Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3847 miejsce

Piękne i zabójcze - radzieckie kobiety w oddziałach snajperskich

Czy równouprawnienie w Armii Czerwonej było jednym z sekretów jej zwycięstwa nad nazistami? Wola poświęcenia się ojczyźnie, połączona z pragnieniem zemsty za utratę bliskich na froncie, były najczęstszą motywacją, by wstąpić do armii. Kobiet-ochotniczek w ZSRR nie brakowało.

 / Fot. Wiadomości24.plPodczas II wojny światowej kobiety w Związku Radzieckim mogły w ramach wolontariatu wstępować do armii, najczęściej w roli pilotów, członków załogi czołgów lub jako snajperki. Wola poświęcenia się ojczyźnie, połączona z pragnieniem zemsty za utratę bliskich na froncie, były najczęstszą motywacją do podjęcia takiej decyzji, więc ochotniczkom nie brakowało determinacji do walki.

Dane historyczne mówią o ponad 800 tys. kobiet w mundurze Armii Czerwonej, biorących czynny udział w zmaganiach z hitlerowskim najeźdźcą, w tym 2 tys. w kobiecych oddziałach snajperów. Wiele radzieckich kobiet-snajperów zostało uhonorowanych orderami za dokonania na polu bitwy, a kilka z nich przeszło do historii i na stałe wpisało się w rosyjski folklor w nimbie legendarnych bohaterek i męczenniczek broniących ojczyzny przed wrogiem.

Lyudmila Mikhailivna Pavlichenko (12 czerwiec 1916 – 10 październik 1974) / Fot. commons.wikimedia.orgLudmiła Pawliczenko, studentka historii na Uniwersytecie Kijowskim, myślała o karierze naukowej. Wojna pokrzyżowała jej plany. Ludmiła, urodzona na Ukrainie, już jako czternastolatka zademonstrowała talent do celnego strzelania, uczęszczając do klubu strzeleckiego w Kijowie. Miała 24 lata, gdy wojna zmusiła ją do przerwania studiów. Bez wahania wstąpiła w szeregi Armii Czerwonej, stając się pionierką żeńskiego wolontariatu. Wzgardziła możliwością służby jako pielęgniarka polowa, wybrała profesję snajpera.

Swoje pierwsze szlify zdobyła w pobliżu Bielajewki. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy uzyskała 187 trafień w walkach w pobliżu Odessy. Po roku ustanowiła historyczny rekord trafień wśród kobiet-snajperów - 309 zlikwidowanych wrogów (w tym 36 snajperów). Służbę na froncie przerwała po odniesieniu poważnych obrażeń od odłamka moździerza. Kiedy wyszła ze szpitala, władza radziecka wycofała ją z wojny. Uznano ją za bardziej cenną w roli narzędzia propagandowego niż na polu walki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Piotr
  • Piotr
  • 20.02.2011 11:07

Co za kalectwo tak pisze ich nazwiska? Obowiązuje nas polska pisownia, a nie jakieś anglopodobne potworki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od momentu akcji w Pałacu Zimowym ci ludzie aż do zakończenia II Wojny Światowej nie zaznali spokoju. Stosowane czystki były takie same jak u nazistów. Pod byle pretekstem śmierć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zainteresował mnie ten arcyciekawy temat.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

W momencie spotkania aliantów nad Łabą , amerykańscy wojskowi byli zaskoczeni tym, że kobiety radzieckie służą w liniowych jednostkach i biorą bezpośredni udział w walkach. Zdumieni byli również ilością tych kobiet. Na pewno wiele z nich walczyło bohatersko i zasłuzyło na pochwały.

Ksiązki i wspomnienia wojenne pisane po wschodniej stronie żelaznej kurtyny raczej pomijały jednak żołnierskie relacje damsko-męskie, które w okolicznościach wojny tez na pewno miały miejsce. Te, które opisano były wyidealizowane i sztuczne.
Musiały przystawać do propagandy i obrazu niezłomnych czerwonoarmiejców.
Dopiero w ostatnim okresie niektórzy sowieccy kombatanci przyznali, że niektórzy z wysokich "komandirow" mieli "frontowe zony", co wydaje sie byc zrozumiałe, bo wojna sowiecko-niemiecka trwała 4 lata
Ale to inny temat

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.