzo skutecznie zagraliśmy w obronie i to pozwoliło nam odnieść sukces – podkreślił Dylewicz, zdobywca 26 punktów. Dzięki solidnej defensywie Prokom wygrał trzecie spotkanie i jest o krok od mistrzostwa kraju! Najbliższe, być może decydujące starcie w Sopocie 31. maja.

…i poza nim


Za wspomnianą bójkę w czwartym, finałowym spotkaniu DBE, prezes Polskiej Ligi Koszykówki nałożył surowe kary. Oto lista kar:

Gurović Milan – 20 tys. zł plus 1 mecz dyskwalifikacji
Kitzinger Iwo – 10 tys. zł
Kelati Thomas – 3 tys. zł 
Prokom Trefl Sopot – 15 tys. zł
PGE Turów – 15 tys. zł
Prokom Trefl Sopot – 7 tys. zł (za wtargnięcie kibiców na boisko)

Bohater tygodnia


Simonas Serapinas – Litwin w składzie Prokomu pozwolił sopocianom uniknąć dogrywki w czwartym finałowym spotkaniu i celnym rzutem zza linii 6,25 w ostatniej sekundzie meczu przechylił szalę zwycięstwa na stronę mistrza Polski. Tym samym Prokom wyrównał stan rywalizacji na 2-2.

Cytat tygodnia


„Gurović wróci w sobotę i mam nadzieję, że będziemy razem świętować mistrzostwo Polski” – Filip Dylewicz, koszykarz Prokomu, który miał bardzo duży wkład w trzy zwycięstwa Prokomu nad Turowem.

Pierwsza piątka tygodnia


Rozgrywający – Igor Milicić (Prokom Trefl Sopot)
Rzucający obrońca – David Logan (Turów Zgorzelec)
Niski skrzydłowy – Krzysztof Roszyk (Prokom Trefl Sopot)
Silny skrzydłowy – Filip Dylewicz (Prokom Trefl Sopot)
Środkowy – Dragisa Drobnjak (Turów Zgorzelec)

NBA



Na parkiecie…


Konfrontacja koszykarzy Detroit Pistons i Boston Celtics. / Fot. EPA/PAP MATT CAMPBELLZ każdym tygodniem na parkietach NBA robi się coraz ciekawiej, rywalizacja w play off nabiera rumieńców, zaś kolejne ekipy zostają odprawione z kwitkiem. W Konferencji Wschodniej, o prawo do gry w wielkim finale NBA walczą już tylko Boston Celtics i Detroit Pistons. Taki skład finałowych zmagań na Wschodzie był przewidywalny (to dwie najlepsze drużyny sezonu regularnego), tym niemniej emocji na pewno nie brakuje. Po pięciu meczach w rywalizacji do czterech zwycięstw wygrywa Boston 3-2, przy czym warto zauważyć, że mecz nr 2 na wyjeździe wygrało Detroit, za co z kolei Celtics zrewanżowali się wyjazdowym zwycięstwem w meczu nr 3. Nie mamy więc do czynienia (na szczęście!) z dość typową w tegorocznych play off sytuacją, że zespoły wygrywają po prostu mecze rozgrywane na własnym boisku. Celtics będą mieli szansę na zapewnienie sobie występu w finale NBA już w piątkową noc, jednak komentatorzy – włącznie z piszącym te słowa – stawiają raczej na Detroit i ostateczne rozstrzygnięcie w meczu siódmym. W Bostonie.

Na Zachodzie o mistrzostwo konferencji i zarazem finał NBA walczą Los Angeles Lakers (najlepsza drużyna sezonu zasadniczego w Konferencji Zachodniej) i San Antonio Spurs (obrońcy mistrzowskiego tytułu sprzed roku). Po pierwszych dwóch spotkaniach rozegranych w Los Angeles wydawało się, że sytuacja jest klarowna – nic i nikt nie powstrzyma Kobe Bryanta i spółki. Po fantastycznym odrobieniu dwudziestopunktowej straty i wygraniu pierwszego meczu, oraz trzydziestopunktowym zwycięstwie w meczu nr 2, Lakers wydawali się nie do pokonania. W trzecim spotkaniu role jednak się odwróciły – w San Antonio to gospodarze grali jak mistrzowie i zasłużenie zwyciężyli. Mecz czwarty to wyrównana gra, kontrowersje w końcówce i minimalne zwycięstwo Lakers. Czyżby seria miała zakończyć się już po pięciu meczach? Tego dowiemy się już dzisiejszej nocy.

