Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177025 miejsce

Pierwiastek bez przyszłości?

Rząd podchodzi do ostatnich negocjacji z Unią Europejską w sposób stanowczy, który nie dopuszcza kompromisów. Nasza władza ma dość nieprzemyślaną strategię polityki zagranicznej. Niestety.

Wszystko zaczęło się od strajkujących lekarzy, w negocjacjach, z którymi rząd jest bardzo twardy, a zdolność do kompromisu maleje z kolejnymi dniami protestu. Władza tworzy wrażenia wykorzystywania służb specjalnych do nagonki na pracowników służby zdrowia. Widać to chociażby w spektakularnych zatrzymaniach Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Gorzej jest chyba tylko w polityce zagranicznej...

Jak wiemy, w Unii trwa poważny spór. Chodzi o system liczenia głosów w Radzie Unii Europejskiej (wspólnotowy odpowiednik Rady Ministrów). W spór zaangażował się prezydent Lech Kaczyński. Polska domaga się liczenia według systemu pierwiastkowego. W systemie pierwiastkowym głos każdego kraju jest obliczony na podstawie pierwiastka kwadratowego z jego liczby ludności. W efekcie siła głosu przeliczona na pojedynczego obywatela mniejszego państwa członkowskiego jest dowartościowana, większego zaś - osłabiona. Za to większe państwa, jak Niemcy i Francja, chcą zachowania liczenia głosów sposobem podwójnej większości, na co rządzący mówią zdecydowane nie. Sprawa jest poważna, bo istnieje możliwość zablokowania dalszych prac nad Traktatem Konstytucyjnym, które mają być kontynuowane na zbliżającym się szczycie Unii Europejskiej.

Wszystko pokazuje brak kompromisu ze strony - głównie - polskiej, gdyż Niemcy składają rozliczne propozycje w zamian za odstąpienie od systemu pierwiastkowego. Moim zdaniem, Niemcy sami dają nam dość dobrą broń do ręki. Możemy przecież odstąpić od pierwiastkowego sposobu liczenia, na rzecz (bardzo dobra propozycja dr Marka Ciesielczyka, z którym często się nie zgadzam, jednak w tej sprawie jestem z nim niemal jednomyślny) bardziej sprawiedliwego, na wzór Senatu USA, gdzie każdy stan ma swojego 1 przedstawiciela. Nawet gdyby kraj niemiecki się nie zgodził, to mamy szanse na wsparcie ze strony państw mniejszych. Później można oczywiście i ten system negocjować, np. największym państwom (Francja, Niemcy) dać dwa głosy.

Polskim rządzącym brakuje możliwości dojścia do kompromisu. Może zabrzmi to dziwnie, ale Kaczyńscy i ich otoczenie, boi się ustąpić. Boją się, że ich ustąpienie zostanie wykorzystane przez przeciwnika, a oni zostaną w kraju i zagranicą odebrani za słabych, z czym zdecydowanie nie chcą się pogodzić. A odnosząc brak kompromisu także do lekarzy, wyjawia się obraz chęci zdobycia władzy niemal absolutnej, gdzie o tym czy ktoś ma dostać podwyżkę decyduje rząd, a niestrajkujący pracownicy. Silne stanowisko rządu w sprawach międzynarodowych jest wyrazem narodowej suwerenności i niezależności, jednak nie może być tylko symbolicznym gestem, nieprowadzącym do rozwiązania problemów. Dlatego nasza władza musi dążyć do kompromisu. Często ciężkiego, ale jednak.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo mi się podobało!!! Zgadzam się z autorem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.