Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

54992 miejsce

Piekło warszawskich tramwajarzy

Pracują po 10 godzin w nieludzkich warunkach. W kabinach - 60 stopniowy upał, a służbowe ubrania z kiepskiego materiału odparzają ciało. Jeżeli zasłabną, zginą ludzie...

Zajezdnia Huta

Choć nie ma jeszcze południa, kierowcy przyjeżdżający na zajezdnię są wykończeni. – U nas i tak jest trochę chłodniej. Na Wiatracznej to jest prawdziwa patelnia – mówi motorniczy Dariusz Żalechowski.

Postój między kursami trwa klikanaście minut. Koszmar zaczyna się później. Na trasie temperatura w kabinie kierowcy dochodzi do 60 stopni Celsjusza. – Kilka razy zrobiło mi się słabo i miałam mroczki przed oczyma – mówi jedna z kobiet. – W zeszły piątek zasłabła moja koleżanka, całe szczęście, że tramwaj stał na przystanku – dodaje.

Nie zawsze kończy się tak dobrze. Siedem ostatnich dni. Upały i wycieńczenie kierowców doprowadziły do poważnych wypadków w Krakowie, Łodzi, Katowicach. W Warszawie autobus wjechał na przystanek.

Cały tabor do wymiany

Na 500 tramwajów jeżdżących po stolicy ledwie 60 ma klimatyzację w kabinie motorniczego. 30 zamontowano niedawno. – Klimatyzację będziemy zakładać w nowych tramwajach – mówi rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich Wojciech Szydłowski.

O tym jak funkcjonują te klimatyzatory, przekonaliśmy się na własnej skórze. Klimatyzacja owszem działała, ale przez pierwsze trzy przystanki. Później bucha z niej gorące powietrze. – Nikt nie dba o klimatyzator, filtry powinny być wymienione już dawno temu – wyjaśnia motorniczy. Anonimowo. Udręka motorniczych skończy się dopiero w 2016 r. Bo do tego czasu, jak zapewnia Wojciech Szydowski, zostanie wymieniony cały tabor.





Sposób na upały


Tymczasem motorniczowie mają własne sposoby na upały. Większość z nich, mimo zakazu, otwiera przednie drzwi. – Wolę zostać ukarana, niż się ugotować – mówi jedna z pracownic. Taka chwila ochłody może ją kosztować ok. 100 zł kary. – Jeśli pracownik uporczywie łamie obowiązujące zasady, może nie dostać trzynastej pensji, premii, albo ulopu w dogodnym dla siebie terminie – wyjaśnia Wojciech Szydłowski. Bez finansowych konsekwencji można za to polewać wodą schodki i kłaść mokry ręcznik na drążku konsoli. – Kiedy paruje jest trochę wilgotniej – wyjaśnia Dariusz Żalechowski.

Mundur od Pierre Cardin'a

Kolejną zmorą tramwajarzy są mundury. – Latem nie ma obowiązku noszenia krawatu, ale pracownicy muszą być ubrani w niebieską koszulę i grantowe spodnie lub spódnicę – mówi Szydłowski. Tyle tylko, że materiał z którego są wykonane, nie jest najlepszej jakości.

– Zleciliśmy ekspertyzę materiału, ponieważ pracownicy skarżyli się, że ich uczula i powoduje odparzenia – mówi Grzegorz Kupis ze związku zawodowego Sierpień '80. – Trzy lata temu trafiłem do szpitala z odparzonymi pachwinami – mówi anonimowo jedna z ofiar fatalnego materiału. – Praca w upale po 8-10 godzin, bez możliwości wyjścia z kabiny robi swoje- dodaje.

Rzecznik Tramwajów Warszawskich zapewnia, że praca we własnym ubraniu jest dozwolona. – Jeśli pracownik założy własne spodnie w kolorze granatowym, to nikt nie będzie robił z tego problemu. Jednak
w praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Spisują za własne stroje

Pani Ania (nie chce ujawniać nazwiska) codziennie melduje się w dyspozytorni w pracowniczym ubiorze: nieprzepuszczającej powietrza koszuli i spódnicy z podszewką. Chwilę później zamienia je na własne: niebieską koszulkę na ramiączka i granatową spódnicę. Efekt? – Już trzy razy w ciągu tych upałów zostałam spisana za jazdę we własnych ciuchach, ale miałam szczęście, koleżankę całkiem zdjęli z kursu za prowadzenie tramwaju w białej bluzce na ramiączkach – mówi.

– Próbowaliśmy rozmawiać z dyrekcją, by sprawiła nam nowe letnie ubrania, ale jak na razie bez efektu – mówi Grzegorz Kupis i dodaje: – Walczymy również o to, by obowiązek pracy w mundurach nie był egzekwowany, gdy temperatura przekroczy 28 stopni. Sprawę łamania zasad bezpieczeństwa pracy zgłosiliśmy do Państwowej Inspekcji Pracy. Urzędnicy rozpoczęli kontrolę.


Jak jest w Twoim mieście? Czekamy na relację.

Agata Ślusarczyk, Adam Plona

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

w trojmiescie nie lepiej...

wspolczuje motorniczym - mi wystarzy 5 minut w wagonie w godzinach szczytu z otwartymi wszystkimi oknami - jestem mokry i jest mi słabo...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem jak wygląda praca motorniczych, ale na g. śląsku stare tramwaje są do wytrzymania gdy się otworzy okna i dach. w nowych "karlikach" są małe okienka wysokosci 15 cm, a "klimatyzacja" dmucha gorącym powietrzem

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.07.2006 22:40

To prawda! W żadnym mieście nie ma w 100% nowego taboru a w tym starym jedyna "klimatyzacja" to szyberdach lub otwarte okno :-/

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie tylko Warszawa, w Katowicach jest to samo. Najgorsze to to ze nikogo to nie interesuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.