Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34783 miejsce

Pieniądze zamiast miłości

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2008-11-08 20:07

Ostatnia przed śmiercią rozmowa z Michaliną Wisłocką - matką polskiej seksuologii. Jak mówiła: - Życia nie możemy wypełnić tylko niewolniczą pracą albo wyłącznie rozrywką, wydawaniem pieniędzy i zimnym seksem, ponieważ są to jedynie puste kalorie.

- Człowiek interesu na ogół jest tzw. pracoholikiem, a przy tym często odnajduje w sobie coś na kształt popędu seksualnego do pieniędzy…
- Znane i u nas powiedzenie „czas to pieniądz” zaczyna nabierać nowego wydźwięku. Na ołtarzu biznesu składana jest nierzadko ofiara z miłości i szczęścia rodzinnego. Te najważniejsze sfery ludzkiego życia okazują się zbyt czasochłonne… Ludzie biznesu – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – coraz częściej uprawiają seks bez miłości z luksusową partnerką czy partnerem; bez zobowiązań, na ogół bezpiecznie, w dekoracjach swych apartamentów lub elitarnych biznes-klubów. Honoraria wliczone w abonament astronomicznej opłaty członkowskiej…


- Trudno mi sobie wyobrazić, aby leżało to w naturze człowieka, by mógł żyć pełnią istnienia bez emocjonalnego i uczuciowego wsparcia partnera i rodziny.
- Biznes i obyczaje tej sfery wytwarzają całkiem nowe konieczności konsumpcyjne. Można by przypuszczać, że panowie pracujący w biznesie obdarzają wyjątkowym szacunkiem i poważaniem kolegów biznesmenów, wytwarzających dobra tego świata dla świetnie sytuowanych. Patrząc na reklamy w telewizji, widzimy, jak biznes – produkujący różnorakie elementy luksusu życiowego – rodzi z czasem w społeczeństwie poczucie konieczności zakupu najrozmaitszych proszków, płynów, kosmetyków, sprzętów. Bo czy można żyć bez Cifa czy Pana Propera? Nie można, bo sąsiedzi by się śmiali, pytając jadowicie: Ty tego jeszcze nie używasz? Albo reklamowane coraz to nowsze i nowsze modele samochodów, pralek, lodówek, zmieniające się kolekcje mody; wywołują one coś na kształt popędu, który należy zaspokoić. I jeden za drugim – gnębiony poczuciem mniejszej wartości – zaczyna kupować. Jednak, aby kupować i używać tego wszystkiego, co oferuje nam współczesny biznes wytwórczy, trzeba mieć furę pieniędzy.


- Pieniądze z nieba nie lecą, a za pensje coraz trudniej wyżyć. Więc co na pozostaje? Biznes!
- A biznes ma dwa oblicza. Pierwsze – to okres, kiedy się go rozkręca i człowiek pracuje od świtu do nocy, a nawet i w nocy, żeby przebić konkurencję i zrobić duże pieniądze. I to są już pierwsze chude uczuciowo dni i miesiące dla rodziny. Drugi okres – gdy biznes się rozkręci. Pieniądze zdobyte uczciwą i nieuczciwą drogą sypią się jak z rogu obfitości i wtedy zaczyna się następny problem – żeby nie odbić się od tła świetnie zarabiających biznesmenów. Trzeba stworzyć nowe nawyki, nauczyć się sposobów chodzenia pana biznesmena, kontaktów pana biznesmena, przyodziewku i sygnetów pana biznesmena oraz nowego stylu życia oraz rozrywek. Koniecznie jeździ się na polowania, zapisuje do biznes-klubów, gdzie się przesiaduje, konferuje, załatwia interesy, je i pije oraz rozrywa się w stylu co najmniej miliardera. Jak wyglądałby człowiek o takim statusie, gdyby – nie daj Boże! – chodził do domu na obiad, a w niedzielę z dziećmi do parku albo z (własną) żoną do teatru? Dno i wodorosty!!!

Jak już wspomniałam, rozrywa się na polowaniu czy w kasynie, gdzie pieniądze płyną jak rzeka; afiszuje się z pięknymi modelkami czy hostessami. A kiedy już w tej swoistej masonerii osiągnie najwyższy stopień wtajemniczenia, biznes-klub zapewni mu wszystko: baseny, korty, sauny i przede wszystkim piękne kobiety – ach, jakże uwodzicielskie i spolegliwe… Dziewczyny do wyboru – zdrowe, przebadane, śliczne, higieniczne, o wysokich kwalifikacjach zawodowych typu, na przykład, masaż erotyczny. Wybierasz wedle woli…

- … Ja?!...
- … przestań się wygłupiać, bo nie mówię przecież o naszym getcie, w którym z trudem utrzymujemy się na powierzchni życia! Tak więc wybierasz wedle woli i w każdych chwili możesz je mieć lub wyrzucić za drzwi. To jest dopiero wytworne życie biznesmena lub nowopowstałych „elit”, także, niestety, politycznych. Na wszystko ich stać! Niestety, nie wszystkie nocne czy wieczorne smutki i niepokoje dadzą się zalać alkoholem lub wyperswadować przez własnego psychoanalityka.

