To pytanie zadaje sobie każdy uczeń, student, gdy weekend nadchodzi wielkimi krokami i wszyscy planują już gdzie będą sie bawić. Tylko skąd wziąć na to pieniądze?
Jest parę możliwości zarobienia pieniędzy, wszystko zależy od tego na ile dni wcześniej planujemy poszaleć...
Miesiąc
Załóżmy, że mamy miesiąc do imprezy. Możemy iść do super- lub hipermarketu przyjmą nas tam z otwartymi rękami, ponieważ coraz mniej osób zgłasza się do pracy. Nie robią problemów nawet jeśli będziemy chcieli pracować na pół etatu. Praca nie jest ciężka, najczęściej jako pracownik hali. Do naszych obowiązków będzie należało m.in. ustawianie towaru na półkach, lub porządkowanie w magazynie. Jeśli nie trafimy na kierownika-tyrana czeka nas harówka 8 godzin i... do domu. Zarobki po miesiącu to około 600 - 650 zł.
Ten sposób jest dobry, lecz nie wszyscy mogą poświęcić codziennie 8 godzin, ponieważ mają szkołę i zajęcia dodatkowe. Metoda przeznaczona głównie dla uczniów i studentów szkół w trybie zaocznym.
Inny wariant to praca w firmach oferujących przeprowadzanie ankiet oraz badania na zlecenie. Przeprowadzamy, najczęściej telefoniczne, sondaże bądź ankiety. Pracujemy w pomieszczeniu gdzie jest ok. 50 - 60 "stanowisk". Praca nie należy do komfortowych. Stanowiska są tak blisko siebie, że to wygląda jakby siedziały kury na grzędzie a nie, telefoniczni ankieterzy!
Do tego trzeba dołożyć odporność na ludzkie chamstwo. Płace? To zależy. Jedne firmy płacą za wypełnione ankiety, inne rozliczają się z nami w zależności od wypracowanych godzin. Płacą od 50 gr do 8 zł za wypełnioną ankietę i od 6 zł do 10 zł na godzinę. Dobre jest to, że pracujemy gdy mamy czas i nie musimy stawiać się codziennie w pracy.
Trzeci sposób wybierają osoby o mocnych nerwach, chodzi tu o seks-czaty telewizyjne. Pracować można przez 24 lub 48 godzin. Po przepracowaniu próbnego dnia zasiadamy przed ekranem monitora i udajemy Asie, Zosie, Małgosie, które przedstawione są jako półnagie i skore do wszelkich zabaw. Odpisujemy na wysyłane przez panów erotyczne SMS-y, choć ich autorkami bywają też panie.
O treści SMS-ów nie potrzeba nic więcej mówić ponad to, że są mocno nieprzyzwoite. Praca jest lekka, łatwa i... nieprzyjemna, ale za to dobrze płatna. Nie ma mowy o komforcie pracy. Ale jeśli chcemy szybko zarobić
to jest jakiś wybór. Miejsce pracy to "kurniki" gdzie upychają pracowników. Nie brzmi to przyjemnie, ale
za godzinę odpisywania na wyuzdane prośby dostajemy od 8 do nawet 15 zł za godzinę. Liczy się wszystko: jak szybko piszemy SMS-y, jaką mamy fantazję, itd...
Przez miesiąc można zarobić na udaną imprezę i to niejedną. Tylko czy można zmobilizować się do takiej, w miarę systematycznej, pracy? Z własnego doświadczenia wiem, że jest to bardzo trudne.
Dwa tygodnie
Dużo trudniejsze zadanie. Poważna firma nie wypłaci nam pensji za dwa tygodnie pracy. Wszystko zależy od tego jakie posiadamy dokumenty, na pewno przyda się książeczka sanepidowska. W grę wchodzą promocje, lub praca w roli hostessy, czy kelnera na bankietach.
Są to zadania najczęściej jednorazowe. Pracujemy, w zależności od opcji, cały dzień, lub jeśli to bankiet całą noc. Do obowiązków najczęściej należy roznoszenie szampana wśród gości, kolejne napełnianie kieliszków, nakładanie
potraw i - co najważniejsze - uśmiechanie się do wszystkich.
Praca nie jest ciężka, następnego dnia będziemy niewyspani. Płaca? Od 30 zł za godzinę (promocja) do 250 zł za noc (kelner na bankiecie).
Tydzień
W ciągu tygodnia mamy szansę zarobić pieniądze rozdając ulotki. Choć nie zawsze. Większość firm, które zatrudniają ulotkarzy, robi wypłatę
po miesiącu. Warto pytać się w małych firmach czy nie poszukują ludzi do roznoszenia ulotek. Takich miejsc jest wiele: salony fryzjerskie, solaria, stomatolog, biuro nieruchomości. Takie firmy płacą od razu po wykonanej pracy. Na pewno nie będziemy mieli problemów z ich znalezieniem, bo znajdują się na każdym osiedlu.
Jeśli nie odpowiada nam taka praca zawsze możemy skorzystać z internetowych aukcji i wystawić na nie przedmioty, które są nam niepotrzebne. Ponieważ zależy nam na czasie aukcję ustawiamy na 5 dni czy tylko na dobę.
Przeszedłem przez wszystkie szczebelki, które opisałem. Każda praca jest inna i trzeba inaczej do niej podchodzić. Dorabiając jako pracownik hali w hipermarkecie czujesz się jak robot, który ma zadanie. Wypełnia je i może iść do domu. Z pewnością nie rozwija to umiejętności i zainteresowań.
Najdłużej pracowałem jako telefoniczny ankieter. W tym zawodzie jest raz śmiesznie, raz nudno. Ważne jest na jakich ludzi trafisz. Mając wokół wesołych ludzi, nie będą przeszkadzały Ci małe pomieszczenia, ani - tym bardziej - niemili respondenci po drugiej stronie słuchawki.
Jeśli chodzi o pracę, która może rozwinąć Twoje umiejętności, to jest to... seks-chat. To trochę dziwne, ale tylko tu spotkałem się z wolną ręką (jak to dwuznacznie brzmi w takiej pracy - prawda!?) w wykonywaniu zadanych czynności. Jeśli ktoś potrzebuje poćwiczyć wyobraźnię - szczerze polecam.
Rozdawanie ulotek czy praca kelnera to zawody męczące. Cały dzień na nogach, bieganie po piętrach, a pieniążki nie są wielkie. Będąc kelnerem na pewno przećwiczysz uśmiech i - być może - nauczysz się podejścia do ludzi. W tym zawodzie kontakt z człowiekiem jest najważniejszy. Jeśli boisz się rozmawiać z ludźmi lub masz problem z wysławianiem się, może Ci być bardzo ciężko.
Nigdzie nie jest łatwo, nigdzie nie jest lekko, ale kto nie spróbuje nie zazna trudu zarabiania na siebie. Powodzenia!