Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49890 miejsce

Pick and Roll nr 25!

Współautorzy: Tomasz J

Po raz 25 prezentujemy, dla Was drodzy czytelnicy, to co działo się na krajowych i amerykańskich parkietach! W polskiej lidze znamy już końcowe rozstrzygnięcia, NBA powoli finiszuje. Dlatego w minionym tygodniu emocji nie brakowało. Zapraszamy!

Prokom Trefl Sopot / Fot. PAP/Adam HawałejProkom Trefl Sopot Mistrzem Polski! Kolejny raz sopocianie udowodnili, że tworzą najlepszą drużynę w Polsce. Zakończyła się emocjonująca rywalizacja w finale Dominet Bank Ekstraligi. Sopocianie na obronę tytułu potrzebowali siedmiu spotkań. Całą rywalizację zakończyli zwycięstwem nad Turowem Zgorzelec w stosunku 4-3. To fantastyczne podsumowanie sezonu w wykonaniu obu zespołów.

W decydującym dla losów mistrzostwa pojedynku, fantastyczną formę zaprezentował Milan Gurović, który w pełni zrehabilitował się za przeciętne występy i niesportowe zachowanie w poprzednich finałowych spotkaniach. Serb zdobył dla Prokomu 36 punktów, walnie przyczyniając się do sukcesu Prokomu.

Gurović błyszczał od początku meczu, w pierwszej kwarcie zdobywając 13 punktów, co w dużej mierze pozwoliło sopocianom zakończyć pierwszą kwartę z 10 punktową przewagą. W kolejnej odsłonie równie dobrze zaprezentował się gracz gospodarzy, David Logan, który zdobył w drugiej kwarcie 14 oczek. Postawa Amerykanina sprawiła, że Turów odrobił straty i doprowadził do remisu na koniec kwarty 35:35. Trzecia kwarta to zacięta walka kosz za kosz i wynik oscylujący w okolicach remisu na tablicy wyników, ostatecznie jednak to Turów kończył trzecią odsłonę z jednopunktową (57:56) przewagą. Koszykarze ze Zgorzelca byli bliżsi mistrzostwa przed decydującą fazą spotkania.

Jak się można było spodziewać o tytule zdecydowała ostatnia kwarta. O tytule dla…Prokomu. Gwiazdą ostatniej odsłony był najskuteczniejszy na boisku Gurović, a wtórował mu chorwacki rozgrywający żółto-czarnych, Igor Milicić. Ich zdobycze punktowe pozwoliły sopocianom prowadzić na dwie minuty przed końcem meczu 69:63. Od tego momentu Prokom nie pozwolił już sobie odebrać prowadzenia i po skutecznych rzutach osobistych i trafieniu za dwa punkty w ostatnich sekundach spotkania Gurovica, to sopocianie mogli cieszyć się z piątego z rzędu mistrzostwa Polski. - Nie daliśmy rady zatrzymać Gurovica. Zbyt dużo złego narobił nam w ataku. Daliśmy mu rzucić za dużo punktów i to jest wina naszej obrony – stwierdził rozgoryczony trener, Turowa Saso Filipowski. - Mimo porażki jestem dumny, że miałem takich zawodników i doprowadziłem ich do takiego finału - podkreślił trener Turowa. Radości za to nie krył trener gospodarzy, Tomas Pacesas, dla którego to kolejny tytuł z Prokomem, ale pierwszy w trenerskiej karierze i to już na samym jej początku: – Ogromnie się cieszę z tego tytułu. Od lat nie mieliśmy takiego finału i cieszę się, że wyszliśmy z niego zwycięsko – stwierdził uradowany trener sopocian. Pacesas nie zapomniał również pochwalić postawę rywali: - Gratuluję Davidowi Loganowi zdobycia tytułu MVP i kolejnego wspaniałego meczu, a trenerowi Filipovskiemu zbudowania takiego zespołu. – podsumował Litwin.