-Przypominam sobie dawną piosenkę, której refren brzmiał mniej więcej tak: „Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka”. I tak zaspakajamy najwymyślniejsze życzenia naszego białka, a jednak czasem, pomimo wszystko, coś w duszy zapiszczy. A co piszczy?
- Tęsknota do bliskiego, oddanego, ciepłego człowieka. Nie takiego za pieniądze, ale takiego od serca, co jak mama przytuli, pocieszy, łezki otrze, pogłaszcze po głowie, gdy wpadniemy w fatalny dołek życiowy, gdy na ten przykład „biznes-przyjaciele” nas oszwabią lub „koledzy” przejmą nasze akcje… Osoby kupione za pieniądze, zamiast wzruszać się naszymi dramatami i rozterkami, szybciutko (!!!) zmieniają nas na partnera weselszego i bezproblemowego. W tym sklepiku nie ma miejsca na wierność, tkliwość, bezinteresowność, lojalność i po prostu - na miłość. Dobrze, jeżeli w takich chwilach wraca do nas wspomnienie dzieciństwa, ciepłych i długich rozmów z matką czy ojcem, przyjaznego oparcia w rodzeństwie. Ale jeżeli jesteśmy już w drugim pokoleniu dzieckiem biznesmena, to nie ma ucieczki nawet we wspomnienia. Masowa propaganda i sugestia, która wdrukowuje nam w podświadomość nowy, cudowny świat biznesu, obrabowuje
nas bezlitośnie z czasu, który moglibyśmy – zgodnie z ludzką naturą – poświęcić na miłość, małżeństwo czy ojcostwo, chociażby w znacznie mniej luksusowych dekoracjach. Jeżeli mamy nawet rodzinę, jest to zwykle rodzina drapieżników, która wciąż żąda więcej i więcej, ponieważ nikt w nich nie obudził potrzeb uczuciowych! W dzieciństwie nie obdarzani byli miłością, tylko rzeczami!


- Nie wzrusza ich nawet to, że tatuś-pracoholik z nagła umiera na zawał?
- Spadek wprawdzie ociera łzy, ale zwykle nie na długo go wystarczy. Bardzo rzadko młode drapieżniki przekształcają się z wiekiem w biznesmenów na wzór tatusia. Ponieważ całe dzieciństwo uczyli się konsumować, a nie solidnie pracować, wzrastają w przekonaniu, „że im się należy” i znaczą coś więcej od zwykłych śmiertelników. Podobnie rzecz się ma z dziećmi naszych politycznych – obecnie – „mocodawców” … „Im się należy!...” A polityka z biznesem jest bardzo mocno związana, nie tylko zresztą w naszym kraju. W miarę dorastania niewielkie mają szanse na samodzielność, a z biegiem czasu kłopoty finansowe zalewają alkoholem, narkotyzują się. I tak zaczyna się tworzyć z roku na rok coraz większy i bardziej przerażający margines niebezpiecznych dla społeczeństwa, a szczególnie młodych ludzi – zdrożny wzorzec do naśladowania „tych na topie” – a tak naprawdę: frustratów i wykolejeńców życiowych.


- Starożytni Grecy mieli bóstwa miłości, pijaństwa (wina!) i radości: Afrodytę i Dionizosa. My mamy za to fetysz pieniądza, kompleks niższości i psychoanalizę…
- Wystarczy porównać greckie igrzyska olimpijskie i współczesne, które stają się z dnia na dzień coraz większym biznesem. Wyżej… dalej… szybciej… Choćby za cenę narkotyków czy hormonów rujnujących zdrowie. Jeżeli nie chcesz mieć zawału, stać się kaleką i zginąć marnie, to: niżej… bliżej… wolniej… Tak, aby sport był relaksem i rozrywką, a nie spędem milionów ludzi i walką o wielkie pieniądze. W starożytnej Grecji nagrodą za zwycięstwo był prestiż i mała gałązka lauru, a także radość ze zwycięstwa, radość życia. Dziś ze sportem jest całkiem podobnie jak z rodziną. Ucieka wielka radość życia, a zostaje spleen i pieniądze. Nie mamy nawet odrobiny wolnego czasu, żeby je wydać dla własnej przyjemności. Coraz częściej dwoje ludzi łączy wspólny majątek, a nie uczucie. Taak, ludzie obecnie bardziej mają do siebie stosunek ekonomiczny, niż liryczny… Aforysta powiedział: „Jedni na drugich warczym – sposobem gospodarczym…”