…i poza nim


W momencie, gdy najlepsi z najlepszych w NBA toczą heroiczne boje o upragnione mistrzostwo ligi, inni (niekoniecznie gorsi) dawno są już na wakacjach. Co nie oznacza, że próżnują. Np. taki Dwayne Wade z Miami Heat. Mistrz ligi sprzed dwóch lat postanowił bowiem kupić swojej mamie… kościół. Choć rzecz w pierwszym momencie ociera się o groteskę, na dobrą sprawę taką nie jest. To bowiem finał batalii pani Wade z uzależnieniami od używek i symbol rozpoczęcia lepszego rozdziału w swoim życiu. Cóż… Wypada chyba życzyć wytrwałości.

Chicago Bulls prowadzą rozmowy z Dougiem Collinsem, który miałby w nowym sezonie poprowadzić drużynę jako główny trener. Rokowania są zaawansowane, zaś wieść niesie, że "Bykom", po fatalnym sezonie, szczególnie zależy na dobrym coachu. Przypomnijmy, że Collins trenował już Bulls pod koniec lat osiemdziesiątych (a więc z Michaelem Jordanem). Zestawiając tę wiadomość z pierwszym wyborem w drafcie, który Chicago szczęśliwie wylosowało, zanosi się, że Byki w przyszłym sezonie znów mogą okazać się groźne.

Bohater tygodnia


Joey Crawford - człowiek, który sędziował ostatnie spotkanie Lakers – Spurs i w tej sytuacji nie zagwizdał faulu. Tak, to ten sam, który w ubiegłym roku wyrzucił z boiska Tima Duncana za to, że… Tim siedział na ławce i się śmiał. Aha, i jeszcze chciał się bić. Sędzia, nie Tim.

Cytat tygodnia


"Jeśli za każdym razem powtarzasz czyjś tekst, nie masz już czasu na to, by wypowiedzieć swoje myśli sam do siebie" – Ray Allen z Boston Celtics dla nba.com o tym, dlaczego nie słucha muzyki i przez to nie nosi słuchawek, w których to chętnie pokazują się inni koszykarze.

Piątka tygodnia


Rozgrywający – Tony Parker (San Antonio Spurs)
Rzucający obrońca – Kobe Bryant (Los Angeles Lakers)
Mały skrzydłowy – Paul Pierce (Boston Celtics)
Silny skrzydłowy – Kevin Garnett (Boston Celtics)
Środkowy – Tim Duncan (San Antonio Spurs)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 31.05.2008 17:16

Lepiej pozno niz wcale... Plus, przede wszystkim za konsekwencje i wytrwalosc!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No a Turów też się spiął!

Czyli mamy Game 7 :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dali radę. Czyli "Finał Marzeń"...

(Wolałbym Pistons - Spurs, choć z ich tegoroczną dyspozycją mogłoby to różnie wyglądać...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i Spurs go home... Ciekawe czy Boston da radę???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam, dokładnie, za taki wybryk Gurovic powinien już nie zagrać w tym sezonie...

A co do Lakers, to przewrotnie stwierdzę, że kibicowałem Spurs w tym roku :) Serio! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla Gurovica sezon powinien się już skończyć ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

GO! GO! PROKOM MISTRZEM :))))) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje się, że Lakers pogonią San Antonio. Ciekawiej chyba będzie na Wschodzie

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i Kobe znów zagra w wielkim finale! I myślę, że w tym momencie nikt nie będzie w stanie pokonać Lakersów. Plus jak zawsze

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nikt jednak nie spodziewał się, że Prokom wygra po raz trzeci z rzędu",

no, ja też:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.