Facebook Google+ Twitter

Pieniądze do mnie lgną. Rozmowa z Jackiem Stachurskym

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-09-01 10:08

Ponoć dzięki mediom można zdobyć pieniądze, ale ja poradziłem sobie bez nich. Mam chyba szczęście, bo pieniądze same do mnie lgną!

fot. AKPA– Nie jest Pan ulubieńcem mediów i rzadko pojawia się Pan w telewizji i w radiu. Z czego to wynika?
– A kim jest ulubieniec mediów? Artyści dzielą się na tych, którzy promują swoją osobę, i na tych, dla których najważniejsza jest muzyka. Ja należę do tej drugiej grupy i nie zależy mi na tym, jak przedstawiają mnie media. Jak widać, nie są mi potrzebne do egzystowania na rynku. Nie widzę więc sensu na siłę pojawiać się tam, gdzie mnie nie chcą. Zawsze ograniczano mój dostęp do telewizji, a pomogły mi jedynie występy publiczne i przychylność ludzi.

– W jaki więc sposób stał się Pan jednym z najbogatszych artystów w Polsce?
Ponoć dzięki mediom można zdobyć pieniądze, ale ja poradziłem sobie bez nich. Mam chyba szczęście, bo pieniądze same do mnie lgną! Muzyka i polityka po prostu je generują.

– Prowadził Pan odwieczną walkę o przychylność słuchaczy z Michałem Wiśniewskim. Kto wygrał wyścig?
– Nasza rywalizacja zakończyła się na ostatnich sukcesach zespołu Ich Troje. Niestety, jeśli chodzi o stopień popularności, to zdecydowanie przegrałem. Teraz nie ma mowy o jakiejkolwiek rywalizacji. Michał nie stworzył ostatnio nic, co mogłoby funkcjonować na równi z moimi obecnymi propozycjami muzycznymi. Ja promuję muzykę, a on przede wszystkim swoją osobę.

– Interesuje się Pan polityką. Czy to znaczy, że wkrótce zobaczymy Pana w ławach sejmowych?
– Kto wie, może zostanę burmistrzem miasta? Polityką interesowałem się zawsze, ale jak dotąd pozostaje ona tylko w moich planach i marzeniach. Dziś nie ma takiej partii, która by reprezentowała moją ideologię. Najbardziej chciałbym stworzyć własną, ale na szefa się nie nadaję. Mógłbym być jej aktywnym działaczem.

– Czy to prawda, że teledysk do piosenki „Z każdym twym oddechem” jest najdroższy w historii polskiego show-biznesu?
– Tak, to najdroższa polska produkcja, która kosztowała nas 100 tysięcy euro. Powstała we włoskiej miejscowości Bellagio. Wcześniej znałem to miejsce jedynie z kręconych tam amerykańskich filmów „Ocean’s Eleven” czy nowych epizodów „Gwiezdnych wojen”. Moja produkcja to początek serialu teledyskowego o sensacyjno-miłosnej intrydze. Mój teledysk jest bardzo widowiskowy, są w nim samoloty, pędzące motorówki i drogie samochody, a w przyszłości pojawią się komandosi i rewelacyjne efekty pirotechniczne.

– Często jest Pan krytykowany za granie muzyki disco polo. Mówi się też, że przy Pana piosenkach można pobawić się tylko na weselu.
– Może według niektórych gram disco polo, ale jest to jego najnowocześniejsze oblicze. Dla mnie to zdecydowanie muzyka rockowa. Każdy wybiera sobie taki jej rodzaj, jaki na danym etapie życie mu odpowiada. Nie ma co ukrywać, moja muzyka jest uniwersalna i dociera do szerokiego grona odbiorców. Jestem elastyczny i mogę wykonywać każdy rodzaj muzyki – zwykle mieszam w swojej twórczości wszystko, co się da.

– Ponoć Pana piosenki były odtwarzane w szpitalach w celach terapeutycznych?
– Z tego, co wiem, to nadal są odtwarzane podczas operacji czy zabiegów. To praktyka, która jest uprawiana na całym świecie. Jedni, żeby się uspokoić, słuchają Mozarta, a inni mnie. Może lekarze puszczają pacjentom piosenki, które sami lubią, a może tkwi w tym jeszcze jakiś inny sekret?
Katarzyna Podsiadło

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

czymaj sie Stachu!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.