Facebook Google+ Twitter

Piękne łodzianki "na eksport" na Wyspy Brytyjskie

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2008-02-29 06:23

W 1980 roku na festiwalu piosenki w Opolu Andrzej Rosiewicz przekonywał publiczność i jury, że najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny. 28 lat później polskie kobiety, w tym i łodzianki, takiej reklamy swojej urody nie potrzebują. Zwłaszcza wśród mieszkańców Wysp Brytyjskich. Synowie Albionu tak się nimi zachwycili, że co i rusz jeden z drugim wsiada w samolot, by... przywieźć sobie polską żonę.

Zza siedmiu gór


Łódzkie biura kojarzące pary coraz częściej są odwiedzane przez Anglików, Irlandczyków i Szkotów, a także przedstawicieli innych nacji mieszkających na Wyspach. Ich wizycie przypisany jest jeden ściśle określony cel - znaleźć żonę.

Małgorzata Kowalewska z wybrankiem ze Szkocji. / Fot. Fot. Janusz Kubik- Jeszcze kilka lat temu ofertami łodzianek zainteresowani byli przede wszystkim Belgowie, Holendrzy, Niemcy i Norwegowie - opowiada Bożena Ślęzak, która od dwudziestu sześciu lat prowadzi biuro matrymonialne przy ul. Piotrkowskiej. - Teraz prym wiodą obywatele Wysp Brytyjskich. Od czasu do czasu pojawiają się nieco bardziej egzotyczni panowie - Arabowie i Hindusi mieszkający w Anglii. Co ciekawe, ci drudzy nie wzbudzają na ogół sympatii czy zaufania łodzianek. Dlatego nie zdarzyło się jeszcze, by którakolwiek z nich miała ochotę poznać bliżej takiego kandydata.

Brytyjczycy wobec łodzianek nie mają za to żadnych uprzedzeń. Znają je już dobrze, bo od 1 maja 2004 r., kiedy to ruszyła fala emigracji zarobkowej, spotykają je ciągle w biurach, barach czy kawiarniach.

Uroda i wielkie serce


24-letnia Małgorzata Kowalewska od ośmiu miesięcy pracuje w Edynburgu. Dwa tygodnie po przyjeździe poznała Sokola Hoxhanja - Albańczyka od ośmiu lat mieszkającego na Wyspach. Niemal od razu zostali parą i są nią do dziś. Co jest magnesem przyciągającym Wyspiarzy do Polek?

- Niewątpliwie nasz urok i wdzięk - stwierdza Małgosia. - Jesteśmy miłe i ciepłe, w dodatku często się uśmiechamy. Nie bez znaczenia jest również fakt, że potrafimy wyśmienicie gotować i doskonale radzimy sobie z prowadzeniem domu, co u Brytyjek rzadko się zdarza. Ważna jest także skromność, która odróżnia nas od wulgarnych, hałaśliwych, lubiących dużo wypić i ubierających się w bardzo skąpe ciuchy mieszkanek Anglii. W Polsce do takiej dziewczyny od razu przypięta zostałaby metka z niechlubnym określeniem, że jest łatwa.

Potwierdzeniem tej opinii są słowa pani Bożeny: - Na Zachodzie kobiety coraz rzadziej myślą o tym, by wychodzić za mąż, zakładać rodzinę czy rodzić dzieci - mówi. - Wolą prowadzić miłe, lekkie i przyjemne życie, w którym na pierwszym miejscu stawiana jest kariera. Polki są inne - bardziej kobiece, a przez to i rodzinne. To przyciąga obcokrajowców tęskniących za tzw. normalnością.

Troskliwość i wyrozumiałość to kolejne pozytywy, które wyróżniają łodzianki. - Nie mam pojęcia, czy Polki są najpiękniejszymi kobietami na świecie, chociaż ze swoimi jasnymi włosami miałyby niewątpliwie ogromne szanse. Ale na pewno posiadają największe i najbardziej kochające serca - dodaje Sokol Hoxhanj.

W ucieczce przed pesymizmem


Łodzianka Agata Papis ma 27 lat. Do Szkocji wyjechała przed dwoma laty. Nie planowała wiązać się tam z kimkolwiek, bo zamierzała tam pobyć najwyżej na półtora roku. Andy'ego McReadie'ego poznała w listopadzie 2006 roku. Od razu coś między nimi zaiskrzyło. W październiku ubiegłego roku Andy poprosił ją o rękę. Zgodziła się bez wahania. Ślub odbędzie się za rok, w czerwcu.

- Na początku nie podobało mi się, że mój ukochany jest Szkotem - tłumaczy Agata. - Miałam bowiem pewne niemiłe sercowe doświadczenia z mężczyznami tej nacji. Bardzo szybko okazało się jednak, że Andy, poza tym, iż jest Szkotem, jest również niesamowitym człowiekiem. I to stało się najważniejsze.

Większość Polek wiąże się jednak z mieszkańcami Wysp Brytyjskich z bardzo konkretnych powodów: - Dość miałam już tego ciągłego marudzenia, biadolenia, typowo polskiego narzekania i pesymizmu - tłumaczy Małgorzata Kowalewska. - Grunt to radość życia, której mężczyznom z Wielkiej Brytanii nie brakuje.

Flirt w sieci


Dla Anglików, którym nie udało się znaleźć ukochanej Polki osobiście, a lecieć w ciemno kilka tysięcy kilometrów do jednego z łódzkich biur matrymonialnych nie chcą, ostatnią deską ratunku jest internet. W sieci aż roi się od angielskojęzycznych portali randkowych, na których odnaleźć można oferty Polek przebywających obecnie na Wyspach Brytyjskich. Z jednego z najpopularniejszych skorzystało do tej pory prawie 90 tys. użytkowników. Jedni chcą w ten sposób przeżyć z Polką przelotny flirt lub ognisty romans. Są również i tacy, którzy poszukują Polek jako partnerek na dobre i na złe.

Według ostatnich danych, mniej więcej 30 procent angielskich par poznaje się przez internet.
(Iwona Jędrzejczyk)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Fajny tekścik. Plusik +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łódź się łódź angliku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.