W zespole gości na wyróżnienie w tym spotkaniu, jak i w całym sezonie, zdecydowanie zasłużył David Logan, który ostatniej spotkanie zakończył z 26 oczkami na koncie. Zresztą Amerykanina wyróżniono tytułem najlepszego zawodnika sezonu, decyzją władz PLK. Tradycyjnie już, w ostatnim spotkaniu, swoje dorzucił Tomas Kelati (16 punktów). Jednak to nie oni, ani Gurović, ale Filip Dylewicz został wybrany MVP finałów DBE. Reprezentant Polski na tytuł zasłużył sobie nie tylko wysoką formą w play-off PLK czy kapitalnym występem w piątym spotkaniu finałowym, wygranym przez Prokom, ale przede wszystkim równą formą prezentowaną przez niemal cały sezon. To popularny „Dylu” był przez cały sezon podporą drużyny mistrza Polski. Oby podobnie było w reprezentacji kraju.

…i poza nim



Na podsumowanie sezonu trochę sumarycznych statystyk:
- Prokom Trefl Sopot po raz piąty z rzędy sięgnął po tytuł mistrzowski. W historii polskiej ligi podobnym wyczynem mogą się popisać jedynie koszykarze Śląska Wrocław, którzy z taką samą regularnością zdobywali trofea w latach 1998- 2002. Prokom stoi więc przed szansą wyśrubowania tego rekordu w przyszłym sezonie.
- 679 – tyle zdobytych punktów w całym sezonie wystarczyło Bobby Dixonowi (Polpak Świecie) wygrać w klasyfikacji najskuteczniejszych w Polskiej Lidze Koszykówki. MVP całego sezonu. David Logan zdobył ich 658 plasując się na drugiej pozycji. Najskuteczniejszym spośród Mistrzów Polski 2008 został Milan Gurović (528 – 5. miejsce), a MVP finałów – Filip Dylewicz (427 punktów) zajął 9. miejsce.
- Królem „trójek” został Tomas Kelati, który legitymuje się najwyższym procentem skuteczności w rzutach zza linii 6,25 (46%) oraz najlepszym wynikiem w ilości celnych rzutów za trzy (117).
- Najbardziej eksploatowanym zawodnikiem sezony został Bobby Dixon, który spędził na parkiecie 1347 minut. O prawie 100 minut mniej rozegrał Tomas Kelati (Turów Zgorzelec)
- Najlepiej zbierający w polskiej lidze w sezonie 2007/2008 został Eric Hicks (Polpak Świecie), który prawie 300 razy skakał pod tablicami wyżej od swoich rywali. Hicks wyraźnie wygrał również klasyfikację bloków (79 razy). Bardzo wysoko w klasyfikacji zbiórek plasuje się Dylewicz, który zebrał 250 piłek, z czego 192 w obronie, zajmując w tym rankingu pierwsze miejsce. Najwyższą średnią zbiórek na meczy popisał się Chris Daniels z Kotwicy Kołobrzeg (9,4 zbiórki na mecz).
- Bobby Dixon jest również najlepiej podającym w PLK. W 41 spotkaniach uczynił to 208 razy osiągając średnią powyżej pięciu asyst na mecz. Nieco słabszym rezultatem popisał się Andres Rodriguez (170).
- Najtwardszym, ale i grającym najczęściej niezgodnie z przepisami zawodnikiem PLK jest Paweł Kikowski (Polpak Świecie), który sfaulował rywala w tym sezonie 127 razy. Podobnym rezultatem „popisał” się jego kolega z drużyny Dixon, a czwartym zawodnikiem w tym zestawieniu był Marko Broić, również z Polpaku.


Cytat tygodnia


"Jeszcze nigdy finały nie były dla nas tak trudne, nerwowe. A zdobywanie mistrzostwa nigdy się nam nie znudzi, bo nie po to ciężko pracujemy przez 10 miesięcy, aby potem zadowolić się zaledwie drugim miejscem"
Filip Dylewicz, koszykarz Prokomu, zapytany czy kiedykolwiek znudzi mu się zdobywanie tytułów mistrza Polski.

