Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5854 miejsce

Pięć grzechów głównych polskich kierowców

Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień! Każdy ma swoje wady, kierowcy również, ale co nas najbardziej irytuje na drogach?

 / Fot. Kwesto/CC-BY-SA-3.0,2.5,2.0,1.0Osobiście, umiejętności naszych kierowców uważam za bardzo przyzwoite i gdybym miał wystawić im ocenę w skali szkolnej, wahałbym się między trójką plus, a czwórką. Co prawda wiele zależałoby od dnia, w którym poproszono by mnie o wystawienie oceny. Potrafiłbym jednym tchem wymienić wszystkie ich zalety i wady.

Wady to temat, który chciałem poruszyć. Wady, które nas najbardziej irytują i doprowadzają do szału. Sprawiają, że z każdym kilometrem przybywa siwizny na skroni, a na skrzyżowaniach z bezradności wyrywamy je patrząc na głupotę innych użytkowników naszych cudownych dróg. Ja mam tak niestety codziennie i doskonale wiem, że nie jestem w tym osamotniony.
Zapraszam do zapoznania się z subiektywnie przygotowanym zestawem pięciu grzechów głównych polskich kierowców.

Po pierwsze - trzymaj dystans!


Ahh! Nic nie rozczula mnie bardziej niż widok jadącego kilka centymetrów za moim zderzakiem drugiego samochodu. Patrząc w tylne lusterko widzę ironiczny grymas twarzy, z którego jestem w stanie odczytać prosty przekaz - zjeżdżaj z drogi albo przyspiesz, bo nie mam całego dnia, żeby się za Tobą wlec! W dziewięćdziesięciu procentach zwalniam i pozwalam się wyprzedzić. Niestety w dziesięciu procentach moja ułańska fantazja bierze górę i przyspieszam starając się zgubić nachalnego typa. Kac moralny nadchodzi szybko i przy moim szczęściu ma białą czapkę i jeździ srebrną Kiią.

Pozwolicie jednak, że wrócę do meritum i przytoczę prosty matematyczny argument i film poglądowy jak kończy się jazda zbyt blisko przed poprzedzającym pojazdem.

Średni czas reakcji przeciętnego kierowcy wynosi około jednej sekundy. Jadąc z prędkością 70 km/h pokonujemy w ciągu tej sekundy jakieś dwadzieścia metrów. Teraz wyobraźcie sobie, że wybiegł wam na jezdnię takie malutki pieseczek. No, taki trochę większy piesek. Wciskacie odruchowo środkowy pedał. Czy osoba za Wami zdąży również zahamować czy skończy się jak na tym oto nagraniu, które robi ostatnimi czasy furorę w sieci?

Dlatego właśnie jestem zdania, że trzymanie odpowiedniego dystansu do otaczającej nas rzeczywistości i poprzedzającego samochodu jest w stanie wyratować nas z każdej opresji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Najgorsi są kierowcy, którzy nawet 100 metrów po papierosy muszą pojechać samochodem i parkują ("ja tylko na chwilę") na trawniku przed kioskiem, albo - w przypadku braku trawnika - blokują chodnik. Przejście pieszo choćby 10 kroków to dla takiego zniewaga, dyshonor a poza tym ogromny, fizyczny i psychiczny wysiłek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego Polacy dostosowują się do przepisów ruchu drogowego w krajach zachodnich ? Boją się horrendalnych mandatów nawet 1000 euro - widać działa .
U nas są zbyt małe mandaty a i punktami można handlować . Młodzi posiadacze Audi lub BMW znaków drogowych nie uznają .Migają tylko z pasa na pas zajeżdżając drogę . Brawura kończy się tragicznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jazdy samochodem po drogach kilku krajów Europy Zachodniej ( w tym po lewej stronie w Anglii i Walii), przekonały mnie, że istnieje coś takiego jak narodowa kultura motoryzacyjna. Nie rodzi się ona z dnia na dzień,lecz jest wynikiem kilkudziesięcioletniej społecznej praktyki oraz - konsekwencji w stosowaniu prawa. Społeczeństwa zachodnie użytkujące od dawna wielokrotnie więcej samochodów niż Polska , nauczyły się już, że jedna z naczelnych zasad jest zasada pokojowego współistnienia i poszanowania prawa ruchu drogowego.
Polska do tego musi dojrzeć, nawet za 5-10-20 lat (bo tyle nas dzieli ).
Każdy kto miał odwagę i okazję jeździć po wielkich francuskich rondach (często nie posiadających oznakowanych pasów ruchu), gdzie w jednej chwili pakuje się kilkadziesiąt aut był na pewno zaskoczony płynnością ruchu, elastycznością kierowców zmieniających tor jazdy oraz brakiem kolizji.
Dlaczego ? Bo tam każdy stosuje zasadę: "Żyj i daj innym pożyć". W efekcie auto jadące nieomal w poprzek (bo zmierza do wyjazdu) nie zostanie wytrąbione i wyklęte- lecz...przepuszczone.

Policji widuje sie tam bardzo mało, ale np. przekroczenie opłaconego czasu parkowania o 20 minut jest natychmiast zauważone i kosztuje ...np 50 funtów (w małym mieście), a gdy mandat zapłacisz w ciagu 7 dni- spada do 25. Znaków drogowych jest tez BARDZO mało, ale naruszenie tych istniejących kosztuje BARDZO SŁONO, zbyt słono by ryzykować.

W miastach jeżdzi sie naprawdę 50 km /h i gdy wszyscy dookoła tak jada (te wszystkie AudiiTT, Jaguary, Lotusy, Porsche ) to nawet głupio jechać szybciej....

U nas motoryzacja jest na Pierwszym etapie rozwoju (taki okres Żelaza-po okresie kamienia łupanego).. Moze doczekamy kolejnych etapów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

We Francji zostawiają na luzie, by można było zderzakiem przepchnąć inne auta i wyjechać ze zbyt ciasnego miejsca albo w takowym się zmieścić.
W naszym kraju koło sklepów i innych łatwo jest znaleźć miejsce do parkowania jeśli zacznie się go szukać nieco dalej. Ludzie na ogół mają skrajną niechęć do postawienia auta dalej niż 50 metrów od wejścia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może nieprecyzyjnie napisałam ....zostawiają na " luzie "

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnośnie parkowania , będąc na wycieczce w Paryżu zaobserwowałam ,że tam parkując nie używa się hamulców ręcznych .Każdy się wciska gdzie się da . Nie widziałam też auta z całymi zderzakami. Jeździ tam też bardzo dużo skuterów i smartów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.