Pozycja materiału w rankingach:
Czy równouprawnienie w Armii Czerwonej było jednym z sekretów jej zwycięstwa nad nazistami? Wola poświęcenia się ojczyźnie, połączona z pragnieniem zemsty za utratę bliskich na froncie, były najczęstszą motywacją, by wstąpić do armii. Kobiet-ochotniczek w ZSRR nie brakowało.
Podczas II wojny światowej kobiety w Związku Radzieckim mogły w ramach wolontariatu wstępować do armii, najczęściej w roli pilotów, członków załogi czołgów lub jako snajperki. Wola poświęcenia się ojczyźnie, połączona z pragnieniem zemsty za utratę bliskich na froncie, były najczęstszą motywacją do podjęcia takiej decyzji, więc ochotniczkom nie brakowało determinacji do walki.
Ludmiła Pawliczenko, studentka historii na Uniwersytecie Kijowskim, myślała o karierze naukowej. Wojna pokrzyżowała jej plany. Ludmiła, urodzona na Ukrainie, już jako czternastolatka zademonstrowała talent do celnego strzelania, uczęszczając do klubu strzeleckiego w Kijowie. Miała 24 lata, gdy wojna zmusiła ją do przerwania studiów. Bez wahania wstąpiła w szeregi Armii Czerwonej, stając się pionierką żeńskiego wolontariatu. Wzgardziła możliwością służby jako pielęgniarka polowa, wybrała profesję snajpera. Zobacz także:
Artykuły
(21)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.55)
Wiek: 27 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr 20.02.2011 11:07
Co za kalectwo tak pisze ich nazwiska? Obowiązuje nas polska pisownia, a nie jakieś anglopodobne potworki.
Piotr Wierzbicki 23.04.2010 20:01
Od momentu akcji w Pałacu Zimowym ci ludzie aż do zakończenia II Wojny Światowej nie zaznali spokoju. Stosowane czystki były takie same jak u nazistów. Pod byle pretekstem śmierć.
Lesław Adamczyk 09.04.2010 07:42
Zainteresował mnie ten arcyciekawy temat.5*
Wojciech Arciszewski 07.04.2010 13:15
W momencie spotkania aliantów nad Łabą , amerykańscy wojskowi byli zaskoczeni tym, że kobiety radzieckie służą w liniowych jednostkach i biorą bezpośredni udział w walkach. Zdumieni byli również ilością tych kobiet. Na pewno wiele z nich walczyło bohatersko i zasłuzyło na pochwały.
Ksiązki i wspomnienia wojenne pisane po wschodniej stronie żelaznej kurtyny raczej pomijały jednak żołnierskie relacje damsko-męskie, które w okolicznościach wojny tez na pewno miały miejsce. Te, które opisano były wyidealizowane i sztuczne.
Musiały przystawać do propagandy i obrazu niezłomnych czerwonoarmiejców.
Dopiero w ostatnim okresie niektórzy sowieccy kombatanci przyznali, że niektórzy z wysokich "komandirow" mieli "frontowe zony", co wydaje sie byc zrozumiałe, bo wojna sowiecko-niemiecka trwała 4 lata
Ale to inny temat
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +633)