Bohater tygodnia



Milan Gurović - zdecydowanie. Serbski koszykarz Prokomu Trefl zapracował na miano bohatera tygodnia po tym jak poprowadził w fantastycznym stylu swój zespół do piątego z rzędu tytułu mistrza Polski.

Pierwsza piątka tygodnia



Rozgrywający – Igor Milicić (Prokom Trefl Sopot)
Rzucający obrońca – David Logan (Turów Zgorzelec)
Niski skrzydłowy – Milan Gurović (Prokom Trefl Sopot)
Silny skrzydłowy – Filip Dylewicz (Prokom Trefl Sopot)
Środkowy - Marko Scekić (Turów Zgorzelec)

* Już za tydzień zapraszamy na szczegółowe podsumowanie sezonu 2007/2008 Polskiej Ligi Koszykówki.


NBA



Na parkiecie...



"It's showtime!" - finały czas zacząć. Dzisiaj w nocy odbył się pierwszy mecz pomiędzy Boston Celtics a Los Angeles Lakers. W hali TD BankNorth Garden stanęły naprzeciwko siebie dwie wielkie "trójki" z Kevinem Garnettem i Kobe Bryantem na czele, by rozegrać pierwszy mecz, najbardziej klasycznego finału NBA od wielu lat. Przez całe dekady rywalizacja "Celtów" i "Jeziorowców" elektryzowała cały koszykarski świat i obecnie znów doszło do tego pojedynku. Ale po kolei.

We wszystkich sondażach przedmeczowych, zarówno komentatorzy jak i kibice zdecydowanie opowiadali się za zwycięstwem drużyny z Los Angeles i zgodnie z przewidywaniem Lakers, pod przewodnictwem MVP sezonu zasadniczego Kobe'go Bryanta, skutecznie realizowali założenia przedmeczowe i kontrolowali przebieg gry. Udało im się wyłączyć Paula Pierce'a, który w pierwszej połowie zdobył tylko trzy punkty. Kevin Garnett rzucił 16 oczek, a Ray Allen jak przez całe play - offy miewał tylko przebłyski dobrej gry. Po drugiej stronie szalał Bryant. Po dwóch kwartach Lakers prowadzili 51:46 i wydawało się, że spokojnie kontrolując wynik rozstrzygną mecz na swoją korzyść. Jednak po przerwie w trzeciej kwarcie rozpoczęła się magia finałów NBA. Paul Pierce, ikona Bostonu, przebudził się i zaczął trafiać.W ciągu 80 sekunt zdobył osiem punktów i Celtics wrócili do gry. Obrona zaczęła uprzykrzać życie Bryantowi, w tym momencie należą się słowa pochwały rezerwowym z Bostonu. Mecz zrobił się bardzo wyrównany jeśli któraś ze stron wychodziła na prowadzenie, przeciwnicy zaraz doganiali wynik. I wtedy pojawiły się emocje. Paul Pierce po zderzeniu z Kedrickiem Perkinsem został zniesiony z boiska na rękach kolegów z zespołu. Doznał kontuzji kolana. Wydawało się, że jest już po wszystkim i Los Angeles Lakers odniosą zwycięstwo w pierwszym meczu finałów. Po pięciu minutach, witany owacją na stojąco, skrzydłowy Celtics wrócił na parkiet i w ciągu kilkunastu sekund trafił dwukrotnie z trzy. Było 75 - 71 dla "Celtów" i już do końca nie oddali prowadzenia. Ray Allen co jakiś czas trafiał zza lini siedmiu metrów, Pierce w całej drugiej połowie zdobył 19 punktów, a Kevin Garnett mimo słabszej postawy w ataku skutecznie grał w obronie. Na słowa pochwały zasługują rezerwowi z Bostonu Leon Powe, Sam Cassell i James Posey, którzy dorzucali swoje punkty w chwilach słabości "Wielkiej Trójki" Celtics. Osamotniony Bryant nie zdołał nawiązać walki ze skuteczną obroną przeciwników. W całym meczu zdobył 24 punkty (9/26 z gry), Pau Gasol - 15 punktów i 8 zbiórek, zaś Lamar Odom zanotował 14 punktów i 6 zbiórek. O wiele lepiej wyglądało to po stronie Bostonu Pierce - 22 punkty, Garnett - 24 punkty, 13 zbiórek, a Ray Allen dorzucił 19 punktów.

