Facebook Google+ Twitter

"Piękno futbolu"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-06-13 08:12

Za nami drugi dzień piłkarskich mistrzostw świata. Dwa dni nie wskazały jednoznacznie faworytów do zdobycia Pucharu Świata.

Oficjalna piłka Mistrzostw Świata 2010. / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Jabulani.jpg&filetimestamp=20100612132217W pierwszym dniu mistrzostw,w meczu otwarcia gospodarze zremisowali z Meksykiem 1:1. Mecz ten pokazał, że kibice, oraz zespoły, które z początku lekceważyli ekipę Bafana Bafana, powinni bić się w pierś. Otóż zespół RPA w wyśmienitym stylu zremisował z wyżej notowanym rywalem z Ameryki Południowej. Ich styl gry udowadnia, że podczas tegorocznych, dziewiętnastych Mistrzostw drużyny z Czarnego Lądu mogą odegrać rolę czarnego konia.

W drugim spotkaniu pierwszego dnia mistrzostw reprezentacja Francji bezbramkowo zremisowała z Urugwajem. Mecz ten stał na niskim poziomie. Wpływ na to zapewne miała atmosfera panująca w ekipie Triccolores. Otóż od dawna wiadomo, że trwa zażarty konflikt między selekcjonerem Domenechem, a piłkarzami, a efekty widać było w spotkaniu z Urugwajem. Brak motywacji do gry, wzajemne pretensje z takim stylem gry mistrzowie świata z 1998 roku daleko nie zajdą. Dziwi tylko czemu drużyna Urugwaju nie dała rady zdobyć choćby gola z osłabionym rywalem. Ale jak wiadomo Urugwaj obecnie nie jest potęgą futbolową.

Drugiego dnia mistrzostw drużyna Korei Płd. jako pierwsza na tym turnieju zainkasowała 3 punkty, pokonując Grecję po dobrym spotkaniu. Lepiej by Grecy nie udawali Greków i z pokorą wrócili do domu po fazie grupowej. Kolejnym meczem było spotkanie faworytów - Argentyny z Nigerią. Tu zwycięstwem cieszyli się podopieczni Diego Maradony. Ale, no właśnie nawet w ich wypadku jest jakieś ale. Z takim atakiem jak: Higuain, Aguerro, Milito, Tevez no i oczywiście Messi, Argentyńczycy powinni strzelać co najmniej 3 bramki na mecz. A tu tylko jeden gol z Nigerią i skromne zwycięstwo 1:0. Może rozkręcą się w trakcie turnieju. Oby, bo szkoda patrzeć jak gwiazdorzy światowej piłki męczą się z outsiderami.

W ostatnim meczu drugiego dnia mistrzostw kolejni faworyci - Anglicy, zremisowali 1:1 z USA. Już w 4. minucie ekipa Albionu prowadziła po bramce Gerrarda. Jednak do poziomu zawodnika Liverpoolu nie dostosował się golkiper Anglików Robert Green i po szkolnym błędzie pozwolił USA wyrównać stan meczu w 40. minucie. Z takim bramkarzem podopieczni Fabio Capello mogą mieć problemy ze zdobyciem pucharu.

Tak więc dwa dni pokazały, że wciąż nie ma murowanego faworyta do zdobycia mistrzostwa świata. Może to i lepiej, bo na tym przecież polega piękno piłki nożnej, która teraz zagościła także w sercach mieszkańców RPA.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.