- W opiniach zachodnich naukowców i znawców zagadnienia – rozkosz ma korzystny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, a seks może się okazać bardzo skuteczną terapią, zwłaszcza, gdy chcemy się pozbyć stanów napięciowych, nerwic, zrzucić wagę, wyleczyć się z bezsenności, uniknąć zmarszczek, skutecznie zneutralizować stres… Krótko mówiąc, uprawiając seks nie tylko rozwijamy sferę naszej wrażliwości zmysłowej, ale także wzmacniamy mięśnie, zwiększamy odporność w ogóle, a w tym i nerwową, a nawet poprawiamy elastyczność i jędrność skóry! A ta nasza poczciwa i rzewna miłość… Ileż ona wymaga zachodu, wyrzeczeń, niesie z sobą stresów, często rozczarowań i piekielnie bolesnych upokorzeń. Więc może nie potępiajmy tak seksu bez miłości?...
- Nie składamy się tylko z żywego białka – tej piszczącej pod nawałem stresów i złota duszy też się coś należy. Trudno wytłumaczyć człowiekowi, żeby nie jadł słodyczy, bo mu szkodzą, a jadł zdrowy szpinak, chociaż mu nie smakuje… Na zdrowy rozum nikt nie może żyć samymi słodyczami, ponieważ organizm potrzebuje wszystkich składników odżywczych, aby rozwijał się prawidłowo. Podobnie życia nie możemy wypełnić tylko niewolniczą pracą albo wyłącznie rozrywką, wydawaniem pieniędzy i zimnym seksem, ponieważ SĄ TO JEDYNIE PUSTE KALORIE, które tylko wyniszczają nasz organizm.

Zarówno u zwierząt, jak i ludzi, nikt nie wymyślił nic lepszego od rodziny, która daje ciepło, poczucie bezpieczeństwa, oparcie w trudnych sytuacjach, motywację do życia i ponoszenia jego trudów, a także szanse wychowania pięknych ludzi, którzy nie pozwolą wyginąć gatunkowi
homo sapiens. Chyba ekologia dość wyraźnie ukazała nam zagrożenie, jakie stwarza rozwój cywilizacji, bez zwracania uwagi na zachowanie zdrowego środowiska. Zdrowe środowisko jest dla nas takim samym warunkiem egzystencji, jak dobra, kochająca się rodzina. W tym kontekście specjalnego znaczenia nabierają słowa Marka Twain`a, że „cywilizacja to nieograniczone mnożenie niepotrzebnych konieczności” (!)…

- Jak określiłaby pani stan „uczuciowego posiadania” Polaków na początku XXI wieku, a także naszą narodową specyfikę w tym względzie?
- Mimo wszystko wierzę nadal, że ciągle narodową specyfiką Polaka jest miłość i przywiązanie do rodziny; choć zdaję sobie sprawę, że przodujemy w Europie w rozwodach, że prawie nie mamy przyrostu naturalnego, że coraz mniej zawieranych jest małżeństw, że mnóstwo młodych opuszcza nasz kraj „za chlebem”. Nie tak znowu dawno, cechowała nas miłość fantazyjna, piękna, romantyczna, pełna ciepła, poświęceń i oddania Przecież wystarczy spojrzeć, co dał krajom wielkiego biznesu nieograniczony niczym seks. Wielki spleen, rozpad rodzin, piorunujący spadek przyrostu naturalnego i wielki wzrost przestępczości wśród nieletnich. A co nam przyjdzie z tego wielkiego szczęścia
przesyconego seksem, kiedy zabraknie ludzi, aby go przeżywać?!...

Większość współczesnej literatury amerykańskiej odrzuca czysty seks i szuka drogi powrotu do szczęśliwej, uczuciowo ciepłej, bezpiecznej rodziny. Przykładem mogą być choćby bestsellery SF Kontza, w których przerażający świat przyszłości niszczy społeczeństwo i jedyną ucieczką z niesamowitej rzeczywistości staje się najbliższy człowiek: mąż, żona czy dziecko. Poza tym Zachód przeżył już swoją chorobę inwazji seksu, a my – jak zwykle – żywimy się z zapałem odpadkami.