Pierwszy mecz zakończył się wynikiem 98:88 dla Celtics i w stanie rywalizacji do siedmiu meczów jest 1:0. Następny mecz w niedzielę, ponownie w Bostonie.

I poza nim...



Po nieudanych dla Detroit Pistons playoffach nadeszły radykalne zmiany w polityce kadrowej zespołu. Z posadą trener pożegnał się Flip Saunders. Przez trzy kolejne lata drużyna "Tłoków" po świetnych sezonach regularnych notorycznie przegrywała w play - off z drużynami teoretycznie słabszymi, kolejno z Miami Heat, Cleveland Cavaliers i obecnie z Boston Celtics. Oczekiwania zarządu klubu były o wiele większe, gdyż poprzednik Saundersa, Larry Brown dwukrotnie doprowadził zespół do finałów NBA i zdobył jedno mistrzostwo w 2004 roku.

Zanosi się na to, że nie będą to kolejne zmiany w kadrze Pistons, prezydent klubu Joe Dumars powiedział, że zamierza przeprowadzić "kompletną reorganizacje" składu. Najpoważniejszymi kandydatami do odejścia są Chauncey Billups i Rasheed Wallace, jeszcze do niedawna wydawało by się, żelazne postaci drużyny z Detroit. Jednak według Dumarsa, Billups jest najgorszym zawodnikiem w obronie w całym zespole, a Wallace mógłby uczestniczyć w jakiejś ciekawej wymianie, gdyż latem następnego roku kończy się jego kontrakt.

Dzisiejszy bohater spotkania, Paul Pierce wychowywał się w Los Angeles Lakers i jak sam wspominał z wielką uwagą śledził pojedynki Lakers i Celtics w latach 80. Jak łatwo się domyślić kibicował drużynie "Jeziorowców" emocjonując się grą Magica Johnsona, zaś z drużyny rywali najbardziej nie lubił Danny'ego Ainge'a, ówczesnego rzucającego obrońcę "Celtów" obecnie prezesa zespołu. Niezbadane są drogi zawodników na koszykarski Olimp. Ciekawe czy Pierce spodziewał się kiedykolwiek, że zostanie bohaterem w meczu finałowym przeciwko swojej ulubionej drużynie z dzieciństwa?

Co prawda finały już się rozpoczęły, ale prawdziwe emocje dopiero przed nami dlatego zespół Pick and Roll prezentuje film zapowiadający walkę dwóch najbardziej utytułowanych drużyn NBA. "There can be only one"

Bohater tygodnia



Paul Pierce, jak przystało na finały, gdzie powinniśmy się spodziewać wyczynów ponadludzkich, heroicznych i legendarnych oraz takich, o których będziemy wspominać. Tak też stało się w dzisiejszym meczu. Pierce z kontuzją kolana poprowadził swój zespół do pierwszego zwycięstwa zdobywając 19 punktów w drugiej połowie będąc nie do zatrzymania przez obronę Lakers.

Cytat tygodnia



"Wszystko działo się w mojej głowie. Nie mogę skończyć w ten sposób"
Paul Pierce dla nba.com po tym jak został zniesiony do szatni po kontuzji kolana.

Piątka tygodnia



Rozgrywający – Rajon Rondo (Boston Celics)
Rzucający obrońca – Kobe Bryant (Los Angeles Lakers)
Mały skrzydłowy – Paul Pierce (Boston Celtics)
Silny skrzydłowy – Kevin Garnett (Boston Celtics)
Środkowy - Pau Gasol (Los Angeles Lakers)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.