Pozycja materiału w rankingach:
- Kiedy wróciłam do Polski, nie mogłam przestać o tym myśleć. Śniła mi się piekarnia w Nepalu. Sama nie wiedziałam czy pomysł ma szansę realizacji. Zwierzyłam się z niego Michałowi. Był zachwycony. Postanowiliśmy spróbować - opowiada Zuza Wójcińska, jedna z inicjatorek akcji w Nepalu.
- Zawsze o tym marzyłam. Od dziecka. Nie potrafię tego wytłumaczyć, podać konkretnego dnia albo chwili, w której to się zaczęło. Po prostu od zawsze chciałam się tam znaleźć. Pochodzić po górach. Zobaczyć, jak to wszystko wygląda naprawdę. Odkryć to miejsce.
Zebrałam pieniądze i pojechaliśmy: ja, Michał, Wojtek. Planowaliśmy spędzić Nowy Rok w Istambule, prawosławne Boże Narodzenie w Gruzji, tybetański Nowy Rok w Tybecie i Holi, a hinduskie święto wiosny w Indiach. Nie udało się - szyki pomieszał nam termin mojej obrony pracy magisterskiej.
Rozmawiamy w kawiarni. Zuza mówi szybko, z pasją i kiedy nagle przerywa, by przez chwilę pomyśleć albo wziąć łyk chłodzonego napoju, uśmiecha się do siebie. Ma 28 lat, pomarańczową koszulę i kilka nepalskich marzeń. Pracuje w fundacji "Ocalenie" z uchodźcami. Jeszcze pół godziny temu wydawała mi się zmęczona, niechętna do rozmowy. Teraz, gdy pytam o szczegóły wyprawy, promienieje.Zobacz także:
Artykuły
(96)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(3.80)
Wiek: 20 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: studentka dziennikarstwa.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr A. Jeleń 07.12.2011 16:37
Pogratulować inicjatywy, jak również uznanie za tekst*)
Katarzyna J. Markiewicz 06.12.2011 23:19
bardzo dziękuję! To wyjątkowa akcja.
Marek Chorążewicz 06.12.2011 23:04
Pani Katarzyno, pełne uznanie. Bardzo fajnie się czyta. Fotografie piękne.
Najwyższa ocena.
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +633)