Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176666 miejsce

Pielęgniarki, lekarze, rząd - nikt nie lubi ustępować

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-07-06 09:30

– Gdyby rząd sprzeciwił się na przykład górnikom, to byłoby to co innego niż sprzeciwianie się pielęgniarkom – rozmowa z dr. Markiem Sucharem, psychologiem społecznym.

Marek Suchar, psycholog społeczny. / Fot. Piotr Manasterski/Dziennik BałtyckiLiderzy PiS obiecywali w kampanii wyborczej „solidarne państwo”. Po dwu latach rządów pielęgniarki i lekarze powiedzieli: sprawdzam!
– Średnie wynagrodzenie w służbie zdrowia to 1700 złotych…

Pensja pielęgniarki - tysiąc.
– … Średnia pensja w Polsce wynosi 2700 zł, a w sektorze publicznym – 2 900 zł. Nikt nie może zakwestionować faktu, że zarobki w służbie zdrowia są niesprawiedliwie, nielogicznie, szkodliwie niskie i nie do utrzymania. Nie ma innego wyjścia, jak ich podniesienie!

Wydaje się, że premier upolitycznia protest dając do zrozumienia, że ktoś stoi za plecami pracowników służby zdrowia. Mówi o „szatanach”, o „suflerce politycznej”, a nawet o tym, że „gdyby ktoś niechętny chciał w jakiejś innej stolicy zaszkodzić Polsce, to wymyśliłby taki właśnie scenariusz. Pielęgniarki i lekarze mogą sobie tego nawet nie uświadamiać”.
– To charakterystyczna dla premiera retoryka: - My wiemy, kto się za tym kryje. Wiemy, że ta pani należy do SdRP, a ta druga pani jest bogata…

Szefowa strajkujących pielęgniarek rzeczywiście działa w SdRP.
– Nie można się dziwić, że opozycja wykorzystuje niezadowolenie społeczne. W demokratycznym państwie to normalne. A co rząd zrobił od czasu, gdy pielęgniarki pojawiły się przed kancelarią premiera? Udało się tylko jedno: cztery panie, które notabene premier uznał za „przestępców”, opuściły budynek rządowy. Nie przedstawiono im żadnych propozycji, a rozmowy w centrum zwanym „Dialog” polegały na tym, że ministrowie Piecha i Religa mówili, iż pieniędzy nie ma i nic się nie da zrobić. A rozwiązanie - powtarzam - jest tylko jedno: trzeba znaleźć pieniądze. Im szybciej, tym lepiej.

We wtorek wreszcie pojawiło się światełko w tunelu i minister Religa ogłosił, że pieniądze może będą. Dla pielęgniarek.
– To nie załatwia sprawy. A co z lekarzami? Co z reformą ochrony zdrowia?

Bronisław Wildstein zauważył, że być może premier celowo zaostrzał spór, by wykreować na swego głównego przeciwnika lewicę, co z kolei marginalizuje PO. Czy w tak dramatycznej chwili można grać o sondaże?
– Jarosław Kaczyński ma konfrontacyjny temperament polityczny. Czuje się dobrze, gdy może spierać się i walczyć. Widać to również w sporze z pielęgniarkami. Podjęły strajk głodowy, co nie jest decyzją łatwą, a premier powiedział, że „niezjedzenie kolacji to nie głodówka”. A poseł Karski dodaje, że piją soki, więc nic im nie będzie. Nie jest rozsądne ośmieszanie ludzi głodujących. Z drugiej strony sondaże opublikowane w „Rzeczpospolitej” wskazują, że PiS ma ciągle 27-procentowe poparcie. Oznacza to, że działania premiera cieszą się uznaniem jego elektoratu, bez względu na to, co robi. Jeśli jest atakowany, to trzeba go bronić.

A może premier ma rację mówiąc, że „nie damy się sterroryzować”? Przecież służba zdrowia jest państwowa i za nasze zdrowie odpowiada rząd.
– Jak już mówiłem, Jarosław Kaczyński nie lubi ustępować, nie lubi się cofać. Nie jest człowiekiem kompromisu. Za rządów PiS temperatura sporów bardzo się podniosła. A takie podnoszenie temperatury i budzenie emocji rodzi zawsze większą skłonność do wchodzenia w konflikty. Ten spór nie jest dobry dla Polski. Należy się skoncentrować na reformie systemu ochrony zdrowia. Częściowa prywatyzacja jest niezbędna, niezależnie od tego, czy obywatele na nią się zgadzają. I czy premierowi to się podoba, czy nie. Nie ma po prostu innego wyjścia. Jeśli można wydawać pieniądze na przekonywanie, że w szkołach należy nosić mundurki, to można też przeznaczyć je na wytłumaczenie społeczeństwu, że komercjalizacja szpitali im nie zagrozi. Ludzie nie są niemądrzy. Racjonalne argumenty do nich trafią.

Marszałek Dorn radzi, by rząd zastanowił się nad zdyscyplinowaniem lekarzy.
– Tłumienie konfliktu nie jest rozwiązaniem problemu. Żeby zdusić związki zawodowe, trzeba mieć wielką siłę. Nie tylko fizyczną, ale i moralną. Bo należałoby powiedzieć lekarzom: - Powinniście zarabiać mniej niż inni obywatele. Tego się nie da obronić. Nie stoi za tym żadna racja moralna. Gdyby rząd sprzeciwił się jakiejś grupie uprzywilejowanej, na przykład górnikom, to byłoby trochę co innego. Uważam, że do żadnego rozwiązania siłowego nie dojdzie. Prędzej czy później trzeba będzie dać lekarzom podwyżki.

Stosunek społeczeństwa do sporu rząd – pracownicy służby zdrowia zależy także od po stawy mediów. Jeśli będą kłaść nacisk na to, że lekarze są nieodpowiedzialni, to na nich spadnie odium i sympatia ludzka zamieni się w złość. Jeśli będą pokazywać nieustępliwego premiera, nieliczącego się z ludzkim zdrowiem, to zapłaci za to PiS.
– Sympatie społeczne rzeczywiście w sporym stopniu zależą od mediów. Jeśli lekarze nie chcą stracić społecznej sympatii, muszą protestować tak, by nie było to dolegliwe dla chorych. Żeby ludzie nie bali się o swoich bliskich. Nie mogą przesadzić.

Premier miał pretensje do TVN 24, że pokazuje ciągle „białe miasteczko”.
- Media nie mają obowiązku pokazywania tylko tego, co się podoba władzy. Jest miasteczko – trzeba je pokazać. Wywozi się chorych do innych szpitali – trzeba to pokazać także. I media tak robią.

Barbara Szczepuła

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.