Michalina Wisłocka (ur. 1921 r., zm. 5 lutego 2005 r. w Warszawie), polska lekarka, ginekolog, cytolog i seksuolog. Była współzałożycielką Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa, w którym zajmowała się leczeniem niepłodności i antykoncepcją. Objęła kierownictwo pierwszej w Polsce Poradni Świadomego Macierzyństwa w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. W latach 70. XX wieku kierowała Pracownią Cytodiagnostyczną Towarzystwa Planowania Rodziny.

Oprócz książek z dziedziny seksuologii - takich jak: „Sukces w miłości”, „Kalejdoskop seksu”, „Kultura miłości”, „Sztuka kochania” (1976), „Sztuka kochania - w 20 lat później” (1988), „Sztuka kochania - witamina M” (1989), była również autorką pamiętników: „Miłość na całe życie”, „Wspomnienia z czasów beztroski”.
Jej popularnonaukowy poradnik z dziedziny seksuologii pt.: „Sztuka kochania” - wydany w 1976 stał się bestsellerem (nakład łączny 9 mln egzemplarzy) i zapoczątkował większą otwartość w sprawach seksu, i życia seksualnego nie tylko w Polsce. Jej książki ukazały się nawet w Chinach i USA.

Marek Różycki Jr.

Tekst został opublikowany na: Sadurski.com
Marr

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Elżbieta Ramenda
  • Elżbieta Ramenda
  • 03.05.2012 19:31

Książka Pani Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania " dopiero po kilku latach została wydana....na początku wywołała skandal - porównywaną ją do pornografii
.....Autorka przełamała tabu polskiej seksuologii, chociaż zdania były podzielone - jedni byli zgorszeni a drudzy zafascynowani.....Książka sprawiła, że zmieniła się ludzka mentalność i zrozumiano, że seks może być źródłem radości i udanego pożycia małżeńskiego...... sposób przeżycia doznań i kontaktów dwojga ludzi, którzy się kochają.
Przytoczę kilka słów autorki, która tak pięknie określiła co to jest " kochanie "....".to piękne polskie słowo, które w moim odczuciu określa ciepły, serdeczny, pełen przyjaźni i harmonii seksualnej, kontakt dwojga bliskich sobie ludzi "...
Dziękuję za bardzo interesującą rozmowę i pozdrawiam serdecznie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ada Stachurska
  • Ada Stachurska
  • 03.05.2012 12:50

Mądry przekaz, przenikliwa rozmowa - godna upowszechnienia szczególnie obecnie, gdy wszystko porządkuje ZYSK, a i "Miłość", seks stały się "TOWAREM NA SPRZEDAŻ"..........

Dziękuję za te mądre przemyślenia, które skłaniają mnie, by powrócić do książek, Michaliny Wisłockiej

Serdecznie pozdrawiam....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2008 01:59

Przyłączam się ... Święto Zakochanych - MICHALINKI ... niech będą polskie... i tylko w Maju, gdy kwitną kasztany!.... :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.11.2008 01:54

+++ Seks za pieniądze, kiedyś to domena zawodowej prostytutki, teraz zmieniły się czasy ... nie tylko biznes wkroczył w sfery seksu, ponoć cudzoziemcy różnych zawodów robią kilka rund luksusowym Porsche w stolicy gdzieś przy Nowym Świecie i jak sami mówią - nie ma siły, by długonoga blondyna nie poległa w pościeli ... powiem więcej starsi Panowie zdobywają w ten sposób swoje partnerki ... seks bez miłości innymi słowy seks po sportowemu , to syndrom teraźniejszości ...

Wielkie dzięki za przypomnienie czym jest
miłość prawdziwa , czym jest sztuka kochania ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

zawsze uwielbiałam tę kobietę

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.11.2008 23:56

Jestem za! niech więc będą Michalinki, obchodzone w maju w moje urodzinki. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Inicjatywa oddolna. A może by tak ustanowić, na przekór amerykanizacji naszego życia, aby nie było Walentynek - Święta Zakochanych w lutym!!! - które małpujemy od Zachodu. Tylko uczynić polskim Świętem Zakochanych - MICHALINKI - od imienia matki seksuologii polskiej i obchodzić je hucznie
w Maju, gdy kwitną kasztany!.......... Wtedy wszystkim nam humor dopisuje, a żadna depresja głowy nie frasuje!!! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+++

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle świetne i trafne pytania autora tekstu do Michaliny Wisłockiej.Wielkie dzięki za przybliżanie Nam ludzi wielkiego formatu, których niestety coraz mniej i którzy odchodzą w zapomnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.11.2008 21:12

Łatwy i szybki sex za pieniądze... oto nasze współczesne czasy. I tak, w tej całej łatwiźnie życia codziennego, można też szybko utracić miłość.

W całej rozciągłości zgadzam się z Czytelniczką24, jak z pozostałymi)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.