Facebook Google+ Twitter

Pięć dni w raju

Czy poleciałbyś na egzotyczną wyspę 10 tys. kilometrów od domu, by dać się zamknąć na kilka dni w ekskluzywnym resorcie? A jeśli tak, to jak sądzisz, co by Cię tam czekało? Oto historia kilku niezwykłych dni w jednym z najdroższych ośrodków na Bali.

Alila Villas Uluwatu / Fot. Marek LenarcikAlila Villas Uluwatu / Fot. Marek LenarcikPo wyjściu z terminala na lotnisku w Denpasar, stolicy indonezyjskiej wyspy Bali wpadam w ręce przedstawiciela Alila Villas Uluwatu - jednego z najbardziej ekskluzywnych resortów turystycznych na wyspie. - Witamy na Bali. Jak minął lot? - zagaduje z szerokim uśmiechem, prowadząc mnie do samochodu. W terenowej, klimatyzowanej toyocie z białymi, skórzanymi siedzeniami czeka na mnie butelka schłodzonej wody i ciepły, wilgotny ręcznik do odświeżenia się po krótkim locie z Dżakarty.

Przed przylotem na Bali skontaktowałem się z resortem, prosząc o przesunięcie odebrania z lotniska o godzinę, abym miał czas na zakupienie biletów do Wschodniego Timoru - kolejnego miejsca na mapie mojej azjatyckiej przygody. - Odbierzemy Pana zgodnie z pierwotnym planem. Będziemy szczęśliwi jeśli zgodzi się Pan, abyśmy mogli pomóc z biletami - brzmiała odpowiedź. Pracownicy resortu zawieźli mnie najpierw do jednej z agencji turystycznych, gdzie mogłem kupić bilety do Dili, a także do trzech bankomatów, gdy moja karta kredytowa konsekwentnie odmawiała posłuszeństwa. Przez bankomatowe opóźnienia w drodze do resortu utykamy w niemiłosiernym korku, w związku z odbywającym się w okolicy koncertem. Kierowca przeprasza kilkukrotnie za korek...tak jakby to była jego wina.

Alila Villas Uluwatu / Fot. Marek LenarcikResortowy samochód przejeżdża powoli przy posterunku ochrony, której zadaniem jest sprawdzenie wszystkich “obcych” pojazdów na obecność materiałów wybuchowych. Pamięć o zamachach bombowych z 2002 i 2005 roku, które razem pochłonęły prawie 300 ofiar jest tu wciąż świeża. Zatrzymujemy się przed wejściem do resortu, drzwi otwierają się, a moje bagaże zostają zabrane przez jednego z pracowników. Kierowca razem z osobą, która odebrała mnie z lotniska rozpływają się w tłumie bagażowych, recepcjonistów i innych pracowników w identycznych mundurkach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

piotr jedermann
  • piotr jedermann
  • 29.08.2010 11:21

Tylko dlaczego ten folder reklamowy jakiegoś neoarystokratycznego ośrodka publikowany jest w dziale "podróże". Co ten opis łazienek ma wspólnego z podróżowaniem

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ja "przez szybkę" liznęłam niedostępnego przeciętnym zjadaczom chleba luksusu.
Dzięki i czekam na kolejne reportaże. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieki Beato! Luksus podarowaly mi resorty zapraszajac mnie do ich zrecenzowania ;-).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękne zdjęcia :)))) Warto podarować sobie odrobinkę luksusu :))) Pracuj pracuj i realizuj swoje marzenia :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

jak sie dobra plec zaznaczy w wyszukiwarce to sa panie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To już wiem, gdzie spędzic nastepną zimę. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie spod linku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

skąd ten wniosek Adrianie? Przecież to normalny serwis randkowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oh, lubisz towarzystwo trans.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Adrian - no szybko mi sie znudzilo i zaraz ucieklem na www.dateinasia.com :-)

@ Andrzej: Haha!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.