Facebook Google+ Twitter

Pięć powodów, dla których uczestnictwo Primavera Sound to konieczność

To już mantra w środowisku - wszyscy mówią o line-upie życia, biblijnych cudach i innych mistycznych wydarzenia dookoła programu tegorocznej Primavery. W tym i następnych artykułach wyłuszczę, co czyni Primaverę tak cudowną imprezą.

 / Fot. plakatPowód pierwszy - SLINT.

Marzenie ściętej głowy. Primavera nauczyła mnie, że powroty są możliwe - Sunny Day Real Estate był pierwszym powodem, dla którego zdecydowałam się spakować walizki i sprawdzić ten wielki festiwal. Od tamtej pory nie mogę przestać powtarzać tej czynności co roku, i co roku festiwal szykuje jakiś wielki reunion. A więc mamy Slint, zespół nie do opisania - autorzy najbardziej wstrząsającej, najbardziej nicującej i najpiękniejszej płyty, jaką kiedykolwiek słyszeliście. "Spiderland" to krok milowy w historii muzyki, to dzieło epokowe, któremu najwięksi świata muzyki kłaniali się do stóp. Jak te dzieciaki to zrobiły, nie mam pojęcia.

Powód drugi - Slowdive.

Skoro MBV się zeszli i nagrali nową płytę, obiecywaną przez dwie dekady, skoro Slint powrócił, skoro Neutral Milk Hotel znowu gra zespołowo (Manguma się widuje, ale żeby cały skład!), to właściwie czemu nie złożyć na nowo Slowdive? W prawie orginalnym składzie powracają po niespełna 20 latach śpiączki (talenta kanalizowali częściowo w solowych i pobocznych projektach, w tym kilka sporych sukcesów - 4AD wydało albumy Halsteada i Goswella) i tym razem to jest reunion zaplanowany specjalnie dla Primavery. Tej samej nocy, co Slint. Tej nocy wielu z nas może mieć wrażenie, że od dzisiaj to już wszystko jedno i można umierać.

Powód trzeci - Television zagra "Marquee Moon"

Debiut Television, bodajże najbardziej wpływowej grupy post-punkowej świata, od 1977 roku wstrząsa nowymi generacjami słuchaczy. Wszystko, co wydarzyło się potem w ramach indie, alternatywy, new wave i tak dalej, powstało w oparciu, w odpowiedzi, w inspiracji, w nawiązaniu i z miłości do tego albumu. Jest to dzieło tak ponadczasowe, tak niebywale dopracowane, tak uniwersalne i piękne, że nie sposób się przed nim bronić. To trzeba przeżyć.



Powód czwarty - Koncerty w Auditorium

Najpiękniejsza, najczarniejsza sala koncertowa świata, wygodne fotele obite pluszem, a ograniczona liczba szczęściarzy ogląda w nich kameralnie Low, Manguma, Panthę Du Prince'a i inne delicje. To taki niefestiwalowy, wyciszający i niezwykły moment Primavery, w którym uciekasz od bezustannej wędrówki po ogromnych połaciach nadmorskiego parku. A, w Auditori nie grożą wam też hordy gadających hipsterów.

Powód piąty - Jesu

Nic nam nie stanie tym razem na przeszkodzie, drogi Justinie.

28-29-30 Maja, tradycyjnie już www.primaverasound.ese. Do zobaczenia na miejscu!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.